PWGay
http://pwgay.vipserv.org/

Gdy wszystko jest bez wartości
http://pwgay.vipserv.org/viewtopic.php?f=2&t=2947
Strona 1 z 2

Autor:  Chlopiec [ 27 mar 2011, o 23:39 ]
Tytuł:  Gdy wszystko jest bez wartości

Znalazłem przypadkiem tekst, który w większości bardzo mi się spodobał, bo na ładnym przykładzie przedstawia odczucia związane z tym, że coś staje się powszechne i łatwo dostępne.
http://blurppp.com/blog/?p=557
Osobiście odczuwam, że przez internet wszelkie multimedia są teraz dla mnie mniej wartościowe niż dawniej. Łatwość rozmawiania przez internet sprawia, że rozmowy z ludźmi są dla mnie mniej wartościowe niż kiedyś (mniej na nie czekam i mniej cieszę się na myśl o takich okazjach). Poza tym w ogóle łatwość zdobywania różnych rzeczy sprawia, że są dla mnie mniej cenne niż kiedyś - w dużej mierze dlatego, że skoro zaczyna być je łatwo zdobywać, to mam ich więcej. Dla mnie jedyną metodą by zachować duże znaczenie tego, co chciałbym by dla mnie zawsze było ważne, w sytuacji gdy dostępność tego czegoś rośnie jest nie korzystanie z tej dostępności i dozowanie sobie tego co lubię.

Macie tak? Czy w ogóle macie taki "problem"?

Autor:  paxi [ 28 mar 2011, o 00:31 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

Może taka jest też cena postępu technicznego że wszystko staje się łatwo dostępne, w związku z czym nie ma żadnego problemu by mieć coś zaraz, za moment, za sekundę. Radość pewnie jest ale nie taka jaką by była okupiona pewnym wysiłkiem włożonym w zdobycie czy poznanie.

Autor:  Chlopiec [ 28 mar 2011, o 02:03 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

paxi pisze:
Może taka jest też cena postępu technicznego że wszystko staje się łatwo dostępne
Jakieś 10 lat temu nierzadko widywałem artykuły, w których tłumaczono że Internet, TV i telefony komórkowe są szkodliwe, bo niszczą społeczeństwo. Że sprawiają, że ludzie spędzają czas w domach, że mniej się ze sobą spotykają i że kontakty internetowe zajmują część kontaktów rzeczywistych.
Pamiętam, jak nie zgadzałem się z tymi wnioskami, twierdząc że ta nowoczesna technika daje dodatkowe możliwości, których wcześniej się nie miało, a korzystanie z nich jest właściwie dobrowolne. Twierdziłem też, że nie widzę powodu by twierdzić, że spotkania "na żywo" są obiektywnie lepsze niż te internetowe.
Minęło 10 lat i wchodzące wtedy do użytku nowe formy komunikacji - telefony komórkowe i internet - ogromnie się rozwinęły. Nie spotykam już dzieł w których mówi się, że Internet i telefonia to zagrożenia - być może dlatego że nikt by tego teraz nie brał na poważnie, a być może dlatego że za mało wychodzę z domu, bo spędzam czas w Internecie :P.
Tak czy inaczej podtrzymuję swoje zdanie, że nowoczesne technologie raczej dają możliwości - nie wiem czy bez nich byłbym w stanie mieć tylu znajomych. Prawdopodobnie miałbym ich wielokrotnie mniej (mimo że nie korzystam z facebooka), z tym że pewnie byłyby to znajomości głębsze i trwalsze. Co prawda moja skuteczność tworzenia i działania spadła przez uzależnienie od Internetu ale trudno nazwać obecną sytuację gorszą niż tę bez komórek i Internetu.

A co do mniejszej radości z różnych rzeczy przez dostępność ich w internecie, to wydaje mi się, że wciąż prawie każdy może znaleźć rzeczy, których mu na co dzień brakuje i którymi może sobie zastąpić braki radości wynikające z dużej łatwości zdobywania np. muzyki.

Autor:  johnny703 [ 31 mar 2011, o 23:07 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

Odczusia Chlopca są mi bliskie... Jeśli chodzi i Internet nigdy nie byłem sceptykiem... Nie tylko jest on platformą komunikacji, ale tez nowego postrzegania rzeczywistości, która warunkuje tez nasze poruszanie się W i wyobrażenie O realu. Poza tym, nie mam telewizora i nie żałuję. Wolę analizwoać przeczytane online wiadomości. :geek:

Autor:  streetspy [ 31 maja 2011, o 17:41 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

Tak to już jest w czasach kultury masowej, w których bombardowani jesteśmy masą informacji zewsząd. Nasz mózg nie jest w stanie wszystkiego przetworzyć w związku z czym pojawia się naturalna reakcja obronna, której efektem jest swego rodzaju zobojętnienie i dewaluacja. Myślę, że sprawdza się tu złota zasada "umiaru". Nabranie odpowiedniego podejścia i zmiana oczekiwań może nam pomóc. Osobiście uważam że poznanie człowieka przez neta nie angażuje wszystkich składowych naszej percepcji, przez co nie możemy obiektywnie ocenić danej osoby. Ubolewam, że tak mało miejsc w naszym kręgu kulturowym, w których osoby LGBT miały okazję poznawać się w realu.

Autor:  im9today [ 31 maja 2011, o 20:59 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

moim zdaniem dewaluacja bierze się z praw rynku - jak coś jest łatwo dostępne i powszechne to ma małą subiektywną wartość (powietrze, woda, wzrok, możliwość rozmowy, spotykania z ludźmi, zdrowie itd. )

streetspy pisze:
Osobiście uważam że poznanie człowieka przez neta nie angażuje wszystkich składowych naszej percepcji, przez co nie możemy obiektywnie ocenić danej osoby.


Też tak uważam. Pytanie czy takie poznanie jest w ogóle możliwe. Chyba nie. To co robimy, to konstruujemy jakiś coraz bardziej skomplikowany obraz w głowie. Najbardziej sprawdza się obraz wyrobiony przez przebywanie z tą osobą, bo wtedy wykorzystujemy najlepiej organ, który do tego powstawał miliardy lat - cały mózg. A nie tylko jego część odpowiadającą za powierzchowne, uwagowe przetwarzanie. Poza tym dziś nie jesteś tym samym człowiekiem co wczoraj... :wink: Kiedy ktoś twierdzi, że "poznał kogoś" tylko w internecie, to mega lol.

Jeżeli chodzi o poznawanie przez internet, to moim zdaniem jest to dobra metoda przy "wyszukiwaniu" kandydata, weryfikacji kluczowych kryteriów (tych, których na pewno nie chcesz poznać, np. ludzi z deformacją fizyczno-światopoglądową) i wstępnego zainteresowania suchymi informacjami.
Wszystko, co poznajesz po tym, może być tylko stratą czasu, którą i tak ludzie racjonalizują na swoją korzyść, żeby zachować dobre mniemanie o sobie ("było warto bo sratatata") :P. A zwłaszcza, kiedy się zakochają - wtedy co by nie było, i tak powiedzą że warto, bo fajnie jak się wydziela wazopresyna, oksytocyna, reszta to kwestia argumentacji i asercji.

Miejsc moim zdaniem jest mnóstwo, chyba że zamierzasz się "obnosić" :wink: Wtedy mniej. To akurat najmniejszy problem.

i prywatnie wtrące, ze mam za sobą coś takiego. skończyło się tak, że koleś się wkręcił na początku, ale nie chciał się spotykać, miał opory przed przeprowadzką do obcego miasta na studia itd itp. wdrażał swoją teorię, że jak będzie w nieskończoność odkładać to "ciastko" to będzie lepiej smakowało, jak mi później zdradził. chyba ciągle na to liczy, bo skutek jest taki, że ciągle jest sam (minęło ze 4 lata od zakończenia zabawy) , dni spędza na pracy, potem wraca i czyta nasze rozmowy na gg... a moje życzenia bożonarodzeniowe zawsze kończą się jego żalem. a po ciastku ani śladu. Zabawa trwała 2 lata, to chyba i tak za dużo. No, ale przynajmniej miał jakieś podejście! Szkoda że inne niż ja :wink:

Autor:  Chlopiec [ 1 cze 2011, o 00:05 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

im9today pisze:
Zabawa trwała 2 lata, to chyba i tak za dużo. No, ale przynajmniej miał jakieś podejście! Szkoda że inne niż ja :wink:
Ciekawe na ile dobre były te 2 lata. Bez obrazy, ale bywa tak, że mogły być lepsze niż 2 kolejne lata razem :P

Autor:  im9today [ 1 cze 2011, o 01:16 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

Chlopiec pisze:
im9today pisze:
Zabawa trwała 2 lata, to chyba i tak za dużo. No, ale przynajmniej miał jakieś podejście! Szkoda że inne niż ja :wink:
Ciekawe na ile dobre były te 2 lata. Bez obrazy, ale bywa tak, że mogły być lepsze niż 2 kolejne lata razem :P


z perspektywy czasu, myślę, że ten okres to była czarna dziura w moim życiorysie. jest tak jak mówisz. dlatego lepiej, że nigdy nie byliśmy ze sobą, to była pomyłka, z resztą nie pierwsza. mam nadzieję, ze ostatnia :wink:

Autor:  Surion [ 1 cze 2011, o 08:28 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

im9today pisze:
mega lol

Abstrahując od treści, „megalol”. :czytaj:

A wracając do treści…

Najpierw miałem wrażenie, że się nie zgadzam z tym wpisem na blogu, ale potem doszedłem do wniosku, że po prostu „protestuję”. Mi się to widzi jaka swego rodzaju choroba. Albo brak ogłady/kultury, bo nie wiem, jak się skupić na ważnych rzeczach. Albo wykształcenia, bo nie wiem, co wybrać, co jest ważne.

Podręczniki do matematyki są powszechnie dostępne. Czy to stanowi o ich wartości?

edit:
Gość sam zresztą podaje pod koniec receptę, czyta biografie autorów. To jest właśnie objaw takiej ogłady, że poświęca temu uwagę, wykształcenia, bo wie, że to ma wartość.

Autor:  im9today [ 1 cze 2011, o 12:00 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

Surion, mam wrażenie że ciągle się gniewasz o tą rozmowę o ewolucji :wink:

Autor:  Surion [ 1 cze 2011, o 12:06 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

im9today pisze:
Surion, mam wrażenie że ciągle się gniewasz o tą rozmowę o ewolucji :wink:

Hm. Już o niej zapomniałem. Ale Ty jednak nie :D. Po prostu „mega” się pisze łącznie z rzeczownikami. Mój grammar-nazizm nie daje mi spać, czasami muszę się tak zachować ze względów kataraktycznych. Ostatnio śniłem o błędnie zapisanych wyrazach…

Autor:  Chlopiec [ 1 cze 2011, o 15:23 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

Surion pisze:
Po prostu „mega” się pisze łącznie z rzeczownikami.
No! Np. ATmega :).
Surion pisze:
Podręczniki do matematyki są powszechnie dostępne. Czy to stanowi o ich wartości?
Niby nie, ale chyba nigdy nie byliśmy w sytuacji, w której byłyby bardzo trudnodostępne, więc brak nam punktu odniesienia. Wyobraź sobie, że jesteś 20-letnim studentem, albo 40-letnią matką dziecka idącego do podstawówki w czasach, gdy potrzebnego podręcznika do matematyki za mało wydrukowano. Nauczyciel wymaga, w księgarniach nie ma, a w Internecie nie można sobie znaleźć takiego podręcznika, bo Internetu nie ma. Inni studenci lub inne matki co drugie spotkanie gadają o tym, jak zdobyć dany podręcznik. Gdy jeden ze studentów lub jedna z matek odkryje że w jakiejś księgarni pojawiło się kilka sztuk podręcznika, natychmiast kupuje jeden i przekazuje informacje znajomym. Ci co kupią, cieszą się. Ci, którym się nie udało zaczynają prosić o możliwość skserowania. Radość z takiego zakupu jest dużo większa niż z zakupu książki powszechnie dostępnej.

I drugi przykład - kiedyś książkowe encyklopedie były znacznie bardziej wartościowe dla ludzi niż są teraz. Posiadanie dobrej encyklopedii było czymś pozytywnie świadczącym o tym, że dana rodzina dba o rozwój intelektualny. Moi rodzice mieli tylko 4-tomową, niezbyt ładną encyklopedię PWN i myślałem sobie, że jak będę dorosły, to zadbam bym miał taką bardzo dużą, ładnie wydaną wielotomową encyklopedię. Wiedza zawarta w encyklopediach wydawała się bardzo cenna, a ich posiadanie konieczne by nie spowalniać rozwoju człowieka. Teraz, gdy wiedza encyklopedyczna jest tak bardzo łatwodostępna w Internecie, o papierowych encyklopediach przypomniałem sobie chyba po kilku latach przerwy, bo tyle czasu już z nich nie korzystałem. Ich znaczenie zdecydowanie zmalało, ponieważ to czym w istocie są, stało się powszechnie dostępne.

Autor:  streetspy [ 2 cze 2011, o 12:13 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

Myślę że dla każdego wartość stanowi coś innego. O tyle, o ile rzeczy materialne mogą ją szybko stracić, są jednak rzeczy fundamentalne jak miłość, przyjaźń oraz więzi międzyludzkie, które chyba nie tak łatwo zdeprecjonować. Ba! Nawet powiem że w dzisiejszych (dobie wirtualu) wręcz ulegają wypłyceniu i stają się wartością deficytową, co sprawia że coraz bardziej ich pożądamy. Więc sprawdza się jednak złota myśl, że nie warto budować swojego świata w oparciu o wartości materialne lecz przywiązywać wagę do wartości duchowych, wtedy świat ten tak szybko nie runie :P

Autor:  Chlopiec [ 2 cze 2011, o 13:34 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

streetspy pisze:
są jednak rzeczy fundamentalne jak miłość, przyjaźń oraz więzi międzyludzkie, które chyba nie tak łatwo zdeprecjonować. Ba! Nawet powiem że w dzisiejszych (dobie wirtualu) wręcz ulegają wypłyceniu i stają się wartością deficytową, co sprawia że coraz bardziej ich pożądamy.
Ale ale!
Stawiając tak sprawę trzeba wziąć pod uwagę różne definicje. Skoro rzeczy fundamentalne ulegają wypłyceniu, to mamy dwie definicje dla każdej z rzeczy fudnamentalnych.
Mamy: miłość, przyjaźń i więzi międzyludzkie oraz miłość', przyjaźń' i więzy międzyludzkie', przy czym te czarne to to co wg. Ciebie było wcześniej, a te zielone z primem to takie jakie są teraz - wypłycone. Rozumiem, że "wypłycone" oznacza że są mniej warte niż niewypłycone. tj. te zielone z primem są mniej warte niż te czarne.
W praktyce okaże się, że dla bardzo wielu osób te zielone zastąpiły definicje tych czarnych. Zdarza się że ludzie nazywają przyjaciółmi np. 500 ludzi na facebooku czy naszej klasie. W efekcie, tych zielonych jest więcej i zastąpiły czarne. Skoro są mniej warte i wiele osób w ogóle już nie martwi się rozróżnianiem tych czarnych określeń od tych zielonych i są dla nich jednakowe, dla tych osób rzeczy fundamentalne stały się mniej znaczące.

Autor:  im9today [ 2 cze 2011, o 16:39 ]
Tytuł:  Re: Gdy wszystko jest bez wartości

myślę, że jeśli mówimy o wartościach, to trochę zbyt skomplikowane i wymagające, żeby to krótko opisać "powinno być tak a tak a świat będzie piękny". tendencja wydaje się być taka, jak wcześniej mówiłem - ekonomiczna. poza tym sądzę, że nie istnieją obiektywne wartości czegokolwiek. czym jest np. poczucie krzywdy jednego człowieka w kontekście galaktyk albo mikrobów, albo neuropsychologii itp.
jesli miałbym się wynurzyć z osobistej filozofii (a wbrew pozorom rzadko to robię, dlatego jest cenna!), to moim zdaniem, wartość ma to, czemu się nada wartość i ma ją dla tego, kto ją uznaje albo potrafi narzucić/ma narzuconą (skrajne przypadki, np. Kościoły mają taką moc)

I jeżeli np. dla mnie wartością jest wierność w związku, dajmy na to seksualna, jak jesteśmy przy wynurzeniach, to ja np. taką wyznaję, (choć nie widze dla niej racjonalnego uzasadnienia, ale też nie uważam się za racjonalistę ;)) to znajdując osobę, dla której ta wartość jest równie ważna jakoś potęguję jej ważność (w naszych oczach) i to wszystko. Czerpię z tego przyjemność, dumę itd, ale nic mi do narzucania jej innym albo mówienia że taka powinna obowiązywać, bo niebo się zwali na głowę... To są pobożne życzenia! Spójrzmy odważnie prawdzie w oczy :)

Podobnie jest np u mnie z rozumieniem wartości jak miłość. Nie ma obiektywnej miłości, np. to jest miłość, a to nie. Dlatego moim zdaniem bardzo ważne jest po prostu rozmawianie o tym, zrozumienie się itd. bo nagle okazuje się, że np. partner miesza cię z błotem, przeklina cię a potem się dziwi, że nie chcesz z nim rozmawiać. Takie jest moje zdanie. (ma wartość dla mnie, i dla tych, co mają podobne :wink: )

edit:
jeszcze uzupełniając moją wypowiedź, to nie jest nihilizm w żadnym wypadku! myślę, że wartości istnieją, ale w głowie. moja główna myśl się sprowadza do tego, że nie ma potrzeby się pytać "co to jest miłość" albo "czy warto zdobywać wykształcenie": trzeba tworzyć te wartości, a nie ich szukać.

Strona 1 z 2 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/