PWGay

Politechnika Warszawska w kolorach tęczy
Dzisiaj jest 13 gru 2019, o 03:24

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: 28 mar 2004, o 23:26 
Offline
Czarownica nie z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 2 lut 2004, o 17:39
Posty: 600
Lokalizacja: Amsterdam
"Źle rozumiana tolerancja"
Homofobia wśród homoseksualistów
autor: Pani Glebowa

Podczas dyskusji, które odbywają się na newsgrupie alt.pl.homoseksualizm często pojawiają się trzy rodzaje poglądów, które w sumie składają się na homofobię wśród homoseksualistów. Oto trzy wypowiedzi, trzy przykłady takich poglądów. Wszystkie wygłosili geje, rozmawiający z innymi gejami, zatem homofobia teoretycznie nie powinna się w nich pojawiać. Czy jednak tego nie czyni?

Rozmówca 1:

"o nie, o nie... akurat co do tego malzenstwa to nie uwazam tego za nazbyt szczesliwy pomysl by dazyc do tego oby slowo to oznaczalo takze zwiazek 2 osob tej samej plci. [...] uwazam ze nie mozna sie sprzeniewierzac tradycji w imie zle rozumianej tolerancji, rownosci a juz zwlaszcza dla poprawnosci politycznej."

Rozmówca 2 :

"No przecież pisałem. Każdy, zarówno heteroseksualista, jaki i homoseksualista ma prawo do pragnień seksualnych (z punktu widzenia człowieka). Ale trzeba też pamiętać, że jedni powinni z prawa do głośnego mówienia o tym korzystać rzadziej, niż drudzy."

Rozmówca 3 (lekarz):

"Sam jestem przeciwny adopcji ale chetnie czytam co nowego w tej sprawie sie dzieje [...] na szczescie nie mam ciagatek do macierzynstwa i nie moj ( nasz ) problem [...] Inna sprawa ktora mnie poruszyla jest reakcja dzieci na przyznanie sie nauczyciela o slubie (szczegoly na gejnecie) ..ciekawe czy takiej reakcji moznaby sie spodziewac w Polsce dzisiaj. Pewnie nie .."

Trzy osoby, trzy wypowiedzi, które łączy jedna rzecz: zdumiewająca masochistyczna odmowa samemu sobie normalności. Najbardziej zaskakuje mnie szczerze mówiąc postawa rozmówcy 3, który jest osobą bardzo inteligentną, związaną z medycyną i spodziewałbym się po nim podejścia racjonalnego: otóż homoseksualizm został skreślony z listy chorób już dość dawno temu. Co więcej, Rozmówca 1 nie protestował wtedy przeciwko sprzeniewierzaniu się tradycji w imię źle rozumianej etc.

Nie mogę się oprzeć bolesnej refleksji, że gdyby Murzyni tak się brali za walkę o swoje prawa, do tej pory mielibyśmy powszechne niewolnictwo; gdyby Polacy tak się brali za walkę o swoje prawa, mieszkałbym w Austro-Węgrach czy innych Niemczech; gdyby kobiety tak się brały za walkę o swoje prawa, do tej pory nie miałyby prawa głosu. Czy znacie jakichś Murzynów, którzy głośno żądają wprowadzenia z powrotem segregacji rasowej i zabronienia sobie wstępu do kin, teatrów, kościołów, restauracji...?

Pozwólcie, że pokrótce streszczę i rozprawię się z poglądami, symbolizowanymi przez wypowiedzi rozmówców.

Rozmówca 1: ewolucja społeczeństw musi ustąpić miejsca tradycji.

Oto kilka przykładów tradycji, które uległy zmianie:
a) nie zawsze Murzyni w USA mieli prawa obywatelskie;
b) nie zawsze ludzie jeździli samochodami;
c) nie zawsze istniało społeczne przyzwolenie na seks pozamałżeński;
d) nie zawsze przemysł był zmechanizowany;
e) nie zawsze kobietom wolno było studiować.

Wszystkie te rzeczy są w tej chwili nie tylko możliwe, ale zgoła tak "normalne", że w ogóle ich nie zauważamy. Tradycyjnie Murzyni i kobiety byli czymś poniżej przedmiotów (bo stłuczona waza mogła być drogocenna i mogło być jej żal, a kto by żałował przypadkowo zamordowanego czarnoskórego niewolnika?), istniały prognozy, że Paryż zawali końskie łajno tak, że nie da się nim poruszać, zaś kobieta z nieślubnym dzieckiem była obiektem
ostracyzmu. Komu wpadłoby w tej chwili do głowy protestować przeciwko samochodom -- machinom szatana? komputerom? studiującym kobietom?

Na stronie http://www.alternet.org można odnaleźć odnośniki do galerii zdjęć małżeństw gejów i lesbijek w San Francisco; artykuły, które na ten temat napisali m. in. heteroseksualista-sam szczęśliwy małżonek, który oglądał na własne oczy kolejki par o orientacji homoseksualnej do urzędu miasta SF; jeden ze świeżo poślubionych gejów, jedna ze świeżo poślubionych lesbijek... Wszyscy ci ludzie są szczęśliwi w związku z nagle otwartą możliwością zalegalizowania związku dwóch osób tej samej płci. Jakie konkretnie zło można w tym znaleźć, oprócz oczywiście "występowania przeciw tradycji"?

Rozmówca 2: musimy pokazywać heteroseksualistom obraz samych siebie, który będą w stanie przyswoić.

Przeraża mnie taki pomysł. Można go rozumieć na dwa sposoby:
a) musimy się zmienić, aby dopasować się do wizji "większości"
b) musimy nałożyć maskę i pilnować, żeby spod niej wyjść, w nadziei, że "większość" pozwoli nam na dalszą egzystencję.

Otóż obie takie formy "prezentowania się" są skazane na porażkę z bardzo prostego powodu: część społeczeństwa, gdyby mogła, zabroniłaby nam w ogóle uprawiać seksu. Patrz badania CBOS. Jeżeli chcemy się dostosować do wymagań społeczeństwa wystarczy zrobić bardzo prostą rzecz: dać się "wyleczyć" Richardowi Cohenowi lub grupie Odwaga. Próba szukania kompromisu skończy się tym, czym się kończą dyskusje Korwina-Mikke z feministkami: Korwin-Mikke twierdzi, że one kastrują mężczyzn; feministki twierdzą, że ich nie
kastrują; jak wiadomo, prawda leży pośrodku, ergo feministki kastrują tylko co drugiego mężczyznę.

Otóż prawda NIE leży pośrodku. Prawda jednoznaczna nie istnieje. Dla mnie prawdą jest, że bogowie nie istnieją. Dla Osamy bin Ladena prawdą jest, że istnieje Allach oraz że jeśli ktoś w to nie wierzy, należy go natychmiast zabić. Prawda nie leży pośrodku. Być może rację mam ja. Być może rację ma Osama. Ale nie jest możliwe, jakobyśmy obaj mieli po połowie racji.

Rozmówca 1 może ten fakt ignorować, ale społeczeństwo ewoluuje, ewoluują i zmieniają znaczenie definicje. Kiedyś "matką" była kobieta, wioząca przed sobą dziecko w wózku, prowadząca je za rękę, etc. Teraz "matką" jest kobieta, która poprzedniego dnia uprawiała seks bez prezerwatywy i zapomniała zażyć tabletki antykoncepcyjnej. Kiedyś "dziecko" było odrębną istotą ludzką, którą można było przytulić, nakarmić, wysłać do szkoły. Teraz
"dzieckiem" jest kupka komórek, mniejsza od główki od szpilki. Zanikły wyrazy takie, jak "embrion", "zarodek" czy "kobieta w ciąży". W ciągu kilku lat nastąpiła w języku polskim silna zmiana znaczenia dwóch wyrazów, które, zdawałoby się, miały tradycję sięgającą początków istnienia ludzkości. Rozmówca 1 nie protestował wtedy zbyt głośno. Nawiasem mówiąc, przyzwolenie na te zmiany jest wielką porażką polskiego ruchu feministycznego, lewicy i ogólnie pro-choice.

Znam kilku (he, he) heteroseksualistów, którzy zdają sobie świetnie sprawę z tego, że geje i lesbijki uprawiają seks. Że niekiedy nie mają z kim go uprawiać, lub też w ich związku zanika początkowa chemia i wtedy posiłkują się pornografią. Że niektórzy uprawiają seks z dziesiątkami partnerów, po prostu dlatego, że mają na to ochotę. Inni zaś poszukują trwałego związku, który od małżeństwa różni się wyłącznie tym, że państwo nie wydaje nań
papierów, dyskryminując w ten sposób osoby homoseksualne. Wśród moich znajomych nie ma osób, które uważają, że homoseksualistom powinno się zakazać uprawiania seksu, leczyć ich elektrowstrząsami, lub ograniczać ich prawa obywatelskie... oprócz oczywiście samych gejów. Na przykład Rozmówcy 2.

Co możemy zrobić, aby pokazać się światu? Pokazać się światu. O wiele więcej dobrego zrobi jeden coming-out wśród znajomych z pracy/uczelni/kółka sportowego, niż udawanie, że nie istniejemy, a nawet jeśli już, to na pewno nie uprawiamy seksu. Natomiast na pewno niczego dobrego nie zrobi "robienie tego w domu po kryjomu", oprócz oczywiście zapewnienia sobie, że zapomną o nas wszystkie ugrupowania polityczne i nigdy nie uda nam się zdobyć żadnych praw. Po co prawa ludziom, których nie ma?

Rozmówca 3: adopcja gejowska nie powinna zostać wprowadzona, bo społeczeństwo zatruje dzieciom życie.

Tutaj podrzucę dwa wyniki badań niby to OT.

Polityka o chorych psychicznie:

77% ludzi deklaruje stosunek pozytywny wobec chorych psychicznie
20% ludzi deklaruje stosunek obojętny wobec chorych psychicznie
3% ludzi deklaruje stosunek niechętny wobec chorych psychicznie

45% uważa, że stosunek społeczeństwa wobec chorych psychicznie jest pozytywny
30% uważa, że stosunek społeczeństwa wobec chorych psychicznie jest obojętny
25% uważa, że stosunek społeczeństwa wobec chorych psychicznie jest niechętny

Na marginesie przypomnę, że homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną, gdyby komuś się wydawało, że ja to sugeruję.

Porównajcie liczby. 25% uważa, że społeczeństwo jest nastawione niechętnie, ale tylko 3% *jest* nastawione niechętnie.

Mój rozmówca stwierdza, że społeczeństwo jest nastawione niechętnie wobec gejów wychowujących dzieci -> nie powinno się pozwolić gejom na adoptowanie dzieci -> rozmówca 3 *poszerza szeregi części społeczeństwa nastawionej niechętnie do gejów wychowywujących dzieci*!

Kiedy miałem 14 lat, mój ojczym -- heteroseksualny samiec -- był łaskaw narobić wielu ślicznych przekrętów, ukraść dużo pieniędzy, posługując się legitymacją służbową mojej mamy wyłudzić pieniądze i usługi (m. in. noclegi w hotelach) i zniknąć bez śladu, pozostawiając mamę z półrocznym dzieckiem, urodzonym jako wcześniak po 26 tygodniach ciąży. Mama musiała sprzedać całą biżuterię, kuchenkę mikrofalową, co droższe przedmioty z domu etc. i pracować wieczorami i nocami, aby w ogóle być w stanie zwrócić długi ojczyma i utrzymać trójkę dzieci. Mój średni brat miał 7 lat. Kto stał się ojcem tych dzieci? Gej. Konkretnie, ja.

Miałem wtedy 14 lat i byłem kompletnie nieprzygotowany do tej roli. Na szczęście pomogły nam babcie -- średni brat spędzał z babcią mnóstwo czasu. Najmłodszym opiekowała się druga babcia. Niestety nie było żadnych dziadków pod ręką, bo się im zmarło nieco wcześniej, tak więc byłem jedynym mężczyzną w życiu tych chłopców. 14-letnim mężczyzną, który rok-dwa wcześniej zdał sobie sprawę z własnego homoseksualizmu i nie znalazł absolutnie nikogo, z kim mógłby się podzielić tą informacją.

Nauczyłem się wtedy bardzo wielu rzeczy: jak mierzyć temperaturę mleka dla malucha; jak zmieniać pieluchy; co zrobić, kiedy dziecko płacze/krzyczy/sinieje/czerwienieje/nie może zrobić kupki/ma rozwolnienie... Początkowo byłem tak przerażony, że nie umiałem malucha (a wcześniaki są jeszcze mniejsze niż dzieci urodzone po 9 miesiącach!) nawet wziąć na ręce.
To cudowne maleństwo spało na fotelu, ułożone wzdłuż (główką w stronę oparcia), a ja siedziałem koło fotela i spędzałem godziny na wpatrywaniu się w to cudowne, malutkie stworzonko, tak niesamowicie bezbronne i śliczne, tak bardzo ukochane przeze mnie i tak absolutnie potrzebujące tej miłości.

To ja odbierałem maleństwo z przedszkola. To ja pomagałem mu z trudnymi zadaniami matematycznymi typu "Asia ma dwie gruszki, a Jaś trzy...". To ja uczyłem go jazdy na dziecinnym rowerku. To ja słuchałem, jak się skarży na złą panią, która się na niego uwzięła. To ja przytulałem i do tej pory przytulam go wieczorem i to ja do tej pory (maluszek ma teraz 12 lat) całuję go na przywitanie. To ja się denerwuję, że być może nie widuję go wystarczająco często, że powoli ginie między nami więź, która łączy mężczyznę i dziecko, a pojawia się ta o wiele luźniejsza więź między mężczyzną a nastolatkiem... Jednocześnie jestem homoseksualistą, o czym wie cała rodzina. Moi faceci bywali w domu, zdarzały się sytuacje, kiedy mój brat wchodził do mojego pokoju i widział, jak na przykład obejmuję innego chłopaka ramieniem, lub leżę z głową na jego kolanach. Ani razu nie wzbudziło to w nim żadnej -- w ogóle -- reakcji, negatywnej czy pozytywnej.

Brat nie wykazuje jak na razie zainteresowania dziewczynami, z drugiej strony chłopcami również nie. Załóżmy, że kiedyś okaże się, że jest gejem. I co z tego? Czy to coś złego?

Teraz wyobraźmy sobie sytuację alternatywną: wyobraźmy sobie, że moja mama nie jest w stanie zarobić wystarczająco dużo, żeby nas utrzymać. Że nie ma już w domu niczego do sprzedania. Że babcie zmarły wcześniej i nie są w stanie nam pomóc. Że ja nie chcę, odmawiam brania na siebie odpowiedzialności i pomocy przy dziecku, bo na ten przykład mam problemy z psychiką. Braciszek ląduje w domu dziecka. Oczywiście chętnie go odwiedzamy raz
w miesiącu (bo mama dużo pracuje). Rozmówco 3, wytłumacz mi, w jaki konkretnie sposób sytuacja dziecka byłaby lepsza, gdyby tak się stało. Wszyscy możecie mi to wytłumaczyć, chętnie Was wysłucham.

-----------------------

Napisałem to wszystko i teraz wypadałoby jakoś zakończyć. Otóż uważam, że podstawowym źródłem problemów homoseksualistów polskich są homoseksualiści polscy. Postawa: "zrobiłbym coś, ale..." "nie mogę sobie na to pozwolić..." "a jak się ktoś dowie..." jest podstawowym źródłem homofobii. Pogardliwe odnoszenie się do "przegiętych ciot" jest źródłem homofobii wyjątkowo obrzydliwej, bo pochodzącej od ludzi, którzy sami przez homofobię cierpią. Ukrywanie swojego homoseksualizmu jest nie tylko tchórzostwem, jest
świadomym przyzwoleniem na utrzymanie obecnego status quo. Rozwiązanie tych problemów nie leży w udawaniu, że jesteśmy aniołkami, ani w rezygnowaniu z przysługujących nam praw. Nawet, jeśli pranie mózgu zostawiło w naszej psychice tak silne ślady, jak w psychice Rozmówcy 1 (którego wypowiedź możnaby śmiało pomylić z wypowiedzią Romana Giertycha), nie zwalnia nas to z obowiązku (nie: prawa) myślenia. Jesteśmy gejami, lesbijkami i biseksualistami, to prawda. Ale przede wszystkim jesteśmy ludźmi i przez to zasługujemy na równość wobec prawa, na możliwość legalizacji związku cywilnego*, adopcji, uprawiania seksu tak samo, jak zasługują na to heteroseksualiści. A jak się komuś to nie podoba, to niech swoje niezadowolenie wyraża w domu po kryjomu.

* dlaczego cywilnego: otóż Kościół jest instytucją, przynależność do której jest ochotnicza. Jako taka instytucja ma prawo narzucać swoją "door selection" i swoje zasady. Natomiast państwo ma obowiązek traktować obywateli tak samo. Chociażby dlatego, że tak mówi Konstytucja. Która obowiązek ten łamie już po chwili, definiując małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i nadając małżeństwom przywileje, których nie są w stanie uzyskać osoby, którym małżeństwo się uniemożliwia.


Ostatnio zmieniony 31 gru 2008, o 01:15 przez 7z9, łącznie zmieniany 1 raz
Wstawienie treści artykułu


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 2 kwie 2004, o 12:02 
Offline
Emanacja Pi i Sigmy
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 lis 2003, o 14:54
Posty: 2058
Siema

glebbz w artykule pisze:
Rozmówca 3: adopcja gejowska nie powinna zostać wprowadzona, bo społeczeństwo zatruje dzieciom życie.

Tutaj podrzucę dwa wyniki badań niby to OT.

Polityka o chorych psychicznie:

77% ludzi deklaruje stosunek pozytywny wobec chorych psychicznie
20% ludzi deklaruje stosunek obojętny wobec chorych psychicznie
3% ludzi deklaruje stosunek niechętny wobec chorych psychicznie

45% uważa, że stosunek społeczeństwa wobec chorych psychicznie jest pozytywny
30% uważa, że stosunek społeczeństwa wobec chorych psychicznie jest obojętny
25% uważa, że stosunek społeczeństwa wobec chorych psychicznie jest niechętny

Na marginesie przypomnę, że homoseksualizm nie jest chorobą psychiczną, gdyby komuś się wydawało, że ja to sugeruję.

A ja powtórzę: tak jak w ogólności zgadzam się z poglądami glebbz, nawet samemu nie mając odwagi się wszystkim przyznać (o tym zaraz), tak uwazam że ta część artykułu jest niebardzo udana. I nawet nie mówię że przez wybranie takeigo a nie inengo przykładu zasugerowaleś to, co później sam wyjaśniasz (ostatnia linijka cytatu) ale przez to że badania opini bublicznej na temat stosunku do chorych psychicznie (i ta dysproporcja miedzy "nietolerujacymi" a "uważajacymi że inni nietolerują") nijak nie przekładają się na problem stosunku do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Bo niby skąd miałaby tu być jakakolwiek korelacja?

Cytuj:
Ukrywanie swojego homoseksualizmu jest nie tylko tchórzostwem, jest
świadomym przyzwoleniem na utrzymanie obecnego status quo.


A czepnę sie ;) tak dla zasady. To że jak? To teraz mam latać w koszulce z napisem "jestem gejem"? Przeceiż np. wśro heteroseksualistów nie każdy lata i krzyczy "a ostatnio to spałęm z [imie] [data]" :>
Wiem, wiem że nie o to ci chodziło. Rozumiem ze raczej "jak już ktoś sie zapyta to mówić wprost a nie udawać greka" :) ale czepłem się, bo to trochę niejednoznacznie brzmi w Twoim tekście.

pozdrawiam. Tre.

P.S. siedem - a co ty na jakiś taki szacher-macher żeby do kazdego artykułu tworzyć od razy wątek na forum? i do artykułu dodawać link do tego wątku?


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 2 kwie 2004, o 15:22 
Offline
Czarownica nie z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 2 lut 2004, o 17:39
Posty: 600
Lokalizacja: Amsterdam
Oi,

trekker pisze:
badania opini bublicznej na temat stosunku do chorych psychicznie (i ta dysproporcja miedzy "nietolerujacymi" a "uważajacymi że inni nietolerują") nijak nie przekładają się na problem stosunku do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Bo niby skąd miałaby tu być jakakolwiek korelacja?

Chodziło mi o zademonstrowanie tego, że każdemu się wydaje, że świetnie wie, jaki jest stosunek społeczeństwa do homoseksualizmu: nienawidzą nas! zniszczą! jak adoptujemy dzieci to zadręczą je psychicznie! Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. NAPRAWDĘ negatywne nastawienie wobec homoseksualizmu jest relatywnie rzadkim zjawiskiem. Zauważcie, że wskutek wlepek na forum pojawiło się może trzech-czterech homofobów, którzy byli na tyle zdesperowani, żeby podsyłać bluzgi. To niby dużo, ale jednocześnie -- jak wiele osób *w sumie* odwiedza forum? Tak naprawdę bardzo wielu ludzi ma stosunek najzupełniej obojętny wobec homoseksualistów, bądź nie wie, czym jest homoseksualizm i boi się tego tajemniczego "czegoś". Podobny stosunek mają wobec chorób psychicznych: niby każdy wie, że nasze społeczeństwo jest nietolerancyjne i złe, ale tylko 3% rzeczywiście potrafi powiedzieć: tak, mam negatywny stosunek wobec chorych psychicznie.

Jak wielu ludzi tak naprawdę *wie* że homoseksualizm nie jest chorobą? My to wiemy, wiedzą to ludzie na pewnym poziomie, ale już nawet fakt posiadania studiów wyższych nie wystarczy, żeby tę wiedzę przyswoić świadomie. Pojawiający się niekiedy na czacie, na forum czy w innych miejscach, gdzie bywam katolicy potrafią wyłącznie powtarzać jak papugi zakodowaną "prawdę": "to jest chore, to jest nienormalne". Skąd czerpią te informacje? Po prostu "wiedzą". Skąd wiedzą? Spytaj np. Alkomata, SKĄD czerpie wiedzę na temat homoseksualistów. On znikąd jej nie czerpie. "Po prostu wiadomo". Tak samo po prostu wiadomo, że gdybym adoptował dziecko, to społeczeństwo by to dziecko zadręczyło i szkody dla psychiki maleństwa byłyby niewybaczalne, prawda? Ale czemu w takim razie nie wybijać od razu dzieci z wadą wzroku (no bo okularników społeczeństwo dręczy), otyłych (no bo grubasów społeczeństwo...), z syndromem Downa (no bo społeczeństwo...), chorych (no bo...)

Trekker pisze:
To że jak? To teraz mam latać w koszulce z napisem "jestem gejem"? Przeceiż np. wśro heteroseksualistów nie każdy lata i krzyczy "a ostatnio to spałęm z [imie] [data]" :>

Oczywiście -- nie. Dobrze, że poleciałeś z ekstremami, ja bardzo lubię to samo wyjaśniać po 50 razy ;>

Uważam, że ja żyję w zgodzie z tym, co napisałem. O moim homoseksualizmie wiedzą wszyscy ludzie, którzy są mi na tyle bliscy, żeby w ogóle wiedzieć coś o moim życiu osobistym. Nie oznacza to, że "latam w koszulce", po prostu jeśli ktoś mi opowiada o swojej dziewczynie, ja w rewanżu opowiadam o swoim chłopaku (lub o swoim eks-chłopaku :P). Nie trzeba traktować coming-outu jako Istota-wie-czego. Rozumiem, że dla kogoś "bez doświadczenia" w tej dziedzinie coming-out to przerażająca, ziejąca zimnem i ciemnością jaskinia, z której mogą wyskoczyć liczne smoki... ale -- wiecie co? To żaden dramat.

A jeśli nie macie ochoty na coming out? Można "walczyć" inaczej. Można zaprotestować przeciwko opowiadaniu dowcipów o pedałach. Można chłodno skomentować modną w zeszłym roku "grę w pedały". Można poprosić: mamo/tato/Jasiu/Marysiu, nie mów tak przy mnie, bo mi nieprzyjemnie, że używacie takich wyrazów. Podobnie, jak kobieta nie ma obowiązku znosić klepania po tyłku przez szefa, Wy nie macie obowiązku znosić homofobii. Bo homoseksualizm nie jest chorobą, a Wy nie jesteście chorzy. Jesteście najzupełniej zdrowi, Wasze prawo do życia wolnego od homofobii i dyskryminacji gwarantuje konstytucja i jeśli komuś się to nie podoba, to nie Wy macie problem, tylko ten ktoś. Natomiast grzecznie znosząc chamstwo, docinki i homofobię w otoczeniu przyzwalacie na nią; powodujecie, że osoba wygłaszająca takie teksty czuje się pewnie, widzi, że otoczenie aprobuje takie zachowanie. I o tym mówię, a nie o "wrzeszczeniu na ulicy" ani noszeniu "koszulek".

Godność swoją ceń! ;)

_________________
Perhaps I can help there? Well Andrew, there's something I can probably explain: God is a made up person, mister silly sausage!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 kwie 2004, o 18:08 
Offline
Rusałka
Awatar użytkownika

Rejestracja: 7 lis 2003, o 01:32
Posty: 1357
Lokalizacja: Elka
Nie wydaje mi się konieczne aby do każdego artykułu automatycznie tworzyć od razu link na forum. Myślę że lepszym wyjściem będzie (jeżeli ktoś ma jakieś przemyślenia) założenie na forum wątku o tytule [artykuł] "temat artykułu".


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 4 kwie 2004, o 22:46 
Offline
Czarownica nie z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 2 lut 2004, o 17:39
Posty: 600
Lokalizacja: Amsterdam
7z9 pisze:
już kiedyś się wypowiadałem na ten temat... dla Ciebie to może żadne smoki. jednak jeśli ktoś wie że rodzinka zareaguje źle, że wyleci z pracy a przy tym nie ma innych środków do życia... życie nie jest czarno -- białe, nie zawsze rozwiązanie które Ty wybrałeś jest słuszne dla wszystkich (skąd my to znamy). czy 14-to letni chłopak który akurat dopiero zaczyna się (nomen omen) orientować też ma się odrazu ujawniać? sorry, każdy jednak decyduje za siebie. niektórzy radośnie oznajmią rodzicom w wieku 16 lat, inni 23 a jeszcze inni wogóle.

Nie mam do dodania niczego, ponad to, co powiedziałem. Nie ma obowiązku, oczywiście, podobnie nie ma obowiązku reagowania, kiedy widzi się, jak kogoś biją na ulicy. Tylko potem się nie dziwić proszę, że typowy Polak wie o homoseksualistach tyle, że uprawiają seks analny i chodzą w sukienkach.

7z9 pisze:
nie twierdzę że należy siedzieć cicho. chcę tylko powiedzieć że kategoryczne iż każdy ma obowiązek się ujawniać bo to dla niego dobre może przynieść więcej szkody niż pożytku. są tacy którzy kategorycznie twiedzą że należy nas leczyć -- to też dla nas jest dobre?

Porównanie cokolwiek chybione, zważywszy, że homoseksualizm nie jest chorobą :P

7z9 pisze:
i znowy -- "nie mów tak" zostanie najczęściej potraktowane jako "jestem gejem, nie mów tak". więc nie jest to poprostu zwrócenie uwagi, ale zwrócenie uwagi także na siebie. nie każdego na to stać.

Nie wiem, czy lepszy wyraz w tym miejscu to będzie "przykre" czy "żałosne" :/ Może rzeczywiście geje mają to, na co zasługują... Naprawdę Ci się wydaje, że jak ja się kominkowałem w pracy i w rodzinie to miałem gwarancje na piśmie, że nikt mnie nie wyrzuci?

_________________
Perhaps I can help there? Well Andrew, there's something I can probably explain: God is a made up person, mister silly sausage!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 6 kwie 2004, o 14:40 
Offline
Czarownica nie z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 2 lut 2004, o 17:39
Posty: 600
Lokalizacja: Amsterdam
7z9 pisze:
Pani Glebowa pisze:
7z9 pisze:
i znowy -- "nie mów tak" zostanie najczęściej potraktowane jako "jestem gejem, nie mów tak". więc nie jest to poprostu zwrócenie uwagi, ale zwrócenie uwagi także na siebie. nie każdego na to stać.

Nie wiem, czy lepszy wyraz w tym miejscu to będzie "przykre" czy "żałosne" :/

może i jestem żałosny. [...] widzę/słyszę [...] że jestem żałosny (bądź przykry).

Proszę bez wycieczek osobistych pod własnym adresem :P Rozróżniam postawę od osoby. Nie napisałem "7z9, jesteś żałosny", napisałem, że strach przed przyznaniem się tak silny, że zahaczający o masochistyczne przyzwolenie na ataki werbalne jest żałosny. Ja też kiedyś się bałem przyznać, czy w ogóle zwrócić na siebie uwagę -- przecież nie urodziłem się jako dzielny wódz Winnetou :> Poza tym, "przykro mi" a "jesteś przykry" to są zupełnie rozłączne stwierdzenia i nie rozumiem, jak mogłeś tak zinterpretować moje słowa.

Nawiasem mówiąc, skąd wrażenie, że "nie mów tak" zostanie potraktowane jako "jestem gejem, nie mów tak"? Ja bronię praw kobiet i mniejszości rasowych, ale nie mam wrażenia, jakoby rozmówcy uważali, że skoro jestem przeciwny przedmiotowemu traktowaniu kobiet, oznacza to, że jestem jedną z nich.

_________________
Perhaps I can help there? Well Andrew, there's something I can probably explain: God is a made up person, mister silly sausage!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 6 kwie 2004, o 22:55 
Offline
Emanacja Pi i Sigmy
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 lis 2003, o 14:54
Posty: 2058
eee.. to ja sie na chwilke wtrącę

Pani Glebowa pisze:
Nawiasem mówiąc, skąd wrażenie, że "nie mów tak" zostanie potraktowane jako "jestem gejem, nie mów tak"? Ja bronię praw kobiet i mniejszości rasowych, ale nie mam wrażenia, jakoby rozmówcy uważali, że skoro jestem przeciwny przedmiotowemu traktowaniu kobiet, oznacza to, że jestem jedną z nich.


Ojej.. Glebz.. no już nie udawaj że nie wiesz o co 7z9 chodziło. oczywiście takie mówienei "nie mów tak" to jeszcze nie coming out.. ale daje ludziom do myślenia (wiem wiem, o to nam przeceiz chodzi) ale jednocześnie, niestety - bo są osoby które uważajaże tylko gej może nie mieć nic przeciwko gejom - znam takich, które to sobie odpowiedni zinterpretują. A przyklad z Toba-feminista jest jak pięść do oka.

pozdrawiam - ja


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 6 kwie 2004, o 23:56 
Offline
Emanacja Pi i Sigmy
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 lis 2003, o 14:54
Posty: 2058
ee...

właśnie sobie zdałęm sprawę żę to co napisałęm w ostatnim poście to bełkot. ale nie bede usuwał. napisze jeszcze raz.

1. owszem - coming out nie zabija. nie w więksozści przypadków.
2. owszem - powielanie stereotypów w kawałach nalezy tepić. (o wzgledności tego powielania w zależności od kontekstu i treści kawału już gadaliśmy)

to czego ja sie czepiam?
1. ale co ma twój feminizm i nie posądzanie feministy o bycie kobietą do walki z homofobią i kojarzenie walczącego o to faceta z byciem gejem. z tylu ile znam ludzi spora grupa prawdopodobnie słysząc jak facet broni praw gejów pewnie by zakaldała że jest gejem. przykre i głupie ale realne. ale to inna bajka...
2. To o co tu idzie w końcu o to "czy jak bede protestował przeciwko głupim kawałom to mnie rozpoznaja jako geja" czy też "co z tego że cie rozpoznaja - przeceiż trzeba się bronić"

pozdrawiam
czepiajacy sie jak zwykle ja


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 7 kwie 2004, o 10:48 
Offline
Czarownica nie z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 2 lut 2004, o 17:39
Posty: 600
Lokalizacja: Amsterdam
Mnie idzie o to, że jestem przeciwko jakiejkolwiek dyskryminacji, na punkcie rasy, orientacji, płci czy narodowości i nie obchodzi mnie, czy jak zaprotestuję przeciwko opowiadaniu kawałów o Żydach to ktoś pomyśli, że jestem Żydem. Po prostu NIE ZNOSZĘ dyskryminacji i rozpowszechniania stereotypów i nie będę udawał, że mi się coś podoba po to tylko, żeby w oczach rozmówcy pozostać "fajnym gościem".

Przykro mi, że strach przed ujawnieniem swojej orientacji może być u kogoś tak silny, że powstrzyma nawet przed pokazaniem po sobie, że homofobia boli, a niekiedy skłoni nawet samego geja do dołączenia do homofobów (patrz bracia Kaczyńscy).

Dla mnie EOT.

_________________
Perhaps I can help there? Well Andrew, there's something I can probably explain: God is a made up person, mister silly sausage!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 7 kwie 2004, o 22:17 
Offline
Ciasteczkowy skrytożerca
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2004, o 16:37
Posty: 2631
Lokalizacja: Agencja ds. Przerabiania Spinaczy Biurowych na Majtki z Drutu
trekker pisze:
to czego ja sie czepiam?
1. ale co ma twój feminizm i nie posądzanie feministy o bycie kobietą do walki z homofobią i kojarzenie walczącego o to faceta z byciem gejem. z tylu ile znam ludzi spora grupa prawdopodobnie słysząc jak facet broni praw gejów pewnie by zakaldała że jest gejem. przykre i głupie ale realne. ale to inna bajka...


prawda, prawda niestety tak robia... mnie posądzili niejednokroc.
inna sprawa to ze chyba mieli racje posądzając ;P

pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group