PWGay
http://pwgay.vipserv.org/

Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?
http://pwgay.vipserv.org/viewtopic.php?f=2&t=3051
Strona 2 z 3

Autor:  nowy [ 16 cze 2011, o 17:39 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

hehe - spoko, ja już więcej pod most Grota nie jadę po dzisiejszym szokującym epizodzie, niemniej pełno tam nie tylko osób chętnych na sex, ale i nudystów, bo plaża jest fajna.

Autor:  Chlopiec [ 16 cze 2011, o 17:41 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Quarrel pisze:
Wolałbym np. aby recenzent mojej pracy dyplomowej wyrażał opinię, że "coś-tam można poprawić lub zrobić inaczej", w oparciu o dobre zrozumienie tematu. W przypadku kiedy ten temat jest przez niego źle rozumiany, to opinia też jest obiektywna (wydaje mu się że ma rację), tyle że jest błędna 8)
Recenzenta pracy uważałbym za osobę osądzającą oficjalnie i dlatego taka osoba, tak jak i promotor, muszą mieć odpowiednie stopnie naukowe z danej dziedziny, a więc jakąś renomę. Natomiast jeśli kolega, który nigdy żadnej pracy dyplomowej nie zrobił zauważy w Twojej jakiś błąd (nawet jeśli on popełnia podobne), to moim zdaniem nie ma w tym nic złego i taka uwaga też może być cenna (zwłaszcza zanim praca została oddana).
rav pisze:
Nie zarzuciłem nowemu, że jest czegokolwiek winny.
Ja odebrałem krytykę krytyki nowego jako umotywowaną właśnie jego własnymi błędami. Taką w stylu: "widzisz źdźbło w czyimś oku, a w swoim belki nie widzisz". Niemniej nie ma to znaczenia dla tej dyskusji, bo tamten wątek jedynie mnie zainspirował do napisania niniejszego. Tak samo
Cytuj:
Cytuj:
-Czy Nowy może zwrócić komuś uwagę na to że nie traktuje swojego partnera fair?
Uważam, że zostawienie za obustronną zgodą partnera w klubie nie jest współmierne ze zdrada, nie uważasz?
Mi się wydawało, że obrona zostawiania partnera w klubie skoncentrowała się na krytyce zdradzania w krzakach i właśnie taki tok obrony mnie zainspirował. Ale to nieistotne. Z mojej strony w temacie zostawiania w klubie wypowiedziałem się twierdząc, że fajnie by było nie chcieć zostawiać chłopaka w klubie, a jak się chce to nie musi być w tym nic złego.
Cytuj:
Niestety to co mówił nowy o związkach gejowskich a jego własnym całkowicie się wykluczało.
To co nowy mówi o związkach faktycznie wskazuje na to, że ma tej dziedzinie ograniczone doświadczenia, choć nie wiem czy na tyle ograniczone by jego zdanie z góry uznać za bezsensowne.
Cytuj:
ale nigdy nie zdradziłem i nie jestem w stanie szanować osoby która zdradza i nie widzi w tym nic złego.
Zdanie to dodaje do dyskusji wątek szacunku człowieka, którego brak, jak się okazuje, w niektórych przypadkach może sprawić, że uwagi danego człowieka nie będą brane na poważnie.
Król pik pisze:
Dziczenie siłę po krzakach, wysyłanie do mnie pw czy wolę w plenerze czy w lokum nie jest raczej domeną osób, które wymieniłeś ;-)
Nie chodzi tu już nawet o jakieś większe wartości czy metafizykę, ale o najnormalniejsze poczucie żenady.
Ja się zastanawiam nad tym, czy dziczenie się po krzakach na tyle pognębia człowieka, że nie powinien się on wypowiadać w temacie związków innych osób.
nowy pisze:
Król pik pisze:
...
Najpierw wysyłasz do mnie podteksty seksualne
A do mnie Król Pik nigdy nie wysyłał podtekstów :(
im9today pisze:
To ja powiem to, czego nikt nie powie głośno. Nowy, zagrażasz naszemu porządkowi, wizerunkowi dobrych, moralnych, cywilizowanych gejów których będą lubić hetero. Chcemy z nimi pić wódkę i żeby nie myśleli o nas jak o zbokach (takich jak ty...). Odejdź albo zmień poglądy, bo kuropatwy cię zadziobią.
Ja tego nie powiem głośno, bo zupełnie tak nie uważam. Nowy nam nie zagraża, bo nas, takich dotychczasowych, jest tu znacznie więcej. Nie zmieni tego, że jesteśmy "ułożoną" grupą, bo zgraną grupą wcale nie jesteśmy. I wielu z nas wcale nie czuje potrzeby zachowywać się tak, by lubili nas hetero.
nowy pisze:
Po pierwsze to się zdecydujcie czy mnie chcecie czy nie na jutrzejszym spotkaniu.
PWG nie jest jednolitym, zgodnym ciałem. Nie ma tak, że świetnie razem decydujemy czy kogoś chcemy czy nie. Czasami nad czymś głosujemy, ale to rzadkie sytuacje i w praktyce niełatwe do zorganizowania, bo mało osób chce się bardzo konkretnie wypowiedzieć. Na pewno znajdziesz tu trochę osób, które by Cię nie chciało, ale na zlot masz prawo przybyć. Każdy ma prawo Ciebie chcieć lub nie chcieć niezależnie. I nikt Cię stamtąd nie wyrzuci, chyba że sama obsługa baru - ale wtedy będziesz musiał spełnić kryteria stawiane przez bar, a nie przez ludzi z PWG.

I zaśmieciliście mi wątek filozoficzny dyskutowaniem o moście i przychodzeniu na zlot oraz zdjęciami penisa. A to nie o to chodziło!

Autor:  Król pik [ 16 cze 2011, o 18:03 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Cytuj:
Ja się zastanawiam nad tym, czy dziczenie się po krzakach na tyle pognębia człowieka, że nie powinien się on wypowiadać w temacie związków innych osób.

Żeby się wypowiadać o czyiś związkach warto by było najpierw te osoby dobrze poznać...
Swoją drogą można też wypowiadać się i bez tego, ale efektem tego jest ten temat, ole!
Cytuj:
A do mnie Król Pik nigdy nie wysyłał podtekstów :(

No jak to nie ;')

Autor:  Chlopiec [ 16 cze 2011, o 18:11 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Król pik pisze:
Cytuj:
Ja się zastanawiam nad tym, czy dziczenie się po krzakach na tyle pognębia człowieka, że nie powinien się on wypowiadać w temacie związków innych osób.

Żeby się wypowiadać o czyiś związkach warto by było najpierw te osoby dobrze poznać...
Swoją drogą można też wypowiadać się i bez tego, ale efektem tego jest ten temat, ole!
Może zakres informacji potrzebnych do tego by się wypowiadać o jakiejś części danego związku nie jest duży. Np. my (Wy) wypowiadamy się o związku nowego z dziewczyną wiedząc tym bardzo niewiele. :)
Cytuj:
Cytuj:
A do mnie Król Pik nigdy nie wysyłał podtekstów :(
No jak to nie ;')
No... nie... Nawet w indeksie dolnym do mnie niczego nie pisałeś :(.

Autor:  nowy [ 16 cze 2011, o 18:18 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Może miejsce niezupełnie odpowiednie, bo jest watek muzyka, ale chciałbym zadedykować ten utwór Chłopcu - mnie zawsze wzrusza: http://www.youtube.com/watch?v=KH5kzWtIUlw

Autor:  Król pik [ 16 cze 2011, o 18:21 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Cytuj:
Może zakres informacji potrzebnych do tego by się wypowiadać o jakiejś części danego związku nie jest duży. Np. my (Wy) wypowiadamy się o związku nowego z dziewczyną wiedząc tym bardzo niewiele. :)

Zauważ, że jednak faceci nie opisywali swojego związku publicznie na forum, nie prosili o pomoc w rozwiązani w nim jakiś problemów, więc tu jest pewna różnica ;-)
Cytuj:
No... nie... Nawet w indeksie dolnym do mnie niczego nie pisałeś :(.

nadrobimy :P

Autor:  mithnae [ 16 cze 2011, o 18:41 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Chlopiec pisze:
I zaśmieciliście mi wątek filozoficzny dyskutowaniem o moście i przychodzeniu na zlot oraz zdjęciami penisa. A to nie o to chodziło!

bo o wiele przyjemniej się wytrząsać nad tym co kto i z kim robi pod jakim mostem, niż zastanawiać się nad moralnością.
na przykład dla mnie są Gliwice i malownicza rzeczka Kłodnica - samo usytuowanie tamecznych mostów niemal uniemożliwia opisane wyżej wytrząsanie się.
a w ogóle to ROTFL

Autor:  Makaron [ 16 cze 2011, o 19:23 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Chlopiec pisze:
Ja się zastanawiam nad tym, czy dziczenie się po krzakach na tyle pognębia człowieka, że nie powinien się on wypowiadać w temacie związków innych osób.


Uważam, że nie pognębia.
W moim pojęciu cudze życie seksualne nie podlega ocenie tak długo, jak długo dana osoba 1) nie zmusza mnie do tego samego 2) nie krzywdzi innych.

Osoba, która ma chęć w krzakach na codziennie innego partnera nie jest w moim pojęciu w żaden sposób lepsza/gorsza od tej, która ma jednego partnera całe życie. Ona tylko w ten sposób realizuje swoje potrzeby i o ile nie narzuca swego światopoglądu w tej kwestii innym, to mam nadzieję, że jest szczęśliwa.

Uważam natomiast, że na temat cudzych związków nie powinna się wypowiadać osoba, która z jednej strony ma dziewczynę, a z drugiej strony uprawia seks z mężczyznami. Ponieważ streszczenie moich poglądów na temat takich osób, a zwłaszcza żonatych gejów spotykających się pokątnie z mężczyznami, musiałbym sam sobie ocenzurować i dać sobie ostrzeżenie, to się powstrzymam.

Autor:  Solaris [ 16 cze 2011, o 19:40 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

nowy pisze:
Wróciłem spod mostu, to czego tam dziś doświadczyłem sprawia, że jak sobie o tym przypomnę to chce mi się rzygać :( :(

To po co tego doświadczałeś?
Seks jest już i tak wystarczająco męczący, żeby jeszcze miał być nieprzyjemny...
Chlopiec pisze:
A do mnie Król Pik nigdy nie wysyłał podtekstów

Właśnie :-( Czyli taktyka nowego daje owoce, choćby chwilowo...

Autor:  nowy [ 16 cze 2011, o 19:43 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Mnie to bardziej ciekawi kto będzie chciał jutro koło mnie siedzieć, żeby nie było tak że się wszyscy ode mnie odsuną.

Autor:  rav [ 16 cze 2011, o 19:56 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

nowy pisze:
Mnie to bardziej ciekawi kto będzie chciał jutro koło mnie siedzieć, żeby nie było tak że się wszyscy ode mnie odsuną.


Ja mogę, nie widzę problemu. Zbulwersowało mnie to co pisałeś o zdradzie, nic więcej do Ciebie nie mam. Jak cofniesz się o kilka tematów to zobaczysz, że Cię broniłem.
Cieszę się, że przy tej ostatniej dyskusji przyznałeś się do błędu i oficjalnie przepraszam, że na Ciebie naskoczyłem.
Chyba, że będziesz twierdzić, że w zdradzie nie ma nic złego wtedy poznasz mnie od złej strony :twisted:

Autor:  mithnae [ 16 cze 2011, o 20:04 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Makaron pisze:
Chlopiec pisze:
Ja się zastanawiam nad tym, czy dziczenie się po krzakach na tyle pognębia człowieka, że nie powinien się on wypowiadać w temacie związków innych osób.


Uważam, że nie pognębia.
W moim pojęciu cudze życie seksualne nie podlega ocenie tak długo, jak długo dana osoba 1) nie zmusza mnie do tego samego 2) nie krzywdzi innych.

Osoba, która ma chęć w krzakach na codziennie innego partnera nie jest w moim pojęciu w żaden sposób lepsza/gorsza od tej, która ma jednego partnera całe życie. Ona tylko w ten sposób realizuje swoje potrzeby i o ile nie narzuca swego światopoglądu w tej kwestii innym, to mam nadzieję, że jest szczęśliwa.
Makaron pisze:
Uważam natomiast, że na temat cudzych związków nie powinna się wypowiadać osoba, która z jednej strony ma dziewczynę, a z drugiej strony uprawia seks z mężczyznami. Ponieważ streszczenie moich poglądów na temat takich osób, a zwłaszcza żonatych gejów spotykających się pokątnie z mężczyznami, musiałbym sam sobie ocenzurować i dać sobie ostrzeżenie, to się powstrzymam.

Tylko pod warunkiem że taka sytuacja którąś z tych trzech stron krzywdzi.
Najczęściej jednak jest to jednak tzw. układ, rodzaj farsy, na którą wszystkie strony dobrowolnie przystają broniąc z mniejszą lub większą hipokryzją swoich interesów. I jeśli tak jest w istocie to -wybacz po stokroć - właśnie sobie zaprzeczyłeś. Bo przy wielostronnej akceptacji (nie mylić z afirmacją) płeć i relacja cywilna stron nie ma znaczenia.

Czy chcemy koniecznie zapytywać nowego czy jego poboczne fikołki z kolesiami spod mostu krzywdziły jego laskę, oraz jak bardzo i które konkretnie, czy zejdziemy z tego tematu wreszcie? :wnerw:

A teraz apostofa:

Drogi nowy, zapraszam do Pblbgr**. Niezależnie od tego czy masz ochotę się z kimś [cenzura] w kiblu, czy chcesz pobyć w gejowym towarzystwie i napić się piwa. TŻ* skomentował zza monitora treść tego wątku, i o ile jasno i precyzyjnie jego komentarz wyrażał mój pogląd na urocze podrygi moralnie wyższych istot chcących uważać się za zdrowy trzon tego forum, o tyle - dla jakości dyskusji oraz zachowania dobrego uprzednio wymienionych samopoczucia - pozwolę sobie ów komentarz zmilczeć. :)

Zatem "od stołu wstań, zrezygnuj z dań i przyjdź"



* ciekawe czy zmoderuje posta jak się odgrażał
** odgrażał się że zmoderuje albo napisze do Makarona żeby zmoderował to zobfuskowałem dobrym usenetowym zwyczajem. Ale wyłamałem mu oba kciuki.

Autor:  nowy [ 16 cze 2011, o 20:05 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Potrafię się przyznać do błędu, nie będę bronić do końca swego zdania tak jak niektórzy politycy nawet gdy sami dostrzegają, że nie mają racji. Jak zauważę, że się mylę to się do tego przyznam. :)

Autor:  Makaron [ 16 cze 2011, o 20:10 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

Mam na myśli sytuację, kiedy kobieta nie nie wie, że jej partner na boku spotyka się z facetami. Uważam także, że płeć ma znaczenie, gdyż wielu gejów próbuje się związać z kobietą, bo tak jest łatwiej i wtedy są 'normalni', a poza tym rodzice się nie czepiają, obiad ugotowany, dzieci położone spać i można na boku przespać się z facetem.

Mam wrażenie, że wątek nam się rozjeżdża, więc może wróćmy do tematu ;)

Autor:  Asakura [ 16 cze 2011, o 20:13 ]
Tytuł:  Re: Czy rzucać kamieniem mogą tylko niewinni?

a mi przychodzi do głowy jeden cytat, który świetnie podsumowuje tę rozmowę:


"Jedenaste: Nie zazdrość!"

Strona 2 z 3 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/