PWGay
http://pwgay.vipserv.org/

Rutyna w związku
http://pwgay.vipserv.org/viewtopic.php?f=2&t=3028
Strona 1 z 2

Autor:  im9today [ 3 cze 2011, o 13:17 ]
Tytuł:  Rutyna w związku

W "Smażonych, zielonych pomidorach" bohaterka przekonana, że jej problemy małżeńskie biorą się z rutyny, wyczytuje w poradniku rozwiązanie. Wita męża wracającego z pracy nago owinięta w folię spożywczą. Nie była to szczupła kobieta ;)

Mam pytanie do starych pryków w związkach, rzeczywiście jest tak, jak niektórzy twierdza, że proza wspólnego życia jest zła i trzeba jej unikac za wszelką cenę? Tak źle jest wstawać codziennie rano w tym samym łóżku z tą samą osobą, którą się kocha?

Autor:  cysiek [ 3 cze 2011, o 13:31 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

im9today pisze:
Mam pytanie do starych pryków w związkach, rzeczywiście jest tak, jak niektórzy twierdza, że proza wspólnego życia jest zła i trzeba jej unikac za wszelką cenę? Tak źle jest wstawać codziennie rano w tym samym łóżku z tą samą osobą, którą się kocha?


e, to jakaś wroga propaganda. jest b. dobrze. (taką mam nadzieję, bo już trochę zapomniałem, jak to jest ;P)

Autor:  im9today [ 3 cze 2011, o 13:48 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

cysiek pisze:
im9today pisze:
Mam pytanie do starych pryków w związkach, rzeczywiście jest tak, jak niektórzy twierdza, że proza wspólnego życia jest zła i trzeba jej unikac za wszelką cenę? Tak źle jest wstawać codziennie rano w tym samym łóżku z tą samą osobą, którą się kocha?


e, to jakaś wroga propaganda. jest b. dobrze. (taką mam nadzieję, bo już trochę zapomniałem, jak to jest ;P)



To pocieszające, bo osobiście też nie wierzę, że kiedy poezja zmienia się w prozę musi być nudno i kwas. Myślę że nawet jakaś przewidywalność, daje poczucie bezpieczeństwa, zaufanie i pozwala się koncentrować na innych (wspólnych i indyw. celach). Ileż można biegać w ekstazie po łące z motylkami, kwiatkami i orzechowymi chrupkami ;)

Autor:  Chlopiec [ 3 cze 2011, o 15:53 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

im9today pisze:
rzeczywiście jest tak, jak niektórzy twierdza, że proza wspólnego życia jest zła i trzeba jej unikac za wszelką cenę? Tak źle jest wstawać codziennie rano w tym samym łóżku z tą samą osobą, którą się kocha?
Nie jestem najlepiej doświadczony by odpowiadać na to pytanie, ale wydaje mi się że nuda może powstawać, tylko nie każdemu musi ona przeszkadzać. Poza tym kosztem braku dużych emocji dostaje się stabilność, która z wiekiem jest coraz bardziej pożądana.
A uatrakcyjnianie sobie życia poprzez owijanie się folią spożywczą uważam za całkiem dobry sposób. Właściwie nikomu nie szkodzi (chyba że ktoś się udusi), niezależnie czy owijający się są szczupli. W końcu zakładamy, że para się sobie wzajemnie podoba, wliczając w to "tuszę".

Autor:  rav [ 3 cze 2011, o 16:39 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

Ja także nie uważam by rutyna była zła. Jest źle jeśli rutyna prowadzi do nie okazywania uczuć partnerowi (w porównaniu do tego co było wcześniej) i mniej poświęcanej uwagi drugiej osobie.
O ile dobrze pamiętam tak właśnie było w tym filmie..

Autor:  im9today [ 3 cze 2011, o 21:26 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

Chlopiec pisze:
wydaje mi się że nuda może powstawać, tylko nie każdemu musi ona przeszkadzać. Poza tym kosztem braku dużych emocji dostaje się stabilność, która z wiekiem jest coraz bardziej pożądana.


Proza życia, codzienne wstawanie i przywyknięcie do kogoś nie wydaje mi sie żeby prowadziły do nudy. Jeżeli dwie nudne osoby sie spotkają, to pewnie tak. A co do stabilności, to mam podobny pogląd. I wcale nie musi ona oznaczać siedzenia na dupie przed telewizorem

Chlopiec pisze:
A uatrakcyjnianie sobie życia poprzez owijanie się folią spożywczą uważam za całkiem dobry sposób


Też tak myśle, ale ja bym to wsadził między nudę w sferze seksu. Ale czytałem, że i tu nie ma podstaw do obaw. Jeśli ludzie sa zdrowi, nie mają problemów z ciśnieniem, cukrzycą i nie biorą antydepresantów, to z reguły z czasem coraz lepiej znają swoje potrzeby i czują podobną satysfakcję seksualną (chociaż największa jest podobno w pierwszej fazie miłości, tzw. romantycznych początkach) Co ciekawe nie namiętność, ale intymność najlepiej przewiduje szczęście i satysfakcję ze związków. Przynajmniej w teorii ;) Pierwsza faza to raczej ekstrema, z przewagą nieuzasadnionych obaw i lęków.

rav pisze:
i mniej poświęcanej uwagi drugiej osobie.
O ile dobrze pamiętam tak właśnie było w tym filmie..

tak, wzajemne zainteresowanie sobą itd. Kobieta szukała przyczyn właśnie w rutynie. Reszta filmu ma się do tematu nijak, ale mimo wszystko polecam.

Autor:  Chlopiec [ 3 cze 2011, o 23:14 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

im9today pisze:
Proza życia, codzienne wstawanie i przywyknięcie do kogoś nie wydaje mi sie żeby prowadziły do nudy.
Moim zdaniem prowadzi, ale proces ten może być powstrzymany jeśli osoby będą miały dużo energii, by walczyć z nudą. Jest to potrzebne, bo zaczyna brakować burzliwych emocji, jakie występują w pierwszym etapie związku, a które powodują do działania i samoczynnie też zabijają nudę.

Autor:  mati [ 4 cze 2011, o 22:55 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

Chłopcze, o nic nie trzeba walczyć :) Urozmaicanie sobie dnia codziennego jest chyba normalną rzeczą (przynajmniej dla mnienas ;) )

Autor:  Król pik [ 5 cze 2011, o 00:07 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

Tego typu sprawy to dopiero po trzydziestce :D

Autor:  Chlopiec [ 5 cze 2011, o 11:15 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

mati pisze:
Chłopcze, o nic nie trzeba walczyć :) Urozmaicanie sobie dnia codziennego jest chyba normalną rzeczą (przynajmniej dla mnienas ;) )

To dla mnie nie - ja jestem nudny.

Autor:  nowy [ 5 cze 2011, o 11:37 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

Chlopiec pisze:
mati pisze:
Chłopcze, o nic nie trzeba walczyć :) Urozmaicanie sobie dnia codziennego jest chyba normalną rzeczą (przynajmniej dla mnienas ;) )

To dla mnie nie - ja jestem nudny.


Ty nudny ? No co Ty ? Ja jestem nudny i mało rozmowny, ale na pewno nie Ty. :)

Autor:  Quarrel [ 5 cze 2011, o 11:46 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

nowy pisze:
Chlopiec pisze:
mati pisze:
Chłopcze, o nic nie trzeba walczyć :) Urozmaicanie sobie dnia codziennego jest chyba normalną rzeczą (przynajmniej dla mnienas ;) )

To dla mnie nie - ja jestem nudny.


Ty nudny ? No co Ty ? Ja jestem nudny i mało rozmowny, ale na pewno nie Ty. :)

zgadzam się, Chlopiec nie jest nudny :roll:

Autor:  im9today [ 5 cze 2011, o 22:45 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

to fajnie. bo jedyny facet , który mógłby być moim facetem, jest chodzącym zaprzeczeniem nudy. :)

Autor:  Surion [ 5 cze 2011, o 23:13 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

im9today pisze:
Trzeba jeszcze mieć w sobie chaos i Psiaka.

Fryderyk Ci się skontaminował. :beczy:

Autor:  Surion [ 5 cze 2011, o 23:21 ]
Tytuł:  Re: Rutyna w związku

A w temacie… to może też kwestia uwagi poświęcanej związkowi? :)

Strona 1 z 2 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/