PWGay

Politechnika Warszawska w kolorach tęczy
Dzisiaj jest 19 cze 2019, o 05:27

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: 13 lip 2011, o 14:06 
Offline
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 1 lis 2010, o 22:12
Posty: 251
Lokalizacja: Wieża Magów
Puma pisze:
Jedno mnie zastanawia czemu pedały w Polsce tak krytykują kościół katolicki a nie np islam?

Bo islam w Polsce nie ma wpływu na politykę i kreowanie światopoglądu przeciętnego wpierdalacza chleba.

_________________
- I'm heteroflexible.
- Whaaa?
- It means I'm straight, but shit happens.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 13 lip 2011, o 14:14 
Offline
Mistrz-Magik ;)

Rejestracja: 14 maja 2011, o 14:22
Posty: 331
cysiek pisze:
wg mnie to zupełnie na odwrót, niż pisze puma. to nie jest tak, że nietolerancja i potępienie homoseksualizmu wynika z zapisów (abstrahując od interpretacji czy poprawności tłumaczeń) Biblii, tylko to te pisma (być może faktycznie tendencyjnie tłumaczone i interpretowane) są wybiórczo używane by takie postawy uzasadnić, zaś źródła uprzedzeń leżą zupełnie gdzie indziej. gdyby było inaczej, to z taką samą srogością potępiano by - jak wspominał 7 - osoby noszące szaty z 2 różnych włókien, miesiączkujące kobiety albo jedzących małże czy inne krewetki. tak się jednak nie dzieje.



No tak bo przeciętny katolik nie czyta biblii tylko słucha ją w kościele. Interpretują tak jak tego sobie ksiądz zażyczy. A wiadomo co Oni gadają. Gdyby władze katolickie wzięły by się do roboty(czyli jeszcze raz i solidnie zinterpretowali biblię) to i księża w kościołach zmienili by gadkę. Watykan by zaakceptował homoseksualizm więc i księża też i by nie było nawoływania że pedały to samo zło. I podejście większości katolików by się zmieniło moim zdaniem.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 13 lip 2011, o 14:17 
Offline
Mistrz-Magik ;)

Rejestracja: 14 maja 2011, o 14:22
Posty: 331
Majki pisze:
Puma pisze:
Jedno mnie zastanawia czemu pedały w Polsce tak krytykują kościół katolicki a nie np islam?

Bo islam w Polsce nie ma wpływu na politykę i kreowanie światopoglądu przeciętnego wpierdalacza chleba.



No tak. Ale tu jest w większości wina rządzących a nie kościoła. Kościół jest sprytny i wtyka nos wszędzie a to że jemu pozwolono to inna sprawa ;) A co do kreowania światopoglądu to myślę że wyżej odpowiadając Cyśkowi coś o tym wspomniałem.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 14 lip 2011, o 01:05 
Offline
Wiedźma jak ta lala

Rejestracja: 3 sie 2006, o 01:26
Posty: 1112
Lokalizacja: #intj / #intp
mithnae pisze:
Surion pisze:
Chlopiec pisze:
Mithnae'a

Rozważmy ten apostrof.

Przypomnijmy, ze to ty sprawiłeś, że spłynęło na mnie światło prawdy - wsparłszy się na odpowiednich źródłach - objawiając mi właściwą dla fonologii Quenya wymowę tego słowa.
Czyż zatem godzi się wymagać od mniej zainteresowanych tematem znajomości onejże, która nawet tobie - światłemu, bywałemu, dociekliwemu w swych latach sędziwych Surionowi - nie wydała się z początku oczywista?

Jak Cię zatem wymawiają tzw. wszyscy? Bo ja znam tylko wersję poprawną i wersję Ombre, ale on się posługuje idiolektem osobniczym.

_________________
,,Niewłaściwie dobrane słowa potrafią stworzyć wspaniałą przeszkodę dla umysłu'', F. Bacon.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 14 lip 2011, o 10:25 
Offline
Wiedźma jak ta lala
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2010, o 22:14
Posty: 1078
7z9 pisze:
Smith pisze:
Surion pisze:
Boga nie ma.

Prawdopodobnie, coby być precyzyjnym.

czemu? każdy ateista ma prawo do pominięcia tego słowa, skoro (podobno) mamy wolność wyznania.
nie słyszałem też nigdy katolika mówiącego, że "bóg prawdopodobnie istnieje".

Chciałem w ten sposób raczej wyrazić swoje stanowisko niż pozbawiać kogoś innego prawa do pomijania jakichkolwiek słów ;)

Natomiast prawdziwość znanych nam przesłanek o braku ingerencji bytu nadprzyrodzonego nie gwarantuje prawdziwości wniosku o nieistnieniu takiego bytu (jak w każdym rozumowaniu indukcyjnym niezupełnym), stąd logiczną przyzwoitością jest dodawanie obok słów "boga nie ma" jeszcze jednego, "prawdopodobnie".

_________________
To mężczyzna powinien starać się o mężczyznę, a nie mężczyzna o mężczyznę!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 14 lip 2011, o 11:19 
Offline
Ciasteczkowy skrytożerca
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2004, o 16:37
Posty: 2631
Lokalizacja: Agencja ds. Przerabiania Spinaczy Biurowych na Majtki z Drutu
7z9 pisze:
ateizm (w odróżnieniu od agnostycyzmu) jest swoistą wiarą w nieistnienie


nie, niewiara nie jest tożsama z wiarą w nieistnienie

_________________
Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagl fhtagn


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 14 lip 2011, o 11:45 
Offline
Wiedźma jak ta lala

Rejestracja: 3 sie 2006, o 01:26
Posty: 1112
Lokalizacja: #intj / #intp
cysiek pisze:
7z9 pisze:
ateizm (w odróżnieniu od agnostycyzmu) jest swoistą wiarą w nieistnienie


nie, niewiara nie jest tożsama z wiarą w nieistnienie

Popieram. O to toczą się walki z tymi z chrześcijan, którzy mówią: „ja wierzę, że Bóg jest, Ty wierzysz, że go nie ma, widzisz, każdy człowiek musi wierzyć, to jego immanentna skłonność i potrzeba!”. :>

_________________
,,Niewłaściwie dobrane słowa potrafią stworzyć wspaniałą przeszkodę dla umysłu'', F. Bacon.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 14 lip 2011, o 13:00 
Offline
Wiedźma jak ta lala

Rejestracja: 3 sie 2006, o 01:26
Posty: 1112
Lokalizacja: #intj / #intp
Jest w tym temacie jeszcze wiele subtelności, wliczając w to kwestie słowa „wiara” oraz rozróżnienie między nim a „zakładaniem” związanym z posługiwaniem się prawdopodobieństwem. Takie „zakładanie” wiary jest pozbawione. W języku ateistami nazywa się ateistów agnostycznych i agnostyków ateistycznych, a nawet samych agnostyków. Dodatkowo można uwikłać w to kierunki rozwoju nauki, filozofię nauki, złośliwe demony, skłonności człowieka do (nie)wiary i antropologię. :zief:

_________________
,,Niewłaściwie dobrane słowa potrafią stworzyć wspaniałą przeszkodę dla umysłu'', F. Bacon.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 14 lip 2011, o 15:54 
Offline
Rusałka
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 cze 2009, o 10:19
Posty: 1318
Lokalizacja: WAWA
7z9 pisze:
cysiek pisze:
7z9 pisze:
ateizm (w odróżnieniu od agnostycyzmu) jest swoistą wiarą w nieistnienie

nie, niewiara nie jest tożsama z wiarą w nieistnienie

jak napisał smith, hipotezy boga nie da się ani potwierdzić, ani obalić, zatem odrzucenie teizmu jest również wyłącznie wiarą (w nieistnienie), bo nie da się go udowodnić.
jeśli wierzysz w coś, czego istnienia nie można udowodnić, to jest to wiara.
jeśli zaś uważasz, że czegoś nie ma, choć nie można tego faktu udowodnić, to też jest tylko wiara.
gdyby dowody istniały, mówilibyśmy o faktach. na tym polega perfidność religii.

Surion pisze:
cysiek pisze:
nie, niewiara nie jest tożsama z wiarą w nieistnienie
Popieram. O to toczą się walki z tymi z chrześcijan, którzy mówią: „ja wierzę, że Bóg jest, Ty wierzysz, że go nie ma, widzisz, każdy człowiek musi wierzyć, to jego immanentna skłonność i potrzeba!”. :>

ja też wiem, że bóg nie istnieje, ale z logicznego (naukowego?) punktu widzenia nie jest to wiedza, tylko wiara. jakkolwiek absurdalnie to brzmi.

Zupełnie nie.
Wiara w istnienie boga nie jest tożsama z przekonaniem o nieistnieniu boga, ponieważ przekonanie o nieistnieniu boga opiera się na powszechnie doświadczanym braku jakichkolwiek przejawów fizycznych (materialnych) istnienia boga. Obecność tych przejawów stwierdzalibyśmy własnymi zmysłami (fizycznymi) albo metodami naukowymi, a ich nie stwierdzamy, więc jesteśmy przekonani, że ich nie ma, a zatem nie ma boga.
Zatem, przekonanie o nieistnieniu boga wynika z wiary w materializm(*) i w metodę naukową.

Wiara w istnienie boga różni się zasadniczo od wiary w materializm. Wiara w materializm jest absolutnie powszechna. Osoby konsekwentnie nie wierzące w materializm umarły z głodu :-) Obecność materii i możliwość jej doświadczania zmysłami fizycznymi potwierdza się nam codziennie, wielokrotnie i ze straszliwym wręcz uporem, w przeciwieństwie do obecności i doświadczania boga. Spróbuj zaprzeczyć obecności nadjeżdżającego autobusu (nie schodząc mu z drogi), i równolegle pobluźnij na boga; każdy może i potrafi przewidzieć skutki tego pierwszego; skutki tego drugiego są niepewne. To właśnie powszechność doświadczenia materii.
Można zatem powiedzieć, że wiara w materializm znajduje swoje uzasadnienie w powszechnym doświadczeniu. A wiara w boga nie. QED.

(*)celowo nie doprecyzowuję tego pojęcia, żeby nie było, że np. pominąłem prawa fizyki, albo jakieś podejrzane energie :-)

_________________
Даже если вам немного за тридцать
Есть надежда выйти замуж за принца


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 15 lip 2011, o 07:49 
Offline
Rusałka
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 cze 2009, o 10:19
Posty: 1318
Lokalizacja: WAWA
7z9 pisze:
od kiedy brak potwierdzenia jest rownoznaczny zaprzeczeniu?
ponadto przekonanie nie jest metodą naukową, tylko wiarą:

Nie wypowiadałem się nt. relacji: brak potwierdzenia - zaprzeczenie; pisałem o ateistach, a nie o agnostykach.
mówię tu o dowodach poszlakowych, bo gdyby warunkiem koniecznym istnienia boga był księżyc w kształcie pączka krążący wokół Ziemi, to brak takiego księżyca oczywiście przekreślałby hipotezę boga.
gdyby jednak wziąć pod lupę np. wewnętrzną sprzeczność definicji boga, to na tej podstawie mógłbym się zgodzić, że metoda naukowa wyeliminowała jego istnienie (choć to nie byłoby już przekonanie/wiara tylko dowód).
Nie pisałem też, czym jest przekonanie, lecz z czego wynika. Definicja przekonania wydawała mi się zbędna, bo pojęcia tego użyłem w konkretnym kontekście, ale skoro odbiega od podanej przez Ciebie, proszę bardzo:
Przekonanie to zdanie o prawdziwości jakiejś tezy oparte na dowodzie przeprowadzonym zgodnie z wiarą danej jednostki co do tego, jakie są obiektywnie potwierdzalne lub powszechnie stosowane metody potwierdzania prawdziwości tej klasy twierdzeń.
Wiara to zdanie o prawdziwości jakiejś tezy niepoparte żadnym dowodem lub poparte dowodami nie przeprowadzonymi zgodnie z wiarą danej jednostki co do tego, jakie są obiektywnie potwierdzalne lub powszechnie stosowane metody potwierdzania prawdziwości tej klasy twierdzeń
7z9 pisze:
nie zgodzę się. skąd pewność, że zmysły Cię nie okłamują?

Stąd, że żyję.
Oczywiście: co to znaczy, że okłamują? Co to znaczy, że w gruncie rzeczy coś jest jakieś? IMHO to są tanie pytania, które można zadawać, ponieważ używany przez nas język na to pozwala - co wcale nie nadaje tym pytaniom sensu. A tym bardziej odpowiedziom.
Miłorząb jest filozoficznie fioletowopodnoszący się na szczęściu swojego puchu, innokolorowych metafizyk i kolei torowych, gdy zapach pracy doktorskiej Suriona wypisuje ostatnią szklankę agnostycyzmu 7z9. Ostatnie zdanie podrzędne celowo wydaje się mieć sens.

_________________
Даже если вам немного за тридцать
Есть надежда выйти замуж за принца


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 15 lip 2011, o 12:12 
Offline
Mistrz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 4 lip 2005, o 16:58
Posty: 229
Lokalizacja: UU
Siedem prezentuje konserwatywne stanowisko, głoszące, że brak potwierdzenia istnienia jakiegoś bytu nie jest dowodem jego nieistnienia. Pogląd taki można oprzeć na rachunku prawdopodobieństwa, zgodnie z którym deistyczny bóg istnieje z prawdopodobieństwem 50%. Rozumowanie takie jest poprawne, ale zazwyczaj nie stosowane w nauce. Zazwyczaj w uzupełnieniu do argumentów probabilistycznych dodaje się argument celowościowy, czyli starą, dobrą brzytwę Ockhama.

Przykładowo nie ma formalnych problemów z wprowadzeniem w fizyce cząstek niesprzęgających się w żaden sposób z innymi znanymi cząstkami. Przez brak jakichkolwiek sprzężeń cząstki takie są niedostępne w eksperymencie, istnieją sobie niejako obok nas, nigdy man się jednak nie objawiając. W podejściu nie odwołującym się do brzytwy Ockhama musimy stwierdzić, że takie cząstki duchy istnieją z p-stwem 50%. Tak samo musielbyśmy postąpić w przypadku każdego bytu, którego istnienie można sobie wyobrazić, ale którego istnienia, z powodów fundametlanych lub praktycznych, dowieść się nie da. W ten sposób kończymy w świecie zapełnionym przez potencjalnie nieskończoną ilość obiektów takich jak wspominane tu już czajniczki Russella, czy latające potwory spaghetti. Należy się raczej pytać dlatego coś miałoby istnieć, a nie dlaczego coś miałoby nieistnieć. W praktyce nikt poważnie nie rozpatruje wiary w takie wydumane byty, racjonalnie przyjmując, że skoro ich ewentualne istnienie i tak nie wpływa w żaden sposób na to co obserwujemy, to poprawnym jest założenie o ich nieistnieniu.

Mam wrażenie, że często mamy skłonność (mówię o ateistach) do traktowania idei boga w cokolwiek uprzywilejowany sposób. Większości ludzi stanowisko głoszące, że z p-swtem 50% istnieją cząski duchy, wyda stanowczo zbyt sformalizowane i być może nawet trochę śmieszne.
Analogiczny pogląd odnoszący się do boga, wydaje się być znacznie poważniejszy. Wynika to prawdopodbnie z tego, że idea boga jest tak rozpowszechniona i wszyscy się z nią spotali już w najmłodszych latach. Jeśli jednak chcemy utrzymywać konserwatywny stanowisko, oparte tylko na probabilistyce, to aby nasze poglądy były wewnętrznie spójne, musimy takie same standardy stosować do innych bytów, których nieistnienia nie da się udowodnić.

W tym co tu napisałem odwoływałem się do idei boga deistycznego, wydaje mi się jednak, że rozumowanie to można przenieść na boga teistycznego, jeśli się zauważy, że p-stwo istnienia boga teistycznego jest niewiększe niż p-stwo istnienia boga deistycznego.

_________________
Let's agree to respect each others views, no matter how wrong yours may be


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 15 lip 2011, o 13:54 
Offline
Ciasteczkowy skrytożerca
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lis 2008, o 01:40
Posty: 2418
Lokalizacja: Praga Północ
7z9 pisze:
czy owe cząstki nie objawiają się bo ich nie ma, czy może nie objawiają się bo nie potrafimy ich wykryć? czy owe cząstki, gdyby istniały, nie miały by celu? a może nie potrafimy go zdefiniować? co gdyby sprzęgały się wyłącznie z innymi nieznanymi cząstkami?
jako dziecko zastanawiałem się, czy jak wychodzę ze swojego pokoju to on przestaje istnieć? 8)
czy w ogóle można powiedzieć, że coś istnieje w momencie kiedy nie jest poddane żadnemu pomiarowi? przecież uczymy studentów, aby nie łączyli linią ciągłą punktów na wykresie :-P

_________________
hań-ba, hań-ba...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 15 lip 2011, o 14:29 
Offline
Rusałka
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 cze 2009, o 10:19
Posty: 1318
Lokalizacja: WAWA
Siódemko:
ponieważ nie uważam, że długie wypowiedzi są mądrzejsze niż krótkie, odpiszę krótko :-)
1) czemu brak potwierdzenia (w powszechnym doświadczeniu lub metodą naukową) oznacza nieistnienie - piszę w drugiej części posta; Ty cytujesz pierwszą.
2) nie wiarę w dowód, lecz wiarę w metodę dowodzenia. To istotne rozróżnienie stoi u podstawy mojego posta.
Wiara w boga od przekonania o braku boga różni się właśnie tym, że to drugie jest uzasadnione (zgodnie z ww. metodą), a zatem nie jest wiarą, dokładnie tak jak przekonanie o braku russelowskiego czajniczka na orbicie Jupitera.
A żeby było apetycznie, na koncu sam wskazujesz metode naukową jako uprawnioną ;-)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 15 lip 2011, o 14:52 
Offline
Mistrz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 4 lip 2005, o 16:58
Posty: 229
Lokalizacja: UU
7z9 pisze:
czy owe cząstki nie objawiają się bo ich nie ma, czy może nie objawiają się bo nie potrafimy ich wykryć? czy owe cząstki, gdyby istniały, nie miały by celu? a może nie potrafimy go zdefiniować? co gdyby sprzęgały się wyłącznie z innymi nieznanymi cząstkami?


W przykładzie z cząstaki-duchami chodziło mi o taką teorię, w której poza znanymi cząstkami (polami) wprowadza się także jakieś inne, nazwijmy je duchami, (może ich być kilka rodzajów), robimy to jednak w taki sposób, że nie wprowadzamy żadnego oddziaływania między znanymi cząstami a duchami. W tej sytuacji duchy są z przyczyn fundamentalnych niewykrywalne. Nie chodzi o to, że z powodów naszej niedostatecznej wiedzy technicznej nie potrafimy zaprojektować eksperymentu, który by je wykrył.
Jeśli idzie o cel istntnienia jakichkolwiek cząstek, to nie potrafię się ten temat wypowiedzieć, wydaje mi się, że żadne celu nie mają. Natomiast można mówić o celowości wprowadzania jakiś bytów do naszej teorii. Przykładowo zadaża się, że wprowadza się do teorii fizycznej pewne "sztuczne" pola/cząstki, które są wynikiem zastosowanego formalizmu lub triku matematycznego (i które sprzęgają się z cząstkami rzeczywistymi). Również nie są to cząstki obserwowalne w eksperymecie, ale ich wprowadzenie ma swój dobrze uzasadniony cel, jakim jest przeprowadzenie obliczeń, których wynik można porównnać z wynikiem doświadczalnym. Duchy, o których pisałem, takiego celu nie mają, wprowadzam je jako taką moją fanaberię.

_________________
Let's agree to respect each others views, no matter how wrong yours may be


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 15 lip 2011, o 15:59 
Offline
Ciasteczkowy skrytożerca
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2004, o 16:37
Posty: 2631
Lokalizacja: Agencja ds. Przerabiania Spinaczy Biurowych na Majtki z Drutu
ej, to skąd wiemy, że nie ma takich cząstek, jeśli nie wywołują żadnych oddziaływań? zazwyczaj chyba jest na odwrót - że cząstki wychodzą z teoretycznych rozważań i wyliczeń a potem się ich szuka i czasem znajduje, a czasem nie, jak ten sławetny bozon Higgsa (czy coś w tym rodzaju). no ale jak nie ma nawet eksperymentu, który mógłby taką cząstkę pokazać, ani nie jest ona do niczego potrzebna w obliczeniach, to po co ją wprowadzać?

poza tym ja bym nie zawężał całego zagadnienia tylko do wiary w boga. a jest wiele takich koncepcji, w które ludzie wierzą, mimo, że na ich istnienie nie ma wiarygodnych dowodów, sporo zaś przesłanek świadczy o ich fałszywości. i często są to wierzenia bardzo popularne, jak np. wałkowana niedawno medycyna alternatywna i homeopatia, wiara w horoskopy ale też bardziej niszowe jak np. spirytyzm, magia, bioenergoterapia, różdżkarstwo itd. - w internecie i innych mediach tego pełno. i też podobnie jak z bogiem są to koncepcje tak rozpowszechnione, że nawet sceptycy traktują je z pobłażaniem. dowodem np. popularność homeopatii i uznanie jej przez system opieki zdrowotnej za akceptowaną metodę (sprzedaż "leków" w aptekach, zalecanie przez dyplomowanych lekarzy, itd.). a tu fałszywość udowodnić znacznie prościej niż nieistnienie bytów duchowych czy nadnaturalnych, niedostrzegalnych dla zmysłów ani żadnych aparatów. wystarczą rzetelne badania kliniczne. i co? ludzie i tak dalej w to wierzą. tak samo ze zjawiskami paranormalnymi - Randi oferował milion dolarów osobie, która w rzetelny sposób udowodni ich istnienie. Nikt tego nie zrobił, za to liczba zdemaskowanych oszustów okazała się ogromna. ale ludzie oczywiście wierzą dalej w telepatię, telekinezę, mediumizm, faithhealing itd. a prawdopodobieństwo tych zjawisk to bym ocenił na znacznie niższe niż to 50 proc. słowem - sprawa jest przegrana na starcie, bo racjonalne argumenty tutaj nikogo nie przekonają.

PS.: wspaniale, że znów tu zaglądasz, Quantum :>

_________________
Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagl fhtagn


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 69 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group