PWGay
http://pwgay.vipserv.org/

Poliamoria
http://pwgay.vipserv.org/viewtopic.php?f=2&t=3747
Strona 1 z 1

Autor:  Smith [ 27 gru 2012, o 21:37 ]
Tytuł:  Poliamoria

Link to tekstu wprowadzającego do tematu

Ciekaw jestem, co sądzicie o poliamorii :) Czy Waszym zdaniem to normalne? Czy obecny stan prawny jest dyskryminujący dla poliamorystów? Jeśli tak - czy słusznie? Dlaczego monogamia jest dominującym modelem budowania związków? Czy w grę wchodzą tylko uwarunkowania kulturowe? Wreszcie czy sami znacie osoby poliamoryczne? Wyobrażacie sobie siebie w takiej relacji? A może ktoś już dziś zdecyduje się na coming out? :P

Autor:  Chlopiec [ 28 gru 2012, o 04:54 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

mieliśmy już o tym dyskusję, ale nasz forumowy szukaj nie znajduje nawet słowa "poliamoria", za wyjątkiem Twojego postu.

Autor:  Solaris [ 28 gru 2012, o 12:15 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

A co oznacza: normalne? Odpowiedź zależy, oczywiście, od definicji...
Tak, znam osobę deklarującą się (publicznie) jako poliamoryczna. Nie wiem, jak to przebiega w praktyce.

Autor:  Makaron [ 10 sty 2013, o 22:39 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Moja dobra znajoma funkcjonuje w związku poliamorycznym od kilku (4? 6?) lat: ona + jej mąż + ich dobry przyjaciel. Nigdy nie wchodziłem w zbytnie szczegóły, ale podobno nie ma zazdrości i fochów; jedynym 'minusem' jest całkowita heteroseksualność* panów, nad czym moja znajoma boleje, gdyż 1) jednak coś tracą 2) odpadają niektóre konfiguracje w alkowie.

Co do tego, czy to jest normalne, to Putin gada w Moskwie, a ja go oglądam w Warszawie. Czy to jest normalne? (= ta odległość, nie oglądanie Putina).

Siebie sobie w takiej relacji nie wyobrażam, gdyż nie byłbym w stanie równomiernie obdzielić wszystkich uczuciem (chyba, że negatywnym, tego wystarczy dla wszystkich).

* Firefox podkreśla mi 'heteroseksualność'....

Autor:  Chlopiec [ 11 sty 2013, o 05:12 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Makaron pisze:
* Firefox podkreśla mi 'heteroseksualność'....
Może to promocja homoseksualizmu.

Autor:  Smith [ 14 sty 2013, o 01:36 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Makaron pisze:
Moja dobra znajoma funkcjonuje w związku poliamorycznym od kilku (4? 6?) lat: ona + jej mąż + ich dobry przyjaciel. Nigdy nie wchodziłem w zbytnie szczegóły, ale podobno nie ma zazdrości i fochów; jedynym 'minusem' jest całkowita heteroseksualność* panów, nad czym moja znajoma boleje, gdyż 1) jednak coś tracą 2) odpadają niektóre konfiguracje w alkowie.

I obaj panowie również się kochają? ;)

Autor:  Makaron [ 15 sty 2013, o 07:30 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Smith pisze:
I obaj panowie również się kochają? ;)


Bez konsumpcji. Sugerujesz, że sex jest warunkiem sine qua non i poliamoria jest w niektórych układach niemożliwa?

Autor:  im9today [ 15 sty 2013, o 12:56 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Rozbiłbym pytanie o to, czy to normalne na kilka:
- czy to moralne (czy pozwoliłbym innym na to, choćbym sam nie skorzystał, czy bałbym się o jednego partnera, zazdrość itp)
- czy to szczęśliwe dla nich, jak wpływa na zdrowie
- czy to nieszkodliwe

- czy to wynika z biologicznej potrzeby, czy społecznej, innej
- czy to powszechne
- czy to stabilna potrzeba i na ile
- czy wszystkie jednostki w trójkącie czują miłość do pozostałych, zakochują się, myślą bez przerwy (jak to podczas zakochania), wyobrażają sobie scenki i seks jak są daleko itd.

odpowiedzi właściwie mogą być niezależne od siebie.

osobiście myślę, że wolno :wink: a nawet, że da się.
obawiam się tylko, że nasza fizjologia tego nie ułatwia i jest ryzyko, że wiązałoby się to z kosztami psychicznymi. przynajmniej jeśli mówimy o miłości romantycznej. bo jeśli chodzi o jakąś komunę, po prostu zycie pod jednym dachem, przyjaźń czy nawet seks - to chyba coś jakościowo innego. są takie psychiczne procesy, wspólne dla ludzi, które obejmują tylko jeden obiekt na raz np. dostrzeganie jednocześnie jednej interpretacji bodźca, imprinting (który się wiąże z miłością) - nie wiem na ile jedno się przekłada na drugie, byłby to dobry temat na rozprawę ;)

Autor:  Smith [ 15 sty 2013, o 17:31 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Makaron pisze:
Smith pisze:
I obaj panowie również się kochają? ;)
Bez konsumpcji. Sugerujesz, że sex jest warunkiem sine qua non i poliamoria jest w niektórych układach niemożliwa?
Ale nie pytam, czy konsumują, tylko czy się kochają :) Jeden drugiemu powie "kocham cię"? pogłaszcze? chociaż przytuli? Czy też to relacja typowo poliandryczna?

Autor:  Chlopiec [ 15 sty 2013, o 21:12 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Kiedyś, przy temacie związków otwartych, twierdziłem na forum, że nie mogą one stanowić generalnie optymalnej sytuacji choć być może są najlepszym na co "stać" danego człowieka w danych okolicznościach. Pamiętam, że pojawiły się wtedy głosy, że twierdząc tak, odbieram ludziom prawo do miłości.
Związek otwarty, a związek poliamoryczny to nie to samo, choć pod pewnym względem wpływającym na nieoptymalność sytuacji są one podobne. W obu przypadkach człowiekowi żyjącemu w takim związku jedna osoba nie wystarcza do zapewnienia wszystkich potrzeb miłosnych. Ktoś mi niedawno ładnie wyjaśnił i zebrał myśli w temacie wszelkich multi-związków i chyba umiem teraz lepiej wyrazić co o tym myślę.

Moim zdaniem poliamoria jest trochę niepraktyczna, choć znajdą się sytuacje, gdy jest wygodniejsza niż zwykły związek dwuosobowy. Aby poliamoria mogła się utrzymywać (a także, by związek otwarty miał podstawy istnienia), osoba w takim związku musi mieć potrzeby, które mogą być spełniane tylko przez więcej niż jednego partnera. O ile jeden partner nie jest traktowany jako zastępstwo dla drugiego (choć to też niezbyt dobrze, bo znaczy, że partnera drugiego zbytnio brakuje), to znacznie trudniej jest skoncentrować swoje emocje/uczucia/działania na dwóch lub większe liczbie osób, niż na jednym partnerze. Ponadto, jeśli dla danej osoby do zapewnienia szczęścia potrzebny jest więcej niż jeden partner, to prawdopodobnie często będzie znajdowała się w sytuacjach, gdzie brakuje "kompletu", chyba że - co rzadkie - wszyscy w takim związku mają identyczny tryb życia. Ale nawet jeśli tak, to otoczenie utrudnia taką sytuację, bo większość atrakcji dla osób zakochanych jest przystosowana dla par. Nierzadko więc ktoś trzeci w takim związku będzie w jakiś sposób oddzielany od dwóch pozostałych osób. W przypadku bardziej licznych związków - będą one w praktyce po prostu dzielone.

Niektórzy mogą uznać, że to żaden problem, by spędzać część czasu oddzielnie, bez kompletu osób ze związku. Tyle, że ja twierdzę, że osoby cieszące się bardzo intensywnymi uczuciami miłości mają wielką potrzebę, by prawie każdą chwilę spędzać z kimś kogo kochają i właściwie jest to wyznacznikiem siły ich miłości. Jeśli ktoś potrafi tak silnie kochać będąc w związku w poliamorycznym, to na pewno natyka się na mnóstwo problemów w codziennym życiu, które utrudniają wspólne życie poliamorycznej grupie osób.

Autor:  Smith [ 15 sty 2013, o 21:24 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Chlopiec pisze:
Ale nawet jeśli tak, to otoczenie utrudnia taką sytuację, bo większość atrakcji dla osób zakochanych jest przystosowana dla par. Nierzadko więc ktoś trzeci w takim związku będzie w jakiś sposób oddzielany od dwóch pozostałych osób. W przypadku bardziej licznych związków - będą one w praktyce po prostu dzielone.
A czy powiedziałbyś to samo o homoseksualizmie? ;) Że też jest mniej praktyczny? Przecież większość atrakcji dla osób zakochanych jest przystosowana dla par osób różnej płci :P

Autor:  Chlopiec [ 15 sty 2013, o 23:51 ]
Tytuł:  Re: Poliamoria

Smith pisze:
Chlopiec pisze:
Ale nawet jeśli tak, to otoczenie utrudnia taką sytuację, bo większość atrakcji dla osób zakochanych jest przystosowana dla par. Nierzadko więc ktoś trzeci w takim związku będzie w jakiś sposób oddzielany od dwóch pozostałych osób. W przypadku bardziej licznych związków - będą one w praktyce po prostu dzielone.
A czy powiedziałbyś to samo o homoseksualizmie? ;) Że też jest mniej praktyczny? Przecież większość atrakcji dla osób zakochanych jest przystosowana dla par osób różnej płci :P

Zastanawiałem się nad tym, gdy pisałem poprzedniego posta. Sytuacji, gdzie płeć jest większą przeszkoda niż liczba jest zdecydowanie mniej. Co prawda wychodzi na to, że arbitralnie ustaliłem sobie jakieś granice, z których wynika, że coś jest gorsze od czegoś innego, bo jedno coś przekracza granicę, a drugie jeszcze nie. Ale aspektów przemawiających za zaletami i wadami poszczególnych "układów" jest dosyć dużo. Wystarczy wyobrazić sobie różne codzienne sytuacje we dwoje, we troje i np. we czterech. Jeśli jest Was np. 4 to nie ma możliwości, byście wszyscy siedzieli obok siebie w kinie w jednym rzędzie i każdy każdego trzymał za rękę. W przypadku homoseksualizmu problemem są chyba tylko spojrzenia otoczenia.

No i homoseksualiści, przez to że są narażeni na różnego rodzaju ataki, mają dodatkowy czynnik wiążący ich ze sobą jako parę. Na wielozwiązki nie ma teraz takiej nagonki, która mogłaby dodawać jakiegoś specjalnego poczucia typu "my, a reszta świata"

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/