PWGay

Politechnika Warszawska w kolorach tęczy
Dzisiaj jest 17 sie 2019, o 12:56

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 02:39 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
janek pisze:
Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób po prostu załamałoby się psychicznie gdyby nie miały boga, w końcu Niebo też jest jakimś celem życiowym, a życie bez celu jest nic nie warte.


I to wlasnie potepiam. Tzn nie Twoje rozumowanie Janku, tylko taką potrzebę boga. Bo gdyby pomyslec z czego to wynika, to bardzo czesto okazuje sie ze z braku myslenia. A w innych przypadkach, gdy jest to jakos wrodzone, to takze oznacza ze taki czlowiek jest gorszy. (czyz slabosci nie sa oznakami slabosci?). Bo ludzie jednak rowni nie sa. Jakbym byl rowny innym, to bym albo byl ladniejszy albo madrzejszy.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 03:56 
Offline
Mistrz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 8 cze 2004, o 00:30
Posty: 139
Lokalizacja: 4D
Chlopiec pisze:
Bo ludzie jednak rowni nie sa. Jakbym byl rowny innym, to bym albo byl ladniejszy albo madrzejszy.

Jakoś nie mogę się z tym zgodzić. Kiedy mówi się, że wszyscy ludzie są równi, nie oznacza to, że wszyscy muszą być tak samo ładni i inteligentni. Oznacza to, że mają takie samo prawo do życia, szczęścia, nieszczęścia. Nikt nie urodził się lepszy od innych. Jak rozumiem mówisz o genach, czy przypadku, który umieszcza jednych w bogatych rodzinach, innych w biednych. Tylko czy to czyni ludzi nierównymi?

Pytanie, czy człowiek, który nie zastanawiał się nigdy, czy Bóg istnieje, jest gorszy czy lepszy ode mnie? A może taki bogacz jest gorszy, bo dostał wszystko, podczas kiedy ja średnio dużo? A może jestem lepszy od innych, bo niektóre rzeczy przychodzą mi łatwiej niż innym? A może sprawa leży w niewykorzystanym potencjale?

Ludzie są równi. Nie są po prostu identyczni. I jakoś nie chciałbym, żeby byli. Nawet jeżeli mialbym wyglądać jak Dawid z kamienia, być elokwętny, czarujący etc. Oznaczałoby to, że ktoś, kto by mnie pokochał, byłby taki sam jak ja. A to źle i to bardzo.

Cytuj:
(czyz slabosci nie sa oznakami slabosci?)

Chyba bardziej że jest się człowiekiem. Nie maszyną. Tak mi się przypomina jacy to ludzie, mówili o sobie, że nie mają słabości, że chcieli by słabości wyplenić. Oczyścic... ring any bells?

Cytuj:
I to wlasnie potepiam. Tzn nie Twoje rozumowanie Janku, tylko taką potrzebę boga.

Rozumiem zatem, że wg. Ciebie lepiej będzie dla takiej osoby zrozumieć [uwierzyć?], że Boga nie ma, jak umrze to na zawsze. Jeżeli miał ciężkie życie, spędził je sam, był dobry dla innych, nie odbierał życia, starał się pomagać, a mimo to był sam i nikt go nie pokochał - i w sumie po śmierci nie czeka go nic dobrego - to dla niego to będzie dobre tak? Nie każdy przyjmie to ot tak sobie.

_________________
Krzysiek

Conditioned Awarness is where we live our lives in guilt over the past and Anxiety over the future and never get to experienced the present


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 19:13 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
Jakoś tak pasuje mi ta wypowiedź do Twojej osoby i reszty wypowiedzi i mam poczucie, że gdybym miał zastanawiać się, jakbyś się wypowiedział, to własnie tak by mniej więcej wyglądały moje przewidywania :).
krzysp pisze:
Kiedy mówi się, że wszyscy ludzie są równi, nie oznacza to, że wszyscy muszą być tak samo ładni i inteligentni. Oznacza to, że mają takie samo prawo do życia, szczęścia, nieszczęścia. Nikt nie urodził się lepszy od innych. Jak rozumiem mówisz o genach, czy przypadku, który umieszcza jednych w bogatych rodzinach, innych w biednych. Tylko czy to czyni ludzi nierównymi?

Wlasnie o to chodzi. Są lepsi i gorsi. Nie dlatego, że mieliby mieć inne prawo do życia i szczęścia (choć często los sprawia, że ludzie mają mniejsze/większe prawo/szanse na szczęscie itp.).
Wezmy 2 przyklady:
Chłopak A studiuje razem z chłopakiem B. A leci głównie na piątkach i czwórkach, a B ledwo zalicza. A ma niezłą dziewczynę i dobrze im się układa, a B jest samotny i żadna go nie chce. Nie dziwne - jest brzydki jak noc, a A dorabia jako model. A cieszy sie swietnym zdrowiem, a B nie dośc ze ma wciaz depresje, to jeszcze czesto choruje, co tymbardziej pogarsza jego wyniki w nauce. A wlasnie co dostal prace na pol etatu i stypendium naukowe, a B żadnej roboty nie znalazł. A ma świetny kontakt z rodziną - mieszka z nimi w dużym domu, a obecnie planuje przeprowadzić się do wlasnego mieszkanka w centrum wawy. B mieszka w ciasnym starym bloku na pradze razem ze swoja rodziną, która co jakiś czas próboje się sama unicestwić poprzez rodzinne kłótnie. A jezdzi nowym Volkswagenem, podczas gdy rodzina B sprzedała ostatnio swojego 126P.

Jakkolwiek na to patrzeć, trudno mi powiedzieć, że A nie jest lepszy od B.

Cytuj:
Pytanie, czy człowiek, który nie zastanawiał się nigdy, czy Bóg istnieje, jest gorszy czy lepszy ode mnie? A może taki bogacz jest gorszy, bo dostał wszystko, podczas kiedy ja średnio dużo? A może jestem lepszy od innych, bo niektóre rzeczy przychodzą mi łatwiej niż innym? A może sprawa leży w niewykorzystanym potencjale?

Jesli jakis potencjał nie zostaje wykorzystany to wypada się zastanowić dlaczego. Jeśli ktoś nie zastanawiał się nad istnieniem Boga, to prawdopodobnie temat ten go omija. Jeśli nie zastanawia się nad róznymi sprawiami, jest duża szansa ze podejmie wiele marnych decyzji w życiu, co także psuje mu losy. Wg zwyczajowego podejscia, ludzie chca byc bogaci i do tego daza. W ten sposob Bogacz jest blizej celu - albo też ma większe szanse na osiągnięcie tego, co chcą inni. Alternatywą jest podejście buddyjskie - gdzie dobra doczesne nie są wartością. Niemniej - trudno być buddystą. Skoro różne sprawy przychodzą Ci łatwiej niż innym, można by znaleźć podów takiej a nie innej sytuacji. Najprawdopodobniej wskazywałby on na fakt, że w jakiś sposób jesteś lepszy.


Cytuj:
Oznaczałoby to, że ktoś, kto by mnie pokochał, byłby taki sam jak ja. A to źle i to bardzo.

Fakt ze sa inni nie znaczy ze sa rowni. Nie musza byc tacy sami by byc rownymi - wg ogolnego podejscia. Zazwyczaj tlumaczy sie ze ten jest brzydki, ale za to madry, a tamten piekny, ale glupi. Czy nie moze byc czlowieka i brzydkiego i madrego?
I dlaczego jesli ktos kto by Cie pokochal bylby taki sam jak Ty to by bylo zle??

Cytuj:
jacy to ludzie, mówili o sobie, że nie mają słabości, że chcieli by słabości wyplenić. Oczyścic... ring any bells?
jacy? bo ja znam jednego

Cytuj:
Rozumiem zatem, że wg. Ciebie lepiej będzie dla takiej osoby zrozumieć [uwierzyć?], że Boga nie ma, jak umrze to na zawsze. Jeżeli miał ciężkie życie, spędził je sam, był dobry dla innych, nie odbierał życia, starał się pomagać, a mimo to był sam i nikt go nie pokochał - i w sumie po śmierci nie czeka go nic dobrego - to dla niego to będzie dobre tak? Nie każdy przyjmie to ot tak sobie.

Bo tego nie przyjmuje sie od tak sobie. To wcale nie jest latwo miec swiadomosc, ze bedzie koniec i tyle. Ale wydaje mi sie ze zrozumienie czegos, nawet gdy nie jest mile, wymaga pewnej siły i jest pozytywne. Jeśli człowiek był taki dobry i w ogóle - jak opisujesz, to dobrze o nim to świadczy. Jeśli jeszcze jest w stanie mieć świadomość smutnych faktów, a nie udawać, że jest lepiej, tylko po to by samemu sie np usprawiedliwiać, to też dobrze o nim świadczy. Jeśli nie jest w stanie przyznać się do smutnej prawdy (nawet nie tej o bogu - ktora w koncu zawsze jest watpliwa, ale takze i dowolnej innej, chocby do swoich bledow) to swiadczy o nim to zle. Oczywiscie, nie przekresla to (przynajmniej w moim mniemaniu) calej jego osoby, a jedynie oslabia wielkosc tego czlowieka.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 19:43 
Offline
Mistrz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 8 cze 2004, o 00:30
Posty: 139
Lokalizacja: 4D
Cytuj:
Jakoś tak pasuje mi ta wypowiedź do Twojej osoby i reszty wypowiedzi i mam poczucie, że gdybym miał zastanawiać się, jakbyś się wypowiedział, to własnie tak by mniej więcej wyglądały moje przewidywania

Mnie też pasowała Twoja wypowiedź do Twojej osoby, więc mogłem się niby nie odpowiadać, ale niech stracę... :roll: Widać nie tylko ja jestem przewidywalny.

Cytuj:
Wlasnie o to chodzi. Są lepsi i gorsi. Nie dlatego, że mieliby mieć inne prawo do życia i szczęścia (choć często los sprawia, że ludzie mają mniejsze/większe prawo/szanse na szczęscie itp.).
Wezmy 2 przyklady:
Chłopak A studiuje razem z chłopakiem B. A leci głównie na piątkach i czwórkach, a B ledwo zalicza. A ma niezłą dziewczynę i dobrze im się układa, a B jest samotny i żadna go nie chce. Nie dziwne - jest brzydki jak noc, a A dorabia jako model. A cieszy sie swietnym zdrowiem, a B nie dośc ze ma wciaz depresje, to jeszcze czesto choruje, co tymbardziej pogarsza jego wyniki w nauce. A wlasnie co dostal prace na pol etatu i stypendium naukowe, a B żadnej roboty nie znalazł. A ma świetny kontakt z rodziną - mieszka z nimi w dużym domu, a obecnie planuje przeprowadzić się do wlasnego mieszkanka w centrum wawy. B mieszka w ciasnym starym bloku na pradze razem ze swoja rodziną, która co jakiś czas próboje się sama unicestwić poprzez rodzinne kłótnie. A jezdzi nowym Volkswagenem, podczas gdy rodzina B sprzedała ostatnio swojego 126P.

Jakkolwiek na to patrzeć, trudno mi powiedzieć, że A nie jest lepszy od B.

Problem jest zpłaszczony, ale nie widzę sensu dalszego kontynuowania rozmowy, bo różnie traktujemy problem, a jest on dużo głębszy i sprowadza się, jak mi się wydaje, do traksowania samego człowieka, jako istoty. Może tak: nie oceniam Ciebie (i nikogo innego) na podstawie twojego zestawu genetycznego i innych atrybutów. Nie będziesz dla mnie się wydawał gorszy, jeżeli na przykład będziesz brzydszy ode mnie. C'est tout.

Niemniej jednak, pasuję.

Wiem, że moja oponia jest dziś trochę niemodna. Już mówiłem, co wg powinno się rozumieć pod słowem "równy". Ty jednak wolisz wracać do nierównego statusu biologiczno/społecznego. W moim przekonaniu są równi, bo z tech samych pierwiastów i w tym samym miejscu. I zdecydowanie status tutaj nie ma żadnego wpływu na moją "lepszość" od innych. Równi bo te same problemy.

Nigdy nie powiedziałbym, że człowiek jest gorszy, bo nie może nie wierzyć w Boga. Ty jednak mówisz to tak ot sobie. Nigdy nie powiedziałbym też, że jest gorszy, bo [tu wstawić].

Idzie o moje podejście do ludzkości. Sporo przeszła, wiemy wszyscy jacy ludzie potrafią być na prawdę. Będę jednak jedną z tych osób, która będzie traktowała ludzi na równi ze wszystkimi. Każdy człowiek jest taki sam, każdy potrzebuje tych samych rzeczy (nawet jeżeli niektórzy rozumieją to dopiero tuż przed śmiercią) i wszyscy stoimy na tym samym szczebelku, głęboko zanurzonym w bagnie.

Tak to już jest, że niektórzy ludzie życzą wesołych świąt wszystkim, inni tylko niektórym, prawda? :)

Pytanie brzmi: czy to jest bardzo przemyślana strategia, czy może Twoja postawa da się określić jako zwyczjany nonkonformizm. Nie obrażaj się, sam propagowałem kiedyś taką postawę.

P.S.
Mam pomysł na artykuł. Proponuję napisać o dyskryminacji wewnątrz środowiska gejowskiego. Gej vs Gej. Im bardziej się w to brnie, tym bardziej widać, że jest pewna postawa, która jest ogólnie uważana za lepszą, bo[...]. Inne są troche zbijane w taki czy inny sposób. Przodował w tym pan Hrabia. Aż dziwne jak mało w tym środowisku tolernacji.

_________________
Krzysiek

Conditioned Awarness is where we live our lives in guilt over the past and Anxiety over the future and never get to experienced the present


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 22:33 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
krzysp pisze:
Mnie też pasowała Twoja wypowiedź do Twojej osoby, więc mogłem się niby nie odpowiadać, ale niech stracę... :roll: Widać nie tylko ja jestem przewidywalny.

Chyba po prostu dobrze się rozumiemy :)

Cytuj:
Problem jest zpłaszczony, ale nie widzę sensu dalszego kontynuowania rozmowy, bo różnie traktujemy problem, a jest on dużo głębszy i sprowadza się, jak mi się wydaje, do traksowania samego człowieka, jako istoty. Może tak: nie oceniam Ciebie (i nikogo innego) na podstawie twojego zestawu genetycznego i innych atrybutów. Nie będziesz dla mnie się wydawał gorszy, jeżeli na przykład będziesz brzydszy ode mnie. C'est tout.

Pominalem kolejne cechy, ktore moga wplywac na ocene czlowieka, ale te tu to i tak juz duzo. Ja bym raczej czy na podstawie takich a nie innych informacji o czlowieku nie doszedlbys do zadnego wniosku? Ja to widze tak:
przykładowemu A w głównych dziedzinach życia wiedzie się dość dobrze i zdedydowanie lepiej niż B. B nie osiąga tego co by chciał. B nie osiąga tego, co ja bym chciał osiągnąć. A jest bliższy temu, co duża część ludzkości by pragnęła. A czuje się ogólnie szczęśliwy. Jest mu lepiej. Gdybym miał do wyboru być A lub B, wybrałbym zdecydowanie A. Dlaczego? Bo jest lepszy!

Cytuj:
W moim przekonaniu są równi, bo z tech samych pierwiastów i w tym samym miejscu.

Czy nie jest czymś sztucznym starać się nie zwracać uwagi na tak codzienne sprawy które dotyczą ludzi? Wydaje mi się że Twoje patrzenie na ludzi jest specjalnie takie, by tylko uniknąć ich oceniania jako lepszych i gorszych, mimo że to to nasuwa się jako naturalne. Czy Twoje zachowania w stosunku do przykładowych A i B będą takie same? (Pewnie często nie zastanawiając się dokonujemy czynów które wskazują, że wyrózniamy jednak takiego A) Czy mając do wyboru A i B, byłoby Ci obojętne z kim byś się spotykał lub też kim byś był? Ostatecznie - czy pierwiastki są sobie tak równe? W końcu jeden waży więcej niż drugi!

Cytuj:
Nigdy nie powiedziałbym, że człowiek jest gorszy, bo nie może nie wierzyć w Boga. Ty jednak mówisz to tak ot sobie.

Bo do takich wniosków doszedłem. Część z nich co jakiś czas podaję.

Cytuj:
Każdy człowiek jest taki sam, każdy potrzebuje tych samych rzeczy (nawet jeżeli niektórzy rozumieją to dopiero tuż przed śmiercią)
i
Cytuj:
Nie są po prostu identyczni. I jakoś nie chciałbym, żeby byli. Nawet jeżeli mialbym wyglądać jak Dawid z kamienia, być elokwętny, czarujący etc. Oznaczałoby to, że ktoś, kto by mnie pokochał, byłby taki sam jak ja. A to źle i to bardzo.


Jak to kazdy czlowiek jest taki sam? Kazdy jest inny (to chyba nawet Ty pisales). Nawet sie broniles ze strasznie by bylo, jakby kazdy byl taki sam. Wmawianie ze kazdy potrzebuje tego samego jest takim dzialaniem religijnym, ktore krytykuje. Moim zdaniem ludzie wcale nie potrzebuja tego samego - ale mozna ich oceniac na podstawie tego, co potrzebuja.

Dlaczego by nie korzystac z informacji na temat roznic pomiedzy ludzmi i uwazac, ze nie wystepuja, skoro sa jasno zauwazalne?

Jak pisalem, to ja zycze wesolych swiat tylko niektorym, bo przeciez niektorzy mnie nie lubia, to co im bede dobrze zyczyl - zeby im sie powiodlo psucie mi zycia?

Cytuj:
Pytanie brzmi: czy to jest bardzo przemyślana strategia, czy może Twoja postawa da się określić jako zwyczjany nonkonformizm. Nie obrażaj się, sam propagowałem kiedyś taką postawę.


Nie wiem niestety co to jest nonkonformizm.

Cytuj:
P.S.
Mam pomysł na artykuł. Proponuję napisać o dyskryminacji wewnątrz środowiska gejowskiego. Gej vs Gej. Im bardziej się w to brnie, tym bardziej widać, że jest pewna postawa, która jest ogólnie uważana za lepszą, bo[...]. Inne są troche zbijane w taki czy inny sposób. Przodował w tym pan Hrabia. Aż dziwne jak mało w tym środowisku tolernacji.

Jesli chodzi o poglady moje czy Hrabiego, to wcale nie sa one zorientowane wyłącznie przeciwko zbiorowi gejów, ale przeciwko zbiorowi ludzi wyrażających określone stanowisko. Zbiory: homoseksualistów i ludzi o tym stanowisku mają elementy wspólne i stąd pojawia się krytyka wobec (tych niektórych) gejów. Jeśli chodzi o gejów, to dochodzi tylko fakt konieczności rozdarcia w poglądach (chodzi o powszechne stanowisko kosciola wobec gejow i faktu bycia gejem i koniecznosci akceptowania tych 2 przypadkow, z ktorych jeden raczej niepochlebnie "wyraza sie" o drugim).

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 23:38 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
7z9 pisze:
Powiem tylko: przykre. Człowiek który nie czuje się szczęśliwy może być samotny i potrzebować kogoś, kto go przytuli i zrozumie, a szczęście przyjdzie z czasem. Oczywiście Ty na niego uwagi nie zwrócisz, ale ktoś zapewne tak. Może mieć jednak bardzo ciekawy charakter, być czułą i ciepłą osobą. Może mieć po prostu mniej szczęścia niż wszyscy wokół. Przykre, że bez mrugnięcia skreślasz taką osobę.

Ale wcale nie musi miec ciekawego charakteru ani byc ciepla osoba. Moze rownoczesnie byc kims w ogolny sposoby - zlym. I to np wlasnei z tego moze wynikac to, w jakis sposob mu sie "powodzi".

Cytuj:
Ostatecznie, może potrzebować pomocy -- depresja dopada wielu, tyle że jest to temat tabu, o którym się nie mówi bo jest wstydliwy.

Moze tez zupelnie nie chciec pomocy. Mi wlasnie chodzilo o wskazanie, ze nie zauwazam rownosci, ze skoro w tym mu zle idzie, to znaczy ze w czym innym jest dobry.

Cytuj:
Właśnie tacy jak Ty powodują, że jest wstydliwy -- bo uważają takich ludzi za gorszych.

Absolutnie nie uwazam, jakoby depresja byla czyms wstydliwym, tylko czyms negatywnym. Wiem co to znaczy byc w depresji, bo nie raz odwiedzalem z tego powodu poradnie, a moje mniej wiecej 2 lata z liceum koncentrowaly sie glownie na byciu w depresji. Zdecydowanie nie bylo to moim plusem.

Cytuj:
Nie cierpię cwaniaczków, wyzyskiwaczy i ludzi którzy dążą do celu po trupach.

A gdzie tu dazenie po trupach?
Ja tylko wskazywalem, na nierownosc pomiedzy ludzmi.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Ostatnio zmieniony 3 sty 2005, o 23:42 przez Chlopiec, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 23:38 
Offline
Mistrz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 8 cze 2004, o 00:30
Posty: 139
Lokalizacja: 4D
Chlopiec pisze:
krzysp pisze:
Mnie też pasowała Twoja wypowiedź do Twojej osoby, więc mogłem się niby nie odpowiadać, ale niech stracę... :roll: Widać nie tylko ja jestem przewidywalny.

Chyba po prostu dobrze się rozumiemy :)

No cóż.

Cytuj:
Ja to widze tak:
przykładowemu A w głównych dziedzinach życia wiedzie się dość dobrze i zdedydowanie lepiej niż B. B nie osiąga tego co by chciał. B nie osiąga tego, co ja bym chciał osiągnąć. A jest bliższy temu, co duża część ludzkości by pragnęła. A czuje się ogólnie szczęśliwy. Jest mu lepiej. Gdybym miał do wyboru być A lub B, wybrałbym zdecydowanie A. Dlaczego? Bo jest lepszy!

A ja nie. Widzisz, ty wybierasz ludzi po cechach, które dla mnie nie mają żadnego znaczenia. Muszę powiedzieć, że to troche smutne co mówisz. Na szczęście nie wszyscy ludzie tak myślą.

Cytuj:
Czy nie jest czymś sztucznym starać się nie zwracać uwagi na tak codzienne sprawy które dotyczą ludzi? Wydaje mi się że Twoje patrzenie na ludzi jest specjalnie takie, by tylko uniknąć ich oceniania jako lepszych i gorszych, mimo że to to nasuwa się jako naturalne.

Czego Ty nie umiesz zrozumieć to to, że mnie wcale nie nasuwa się to automatycznie. Tak na prawdę, uwierz mi, nie myślę w ten sposób. Nie umiesz chociaż pomyśleć, że można nie patrzeć na ludzi w ten sposób?
Cytuj:
Czy Twoje zachowania w stosunku do przykładowych A i B będą takie same?

Tak. Taka osoba może mi nie pasować jako przyjaciel powiedzmy (tu mam wysoką poprzeczkę, ale nie jest związana z "lepszością" osoby)

Cytuj:
Ostatecznie - czy pierwiastki są sobie tak równe? W końcu jeden waży więcej niż drugi!

Taaak. C waży wiecej niż inne C. Oczywiście statystycznie.

Cytuj:
Jak to kazdy czlowiek jest taki sam? Kazdy jest inny (to chyba nawet Ty pisales). Nawet sie broniles ze strasznie by bylo, jakby kazdy byl taki sam. Wmawianie ze kazdy potrzebuje tego samego jest takim dzialaniem religijnym, ktore krytykuje.

Niczym dziwnym jest powiedzenie, że ludzie się różnia pomimo, że są podobni czy tacy sami. Nazywa się to dualizm. Pozornie niby jest to nielogiczne. Jest jednak prawdziwe w przypadku ludzi. Różnimy się, mamy podobne potrzebny, nie można tego zanegować. A co może? Nie chciałbyś być szczęśliwy? Powiedz, że nie. Nie wdaję się w szczegóły. Nie lubie analizy.

Cytuj:
Moim zdaniem ludzie wcale nie potrzebuja tego samego - ale mozna ich oceniac na podstawie tego, co potrzebuja.

Więc potrzebuję seksu to jestem jaki niby? A może potrzebuję miłości to jaki jestem?

Cytuj:
Jak pisalem, to ja zycze wesolych swiat tylko niektorym, bo przeciez niektorzy mnie nie lubia, to co im bede dobrze zyczyl - zeby im sie powiodlo psucie mi zycia?

Jakoś nie widzę bezpośredniego związku. Chyba, że wierzysz, że Bóg im pomoże i spadnie na ciebie plaga :P

Cytuj:
Nie wiem niestety co to jest nonkonformizm.

Specjalnie tak był ten wyraz napisany. Z resztą można tak pisać.

Cytuj:
Jesli chodzi o poglady moje czy Hrabiego, to wcale nie sa one zorientowane wyłącznie przeciwko zbiorowi gejów, ale przeciwko zbiorowi ludzi wyrażających określone stanowisko. Zbiory: homoseksualistów i ludzi o tym stanowisku mają elementy wspólne i stąd pojawia się krytyka wobec (tych niektórych) gejów. Jeśli chodzi o gejów, to dochodzi tylko fakt konieczności rozdarcia w poglądach (chodzi o powszechne stanowisko kosciola wobec gejow i faktu bycia gejem i koniecznosci akceptowania tych 2 przypadkow, z ktorych jeden raczej niepochlebnie "wyraza sie" o drugim).

Większość gejów niepochlebnie wyraża się o mnie. Nie chadzam do klubów i cały czas szukam miłości. Wielokrotnie się ze mnie śmiano. Czy to oznacza, że mam krytykować wszystkich? Troche to dziecinne stanowisko.

_________________
Krzysiek

Conditioned Awarness is where we live our lives in guilt over the past and Anxiety over the future and never get to experienced the present


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 3 sty 2005, o 23:49 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
Ja tam szukania milosci i chodzenia/nie chodzenia do klubow nie krytykuje akurat.

Do Krzysp:
Pytasz czy nie chce byc szczesliwym. Chce - ale niekoniecznie bede odczuwal szczescie z tego samego co Ty.

Czy Ty chesz byc szczesliwym? Czy nie ciesza Cie cechy takie, jak te ktore posiadal moj bohater A? Potrzebuje potwierdzenia, że partner, zdrowie, szczescie, wiedza, wyglad nie maja dla Ciebie żadnego znaczenia. (takiego sformuowania uzyles).

A co do zyczenia komus czegos - nie lubie zyczyc bez szczerego poczucia ze komus cos zycze. A skoro dobrem niektorych jest to co dla mnie niedobre, to przeciez wcale nie czuje, bym chcial, by bylo im dobrze.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 4 sty 2005, o 00:03 
Offline
Mistrz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 8 cze 2004, o 00:30
Posty: 139
Lokalizacja: 4D
Chlopiec pisze:
Pytasz czy nie chce byc szczesliwym. Chce - ale niekoniecznie bede odczuwal szczescie z tego samego co Ty.

Nie mniej jednak dążaymy to tego samego. Czy to będzie *ta* sama rzecz to kwestia osobowości i czegoś bardzo nieuchwytnego. Niemniej jednak czyni nas to ludzmi z tej samej gliny. Każdy będzie cierpieć, zakochawszy się nieszczęsliwie.

Cytuj:
Czy Ty chesz byc szczesliwym? Czy nie ciesza Cie cechy takie, jak te ktore posiadal moj bohater A? Potrzebuje potwierdzenia, że partner, zdrowie, szczescie, wiedza, wyglad nie maja dla Ciebie żadnego znaczenia. (takiego sformuowania uzyles).

Wygląd ma znaczenie. Mój mózg ma określone preferencje. Co prawda zakochiwałem się przeważnie z chłopakach z poza moich "ramów preferencyjnych". Z tego wychodzi, że jednak nie do końca. Wszystko, co wymieniłeś to nic w prównaniu z miłością. Wolę byc zakochany w osobie mniej intelignetnej, brzydszej, ale kochającej mnie niż w przystojnym, odnoszącym sukcesy, ale mającym mnie za nic. On w końcu będzie uważał mnie za "gorszego".

Rzeczewiście, może pociąga mnie wielkość człowieka. Ale tej wielkości brakuje człowiekowi A. Wielki jest człowiek, który brew naturze, wbrew przeciwnościom, wbrew ludziom, kroczy swoją ścieżką, szanując innych, nawet jeżeli oni mają go za nic, który pomimo ogromnego weltschmertz nie stacza się, nie jest opryskliwy, nie jest pozerem.
Jeżeli mógłbym wybrać, zmusić własne serce do posłuszęństwa, wybrałbym taką osobę. Pewnie Ty nazwałbyś go nieudacznikiem. No bo nic mu sie nie udaje przecież.

Cytuj:
A skoro dobrem niektorych jest to co dla mnie niedobre, to przeciez wcale nie czuje, bym chcial, by bylo im dobrze.

A ja takim ludziom życzę dobrze.

_________________
Krzysiek

Conditioned Awarness is where we live our lives in guilt over the past and Anxiety over the future and never get to experienced the present


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 4 sty 2005, o 01:45 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
Ja nie o to pytalem. Nie bylo przeciez tematem naszych tych dyskusji to, jak bedziemy traktowac ludzi i w kim sie zakochiwac. Nie pisalem niczego o traktowaniu kogokolwiek czy też o mojej polityce zakochiwania się.
Pisałem o tym, że są pewne cechy, które są pożądane. Nie musiałem nawet pisać, że w kimś, ale w samym sobie. Chciałbym być radosny, zdrowy, bogaty, zakochany, kochany, piękny, mądry, z cudowną rodziną itp (kolejność przypadkowa). Większość ludzi też by chciała - z tego co rozumiem, Ty w większosci tych przypadków - też. Masz swoje priorytety. Ja nawet nie pisałem, czy mam inne czy takie same. Chodziło o fakt, że im bliżej komuś do tej szczęśliwości, miłości, urody itp tym człowiek jest... lepszy.
A traktowanie ludzi zależnie od tego czy są lepsi czy gorsi to już inna sprawa, o której Ty, a nie ja się wypodiadaliśmy

Fakt istnienia ludzi bardziej zakochanych i bardziej szczęśliwych oznacza że istnieją ludzie lepsi, bo cechy które posiadają są przez nas porządane.

Co do życzenia dobra tym którzy chcą Twojego zła - czy to oznacza, że byłbyś zadowolony, gdyby ludzie Ci zdobyli radośc z faktu skrzywdzenia Cię?

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 4 sty 2005, o 10:40 
Offline
Czarownica nie z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 2 lut 2004, o 17:39
Posty: 600
Lokalizacja: Amsterdam
Myślę, że Krzysiek (podobnie jak ja) byłby zadowolony, gdyby ludzie ci znaleźli sposób na bycie szczęśliwymi w sposób niekrzywdzący innych.

_________________
Perhaps I can help there? Well Andrew, there's something I can probably explain: God is a made up person, mister silly sausage!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 5 sty 2005, o 03:21 
Offline
Ciasteczkowy skrytożerca
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2004, o 16:37
Posty: 2631
Lokalizacja: Agencja ds. Przerabiania Spinaczy Biurowych na Majtki z Drutu
Chlopiec pisze:
Pisałem o tym, że są pewne cechy, które są pożądane. Nie musiałem nawet pisać, że w kimś, ale w samym sobie. Chciałbym być radosny, zdrowy, bogaty, zakochany, kochany, piękny, mądry, z cudowną rodziną itp (kolejność przypadkowa). Większość ludzi też by chciała - z tego co rozumiem, Ty w większosci tych przypadków - też. Masz swoje priorytety. Ja nawet nie pisałem, czy mam inne czy takie same. Chodziło o fakt, że im bliżej komuś do tej szczęśliwości, miłości, urody itp tym człowiek jest... lepszy.


kwestia ze ty najwyrazniej (o ile dobrze zrozumialem) zakladasz ze posiadanie tych cech, przymiotow, czy tez calkiem juz materialnych rzeczy jest w stanie czlowieka uszczesliwic, i co wiecej ze darzenie do szczescia jest podstawowym priorytetem czlowieka. mi (jak i mam wrazenie , nie wiem czy sluszne, krzysiowip) obydwa te zalozenia sie wydaja bledne. szczescie nie jest bowiem czyms co moze przyjsc z zewnatrz. jesli ktos jest szczesliwy to moze nie miec nic i szczesliwym bedzie, jak ktos jest nieszczesliwy to szczescia mu nie dadza ani pieniadze, ani milosc, ani uroda ani wladza, ani wiedza, inteligencja i inne rzeczy ktore wymieniasz ani nawet wiara, ktora z kolei pogardzasz, jako swoista 'droga na skroty'. tak samo nie jest dobrym pomyslem stosowania takich kryteriow do oceniania ludzi i mowienia 'ci (tacy a tacy) sa lepsi a ci sa gorsi'. nie ma ludzi lepszych i gorszych. ocenie moze podlegac ich postepowanie co najwyzej ale to tez jest bardzo subiektywna sprawa. kazdy czlowiek jest inny, ale jednoczesnie istota tego co czyni ludzi ludzmi jest u wszystkich ta sama z tad nie mozna raczej mowic ze ludzie nie sa rowni bowiem sie roznia - oni sa rozni, ale rowni tez jak najbardziej bo wszyscy sa ludzmi - ni mniej, ni wiecej. rozmaite nurty 'mistyczne' w wiekszosci systemow religijno-filozoficznych (tak, nawet w chrzescijanstwie takie byly) ogromna wage przykladaja do tego aby to pojac i osiagnac taki stan umyslu by mozliwe bylo spojrzenie na swiat takim jakim jest naprawde, nie wartosciujac, nie oceniajac, nie patrzac przez pryzmat swoich pragnien, ambicji, emocji itp. wtedy tez mozliwe jest odczucie istoty szczescia, nie jako stanu permanentnego do ktorego dazyc nalezy za wszelka cene tylko jako czegos co sie zdarza od czasu do czasu w zyciu (podobnie jak smutek czy cierpienie).
i teraz, Chlopcze, calkowicie racjonalnymi metodami tego nie wyjasnisz (obojetenie czy wezmiesz na warsztat buddyjskie satori, hinduskie bodhi, tantrycznego weza Kundalini, chrzescijanskie ekstazy mistykow czy jungowska indywiduacje) chocbys pekl. zawsze gdzies wylezie jakis element ktory sie nie bedzie zgadzal, nie da sie zmierzyc, zwarzyc ani zadna inna metoda (moze oprocz fenomenologicznej, ale tej pewnie nie uznasz za naukowa) opisac. i jak dla mnie przejwem braku myslenia i nierozwagi sporej jest calkowite negowanie tego elementu w imie bezkompromisowego racjonalizmu.

pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 5 sty 2005, o 04:29 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
cysiek pisze:
szczescie nie jest bowiem czyms co moze przyjsc z zewnatrz.

A nie może? trudno chyba o tym dyskutować, ale z obserwacji raczej wynika, że szczęście kształtuje się na podstawie odbieranej rzeczywistości. Nie?

Cytuj:
jesli ktos jest szczesliwy to moze nie miec nic i szczesliwym bedzie, jak ktos jest nieszczesliwy to szczescia mu nie dadza ani pieniadze, ani milosc...

I to z niczego nie wynika? Czy Twoim zdaniem tego typu sytuacje występują zupełnie losowo i nie wiążą się z żadnymi mierzalnymi wartościami? I jakim cudem ludzie korzystają z pomocy psychiatrów/psychologów, którzy przypadki nieszczęścia "bez powodu" nazywają zazwyczaj depresją i leczą ją, często odnajdując jej przyczyny?

Cytuj:
...nie jest dobrym pomyslem stosowania takich kryteriow do oceniania ludzi i mowienia 'ci (tacy a tacy) sa lepsi a ci sa gorsi'. nie ma ludzi lepszych i gorszych

Dlaczego Twoim zdaniem (i np Krzyspa) nie wolno zwracać uwagi na niektóre zauważalne zależności? Skoro zauważamy jakąś prawidłowość, to chyba możemy o niej myśleć i brać ją pod uwagę w rozważaniach? Mam udawać, że nie wszyscy są tak samo szczęśliwii, a jak jeden czuje się mniej szczęśliwy, to za to na pewno jest w czymś innym mu lepiej, zeby się wyrównało?
Samemu sobie odpowiadając stwierdziłbym, że najprawdopodobniej krzysp i Ty i inni obawiają się że na podstawie tych "sztucznie" wymierzonych cech ktoś będzie dokonywał jakichś decyzji wobec badanych ludzi i niesłusznie nierówno ich traktował - a to nie w tym rzecz.

Cytuj:
oni sa rozni, ale rowni tez jak najbardziej bo wszyscy sa ludzmi - ni mniej, ni wiecej.

Fakt bycia człowiekiem nie jest tym samym co fakt bycia konstrukcją matematyczną, w której ubytek w jednym miejscu musi być skompensowany naddatkiem w innym. Ja nie mówię o równości wobec prawa (z czym też w praktyce różnie wychodzi) ale o tym, że nie każdego "bozia" równo obdarzyła. Gdyby obdarzono ludzi równo i gdyby takie było poczucie światowe, to nikt nie zbierałby datków na biednych... chyba że jest to tylko pretekst do zwiększenia swoich zarobków, bo z DUŻEGO doświadczenia wiem, że nawet w poważnych akcjach procent rzeczywiście przekazywanych darów jest zazwyczaj nieduży w stosunku do darów zebranych.

Cytuj:
rozmaite nurty...

O - i to jest mądre. To własnie sprawia, że nie mam pewności co do kryteriów wg których możnaby oceniać ludzkość. Jest przecież tyle grup, w których zwyczajowo polskie pojmowanie spełnienia w zupełności nie ma żadnego znaczenia. Ale czy formy tych grup, ich liczność i różnice poglądowe idealnie wyrównują się nawzajem tak, że nie da się wyróżnić żadnego uprzywilejowanego argumentu oceniającego?
Czy np nie samo "szczęście" nie będzie tym najbardziej uprzywilejowanym punktem widzenia?

Cytuj:
i teraz, Chlopcze, calkowicie racjonalnymi metodami tego nie wyjasnisz [...] zawsze gdzies wylezie jakis element ktory sie nie bedzie zgadzal, nie da sie zmierzyc, zwarzyc ani zadna inna metoda

U mnie występuje pewna wiara (ojej!) w naukę i racjonalizm - że da się nim wiele rzeczy wyjaśnić. Ostatnoi np starałem się wytłumaczyć, dlaczego nie odczuwam szczęścia z gapienia się na morze, podczas gdy znam wielu ludzi, którzy z tego odczuwają szczęście. Nie sądzę, by było tak przez przypadek. Cos przecież ukształtowało mój światopogląd i moją osobę. Nie były to mistyczne duchy, ale otaczająca rzeczywistość. A rzeczywistość tę da się badać i rozważać (a wyniki rozważań dają zazwyczaj pozytywne rezultaty). Kolejnym problemem stało się wymyślenie, czy fakt, że mnie to morze nie cieszy jest czymś złym czy dobrym. Argumentów jest wiele. Lepiej by mi jednak by było zrozumieć najpierw dlaczego fale morskie (bo radiowe to już mi się bardziej podobają) nie wzbudzają u mnie poczucia radości. Tego typu rzeczami zajmuje się na świecie wielu ludzi zawodowo, a wyjaśnianie takich kwestii pomaga często w rozwiązywaniu ludzkich problemów.

Bywa że ludzie unikają naukowego spoglądania na rzeczywistość i stwierdzają żę nauka tu nic nie da. We mnie jest dziwny optymizm mówiący mi, że nauka może coś dać. Przykładowy Hrabia pochwalałby moje zastanawianie sie nad falami morskimi. Dlaczego - bo sam wielokrotnie w ten sposób doszedł do jakichs sparwdzających się prawd na swój temat. Ale nie pochwalałby poszukiwania wyjaśnienia jakiegoś zjawiska poprzez funkcję matematyczną - dlaczego? Bo do matematyków mu daleko i nie miał tak często okazji jak ja miewałem zauważać np logarytmicznej natury wielu zjawisk.
Panowie fizycy i inni politechnicy - czy Wy studiujecie to co studiujecie nie wierząc że Wasze metody poznawcze, których Was uczą dają efekty? Czy też może staracie się ich po prostu (ale dlaczego?) nie rozszerzać na inne dziedziny życia?

Pozdrawiam.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 Tytuł:
Nieprzeczytany post: 4 sty 2006, o 19:58 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
Cytuj:
Homoseksualiści stanowią około 10 procent światowej populacji, jednak ich siła nabywcza jest znacznie wyższa od przeciętnej. Szacuje się, że w samych tylko Stanach Zjednoczonych ich dochód netto wyniósł w 2004 roku ponad 610 miliardów dolarów (515 miliardów euro). Według agencji Axel Consulting 76 procent homoseksualistów w Hiszpanii ma dochody powyżej średniej krajowej.

to z watku o samochodzie dla gejow.
Mozemy ten tekst uznac za jakis mniej popularny stereotyp, ale za to pozytywny. Statystyka ta pasuje do pkt 5. Tekstu "Dlaczego warto byc gejem" :)

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 24 cze 2006, o 23:31 
Hej, ciesze sie, ze jestescie tak odwaznymi i otwartymi ludzmi. Sadze jednak, ze w artykule 'Dlaczego warto byc gejem' troche przesadziliscie z przechwalkami. Nie jestescie ani gorsi ani lepsi, po prostu nieco inni niz 'norma' spoleczna. A reszta zalezy od charakteru, inteligencji i innych przymiotow ducha. Troche to tak, jakbym napisala artykul, o tym, dlaczego leworeczni sa 'lepsi' od praworecznych (do tego mozna porwnac Wasz tekst). Owszem, nieco inna praca polkul mozgowych, jednak nic nie gwarantuje. Z Waszego tekstu wynika, ze lepiej byc przecietnym gejem (ktory ma tyle przymiotow przeciez z urodzenia) niz (beznadziejnym przeciez) heretykiem. Sadze, ze gdyby spoleczensto pozwoliloby Wam w koncu spokojnie zyc bez ukrywania sie i kombinowania, to pewnie byscie wcale nie czuli sie inni. Tak jak leworeczni - czy ktos slyszal w ostatnich latach, zeby ktos za kims krzyknal - ty mankucie! ? Nie badzcie heterofobami... Dajcie dobry przyklad wszystkim ograniczonym ludziom. Orientacja seksualna nie przesadza o wartosci czlowieka.

Jest mi przykro, ze macie problem z naturalna mozliwoscia okazywania uczuc ukochanym poza czterema scianami, ze w swoim zwiazku biologicznie nie mozecie miec dzieci itd. Z drugiej strony sa osoby heteroseksualne cierpiace z powodu szykanowanego kalectwa lub chociazby nadwagi. Byc moze kiedys technika pozwoli na posiadanie biologicznego potomstwa przez homoseksualistow (ale plci juz wybrac nie bedziecie mogli :) ), ale sadze, ze jeszcze dluga droga do tego, zebyscie mogli sie poczuc naprawde wolni. Dlatego zycze powodzenia, odwagi i madrych decyzji.


Na górę
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group