PWGay

Politechnika Warszawska w kolorach tęczy
Dzisiaj jest 23 wrz 2019, o 22:22

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: 15 kwie 2013, o 01:14 
Offline
Wiedźma jak ta lala
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 maja 2010, o 22:14
Posty: 1078
Nie mogłem znaleźć bezpośredniego odnośnika do wywiadu Roberta Mazurka z Aleksandrą Jakubowską, więc wklejam, powiedzmy, dość długi cytat z tej rozmowy.

I pytanie - co ta konserwatystka mogła robić w Sojuszu Lewicy Demokratycznej?* Ilu jeszcze takich konserwatystów zapomniało przenieść się do PiS-u? Straszne, po prostu straszne.

*Sam sobie odpowiadam - no chyba tylko kraść
Cytuj:
Co zostało z lwicy lewicy?

Jestem i zawsze byłam dość konserwatywna. Doceniam rolę Kościoła, nie chcę adopcji dla homoseksualistów, bardzo daleko mi do skrajnych feministek, jestem przeciw legalizacji marihuany...

Uff, po kolei. Feministki...

Powiedzmy sobie szczerze, że feministki mają po prostu poprzewracane w głowie. Ich wieloletnia propaganda doprowadziła do tego, że jak Obama powiedział o jakiejś pani, że jest ładna, to wybuchła z tego powodu afera.

Co mówi posiadaczka „mężnego serca w kształtnej piersi".

I myśli pan, że się z powodu tej uwagi Leszka Millera obraziłam? Absolutnie nie. Obrażone poczuły się te, które nie mają kształtnych piersi. Tak to jest z feminizmem, że jak się powie o kobiecie „ładna", to się obrażają wszystkie brzydkie feministki.

Powinienem zaprotestować, także dla pani dobra.

Ależ ja już podobne rzeczy pisałam i mnie koleżanki Kądziela i Waniek tak przejechały, że się niczego nie boję. Zresztą niech pan spojrzy, co się z feministkami dzieje, choćby ta tragifarsa w Kongresie Kobiet. No, czy to jest poważne?

Co pani nazywa tragifarsą?

Wzajemne oskarżenia, wychodzenie z Kongresu, obrażanie się, skarżenie, że się nie było docenionym, że lekceważyli – przecież to żenujący spektakl.

To incydent.

Nie, bo cały ten Kongres Kobiet to jakaś instytucja rodem z farsy. Ledwo wiążące koniec z końcem Polki są w nim reprezentowane przez panie, które nie mają pojęcia, ile kosztuje bilet miejski i od kiedy zdrożał o złotówkę! Szlag mnie trafia!

To widzę.

Szefowa Boeinga na Europę i pani prezydentowa to rzeczywiście panie, które rozumieją kobiety spod Białegostoku, od 20 lat na zasiłku. Z kim te poniewierane, bite przez mężów alkoholików kobiety mają się tam utożsamiać? Z bizneswomen, z zawodowymi feministkami?

No dobrze, ale co konkretnie się pani u feministek nie podoba?

Choćby idiotyczna chęć zrewolucjonizowania nie tylko obyczajowości, ale i języka. Te wszystkie ministry, premiery, marszałkinie to jakiś koszmar.

Coraz popularniejszy.

Ostatnio myślałam, że spadnę z krzesła, gdy szefowa Partii Zielonych Agnieszka Grzybek ogłosiła, że będzie „gościną" w programie radiowym...

Z czego to się bierze?

Z absurdalnego epatowania płcią. To samo mamy przy forsowaniu postulatów suwakowych, że na listach wyborczych muszą być na przemian kobieta i mężczyzna. Albo wymuszanie, by w każdej radzie nadzorczej czy zarządzie była połowa kobiet – przecież płeć nie powinna być żadnym kryterium przy zatrudnianiu!

Ale jest.

A co, jeśli mężczyźni zaczną się domagać, by w szkolnictwie pracowało 50 procent mężczyzn? Albo żeby objęli połowę stanowisk lekarskich czy w farmacji, gdzie są same „panie magistry"? Wyobraża pan sobie, co by feministki na to powiedziały? Przecież byłby krzyk potworny. A ja uważam, że płeć nie może być powodem dyskryminacji, ale też nie może niczego ułatwiać.

Feministki uważają, że aby nadrobić zapóźnienia, trzeba urzędowych ułatwień dla kobiet.

I nadrobią je lada moment?

To ma być proces.

Ale on nie doprowadzi do wyrównania szans, tylko do niepotrzebnych konfliktów. Jeśli państwo chce pomóc kobietom w robieniu kariery politycznej czy w pracy, to niech zainwestuje w żłobki, przedszkola, opiekę zdrowotną dla kobiet i dzieci.

Tu się pani zgadza z feministkami.

Ale one nie chcą dla kobiet równych szans, ale przywilejów! To mi przypomina wypowiedź pewnego pana, który chciał być tak postępowy, że zadeklarował, iż gdyby miał do wyboru mężczyznę i kobietę o równych kwalifikacjach, to na pewno wybrałby kobietę.

Może uważa je za lepsze pracowniczki?

Ale gdyby powiedział, że wybierze faceta, to by go feministki zabiły! To jest dopiero dyskryminacja à rebours! Tworzenie sztucznych przywilejów w celu wyrównania dziejowych krzywd jest po pierwsze niesprawiedliwe, a po drugie nieskuteczne.

Zostawmy feministki. Dostanie pani też po głowie od gejów.

Za co? Bo uważam, że nie powinni mieć prawa do adopcji? Normalna jest rodzina: mężczyzna, kobieta, dziecko, a nie rodzina homoseksualistów.

Pani zostawi to w wywiadzie?

Trudno, najwyżej następni mnie powieszą. Ja tak myślę i już.

A związki partnerskie?

Bawi mnie, że wszyscy teraz żyją bez ślubu, bo przecież papiery nie są im potrzebne do szczęścia i do miłości, a w tej jednej sprawie jakiś upór, jakiś pęd. Dziwne, prawda? Tu trzeba wszystko koniecznie sformalizować, dopiero wtedy będą mieli równe prawa.

Ale pani jest za równymi prawami?

Jestem za tym, by każdy mógł żyć, jak chce. Jeśli homoseksualiści mają jakieś problemy, to trzeba pomóc im je rozwiązywać i tyle.

Czemu te równe prawa nie powinny obejmować adopcji?

Dla prawidłowego rozwoju dziecka najlepszy jest tradycyjny model rodziny: mama, tata, dziecko. Jedna mama i jeden tata.

Już zalatuje obskurantyzmem.

Sporo czytam literatury amerykańskiej. Niech pan zwróci uwagę, jak często w ich książkach i filmach pojawia się motyw psychoanalityków. Bardzo często trafiają do nich ludzie, których rodzice się rozwiedli, a oni nie mogą się przez lata uporać z tym doświadczeniem. Wychowani przez matkę lub ojca nie dają sobie rady w swoim życiu i kończą na kozetkach.

Wszyscy z rozwiedzionych rodzin kończą na kozetkach?

Nie, ale nikt nie zaprzeczy, że jest to ogromna trauma, która ma wielki wpływ na człowieka, bo zaburza jego rozwój emocjonalny. Czyli okazuje się, że człowiek cierpi, bo rozpadł się jakiś wzorzec rodziny. Lepiej mu tego oszczędzić.

To może zmieńmy wzorzec?

Ale ten model rodziny jest naturalny, nie da się go zmienić i ja nie zamierzam próbować. Uważam, że ponad prawami homoseksualistów jest prawo dziecka do bycia wychowanym w rodzinie, gdzie jest ojciec, matka i gdzie są nakreślone naturalne role.

Co to za role?

Normalne role kobiece i męskie. Wcale nie uważam, że należy je zwalczać. Są pewne rzeczy, które powinna robić kobieta, i nikt tego nie zrobi lepiej. Niech pan sobie wyobrazi, że dziewczynkę wychowuje para gejów i mają jej opowiedzieć o pierwszej menstruacji, czy o tym, jak zachowywać się w doświadczeniach z kolegami. Oczywiście, mogą to zrobić, ale stokroć lepiej zrobiłaby to matka.

Czego to ma dowodzić?

Dziecko wychowane w takim związku nie dostanie tego wszystkiego, co otrzymuje w normalnej, tradycyjnej rodzinie.

A jeśli jest to rodzina dysfunkcyjna?

A kto nam zagwarantuje, że rodziny gejowskie nie będą dysfunkcyjne?

Usłyszy pani o sobie, że jest homofobką.

Ależ ja uważam, że większość powinna szanować prawa mniejszości!

To oczywiste.

Ale też mniejszość nie powinna szantażować większości i zmuszać do uchwalania praw, które nie mogą być przez większość zaakceptowane. Kompromis polega na tym, że obie strony moderują swoje poglądy, a nie na tym, że wymusza się wszystko na większości.

A interesuje panią, czy „Rudy" 
i „Zośka" byli gejami?

W ogóle mnie nie interesuje, choć zastanawia mnie, jako polonistkę, jakie to badania prowadziła 
dr Janicka, która do tego doszła? Takie dywagacje mogę skwitować zdaniem, że sierotka Marysia była molestowana przez Koszałka Opałka i krasnoludków, związek Stasia i Nel ocierał się o pedofilię, a „Czterech pancernych i pies" to nie dość, że homoseksualizm, to jeszcze zoofilia.

Pani kpi, ale opinie dr Janickiej traktowane są serio, jako hipotezy naukowe.

Przecież to kompletne bzdury. Dlaczego mam to komentować?

Nie wiem, ale teraz byli i obecni politycy komentują wszystko.

O, tak! Jak słyszę, że była para prezydencka, uznawana za wzorzec z Sèvres stylu i klasy, opowiada w tabloidach o swoim seksie, a prezydent proponuje pani Jolancie sesję w „Playboyu" to nie wiem, gdzie się schować! Oni nie czują żadnego zażenowania, nic?! Przecież niedługo przeczyta pan wywiad ze znanym artystą, który opowie o swojej bohaterskiej walce z hemoroidami!

Myli się pani. Tę granicę już pokonano: Kwaśniewski, Kalisz, Oleksy opowiadali o tym, jak przepłukują sobie jelita. Więc lans na lewatywę już był.

No właśnie, a ja tego nie toleruję. Są w końcu jakieś intymne sfery życia człowieka. Mogę zrozumieć, że znany aktor opowiada o walce z rakiem, bo to może dodać siły innym chorym. Gotowa jestem przyjąć, że ktoś opowiedziałby o swojej chorobie alkoholowej, ale przecież po to, by komuś pomóc, a nie po to, by się wylansować! Gwiazdeczki opowiadające o tym, że im pękł silikon w biuście, są odrażające.

Nie chciałaby pani opowiedzieć o tym, jak wygląda życie seksualne lwicy lewicy? Tygodniki kobiece byłyby zachwycone.

Jakoś nie. To moja sprawa i nie będę się takimi rzeczami dzieliła z prasą. O pewnych rzeczach się po prostu nie mówi. Albo się ma klasę, albo się jej nie ma, i tyle. Ja nie jestem ekshibicjonistką, a widocznie wielu polityków owszem.

A co to znaczy, że docenia pani rolę Kościoła?

Nie jestem antyklerykalna, bo ja znam inny Kościół niż ten, wyśmiewany i krytykowany na okładkach tygodników.

Tylko jaki?

Znam Kościół zwyczajny, codzienny, pomagający innym, gdzie tu jest fundacja, tam stowarzyszenie, a wszyscy starają się coś robić. W Grodzisku raz w roku odbywają się „Ogrody Integracji", z całego powiatu przyjeżdżają niepełnosprawne dzieci z przedszkola, ze szkoły, dorośli, a nawet osiemdziesięcioletnie panie z domu opieki. I widzę te zakonnice czy księży, to, jak bardzo się starają, jak są oddani, jak się opiekują. Napisałam kiedyś taki wpis na blogu „Kościół ubogi" i zadzwonił do mnie znajomy ksiądz, który gwarantując anonimowość, pytał, czy może użyć go w kazaniu.

Zgodziła się pani?

Oczywiście!

Aleksandra Jakubowska, klasyk polskiej homiletyki...

Mówiłam panu, że nie jestem antyklerykalna.

Może myli pani chwalebne zaangażowanie charytatywne kilku księży z całym Kościołem?

Z czasów posłowania z Opola znałam biskupa Nossola, kościelnego intelektualistę, przyjaciela kard. Ratzingera. Każdy wie, jak wiele biskup Nossol zrobił dla stosunków Polaków z Niemcami, ze Ślązakami, ale on był przy tym niesłychanie skromnym człowiekiem. Kiedy przychodziłam do jego pałacu, a właściwie domu, i widziałam jego wytartą sutannę, bardziej szarą niż czarną, to, jak odnosił się do ludzi, jak im pomagał, byłam naprawdę poruszona.

Ale wie pani, że nie wszyscy w Kościele tacy są?

Oczywiście, że jest i Kościół próżności, bogactwa, nieprawości, a czasem – gdy mówimy o pedofilii – i przestępstwa. Taki jest, bo tacy są ludzie, ale na co dzień widzę Kościół pomagający chorym, niepełnosprawnym, umierającym w hospicjach, Kościół misjonarek w Afryce służących najbiedniejszym i cierpiącym. W tym wymiarze lewica znalazłaby z Kościołem bardzo wiele punktów wspólnych.

Jakoś się do tego nie paliła.

Ale też SLD za moich czasów, nawet Izabella Sierakowska, nie była tak wściekle antyklerykalna jak dziś Joanna Senyszyn czy Ruch Palikota.

Co to znaczy „wściekły antyklerykalizm"?

Kiedyś mówiono o „zoologicznym antykomunizmie", ale dziś mamy do czynienia ze zwierzęcym antyklerykalizmem. Określa się papieża językiem, którego nie użyłby wobec głowy Kościoła typ spod budki z piwem, 
a 200 intelektualistów staje w obronie tego chamstwa! Ja bym takiego listu nigdy nie podpisała. Tak trudno pojąć, że to dla katolików Ojciec Święty i należy go po prostu szanować? Ja, osoba niewierząca, uważam, że katolicy powinni mieć prawo do szacunku.

Kościół ma być wyjęty spod krytyki?

Wszystko, co w nim złe, powinno być artykułowane, ale bez nienawiści, bez obrażania cudzych uczuć religijnych. Bo tu nie chodzi tylko o krytykę, nawet najdalej posuniętą, duchownych, ale o kalanie symboli.

Na przykład?

A krzyż z puszek po piwie „Lech", a przeróżne happeningi? One są po to, by coś powiedzieć, czy jednak po to, by kogoś obrazić?

Pani sama...

...Nie jestem wierząca i bardzo nad tym ubolewam, bo wierzącym chyba jest łatwiej. Łatwiej im przeżywać życiowe tragedie, mają przekonanie, że jak żyją zgodnie z dekalogiem, to spotka ich nagroda.

A pani żyje?

Staram się. Żyję 37 lat z tym samym mężem, mam ślub, i to nawet kościelny, bo cała moja rodzina i mój mąż byli wierzący, a wspaniały śp. ks. Leon Kantorski powiedział, że może kiedyś i mnie Bóg oświeci...

Dlaczego jest pani przeciwko legalizacji marihuany?

Nic dobrego z tego nie wynika, a opowieści, że marihuanę można zażywać bez żadnych konsekwencji, że to wręcz lekarstwo, to bzdura. Każda inicjacja narkotykowa, nawet jeśli są to narkotyki lekkie, może się kończyć i w wielu przypadkach się kończy ciężkim uzależnieniem od narkotyków twardych. Tak można sobie zniszczyć całe życie.

Nie każdy, kto sięgnie po skręta, ginie w męczarniach.

Nie każdy, ale z jakiegoś powodu państwo próbuje ograniczyć palenie tytoniu: podnosi akcyzy, wprowadza ograniczenia wiekowe, drukuje ostrzeżenia przed paleniem i upiorne zdjęcia skutków nałogu, a jednocześnie mamy legalizować, zezwalać, a wręcz zachęcać do palenia marihuany?!

Ci, którzy zachęcają, uznają ją za mniej szkodliwą.

Rozumiem, że jak ktoś raz w tygodniu zapali jointa, to od tego nie zginie, ale legalizacja objęłaby wszystkich. A ja jestem zdecydowaną przeciwniczką marihuany i miękkich narkotyków.

Zmieńmy temat. Jak po trzech latach patrzy pani na Smoleńsk?

Pamiętam nadzieje, że trauma zasypie te ogromne podziały, a przecież je tylko pogłębiła. Gdyby rządzący, Platforma, wykazali się jakąś dobrą wolą, pomogli w przeżyciu tej traumy, to podziały mogłyby się zmniejszyć.

Jak obóz władzy miałby w tym pomóc?

Przede wszystkim najpierw skoncentrować się na wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. Mieli wszystkie instrumenty do tego, by wyjaśnić przyczyny tragedii, pokazać i ukarać winnych. Nie zrobili tego, w zamian ciągle jątrzono tę ranę. Uważam też, że ofiarom Smoleńska należy się pomnik, jakieś uhonorowanie. W końcu to była elita Polski, całkowicie ponad podziałami.

Skrytykowała pani Juliusza Machulskiego, który uznał, że nabzdyczony prezydent doprowadzający do katastrofy to świetny temat na czarną komedię.

Mamy inny temat na czarną komedię kryminalną: W komorze gazowej ginie puszka cyklonu B, nie wiadomo, który Żyd ją ukradł, ale chwilowo nie można ich zagazować. No, strasznie śmieszne, prawda? Ciekawe, co by powiedziano na taki pomysł na film...

Reżysera słusznie by uznano za stokrotnego chama.

A gdyby inny reżyser wybuchł śmiechem i ogłosił, że nakręci komedię o samobójstwie Barbary Blidy. „Bo, cha, cha, cha, jakie to zabawne, że ona sobie pod takim kątem strzeliła?"

Pani szuka tym wywiadem guza.

Nie, pokazuję, że, na litość Boską, nie wszystko nadaje się do obśmiania! Nawet w sztuce istnieje granica prowokacji, której nie powinno się przekraczać, bo to rani innych ludzi. W Smoleńsku wydarzyło się coś tragicznego, dramatycznego, wciąż są rodziny, dla których to żywy dramat i nie można im opowiadać takich historii, jak chce Juliusz Machulski.

Machulski, kabaret, który wyśmiewa Smoleńsk, inny, który kpi z tego, że papież ma majtki w 12 apostołów – oni są okrzyknięci przez „Wyborczą" jako artyści odważni, bezkompromisowi...

Nie, są po prostu chamscy. Sztuką nie jest brak jakiejkolwiek kultury i szacunku dla drugiego człowieka. Można prowadzić nawet ostre ideologiczne spory, ale tego rodzaju chamstwo jest poza nawiasem. Kiedyś się śmiałam, że polskiej publiczności kabaretowej wystarczy powiedzieć „dupa" i będzie zabawnie. I dożyliśmy takich czasów!

To działa, ale porozmawiajmy o pani losach. Kilka lat temu wszystkich rozpaliła wiadomość, że zarejestrowała się pani jako bezrobotna.

Żeby dostać dofinansowanie z urzędu pracy na rozpoczęcie działalności gospodarczej, które wykorzystałam na zakup komputera, laptopa i drukarki, musiałam się zarejestrować jako bezrobotna.

A z czego pani żyje?

Pisanie, recenzje, a jak było naprawdę ciężko, to się wyprzedałam.

To znaczy?

Pozbyłam się za grosze obrazów i drobiazgów wcześniej wyszperanych w „Desach" i antykwariatach, sprzedałam na złom jubilerski całą moją biżuterię: pierścionki, kolczyki, złote łańcuszki, nawet obrączkę...

Koledzy mówili, że cały czas pani pomagają.

Tak, a którzy? (śmiech)

A którzy pomagali?

Leszek Miller i ze dwie, trzy osoby, których nie wymienię, żeby im nie zaszkodzić. Za to ze zdumieniem, a potem dzikim rozbawieniem przeczytałam, jak Krzysztof Janik mówił w wywiadzie, że słabo mnie znał.

Teraz część rozmowy, która się pani nie spodoba. Wyjaśnijmy pani stan procesowy. Po aferze Rywina została pani skazana.

Dostałam osiem miesięcy w zawieszeniu na dwa lata za to, że do ustawy o radiofonii i telewizji na polecenie premiera dopisałam przepis uniemożliwiający prywatyzację ośrodków regionalnych.

Potem był wyrok za jazdę po pijanemu.

Zatarty, więc nie będziemy o tym mówić... (śmiech)

Internetowe archiwa nie ulegają zatarciu.

Wjechał na mnie rowerzysta. Sąd potwierdził jego winę, ale ponieważ miałam 0,4 zamiast dopuszczalnego 0,2 promila, to poniosłam konsekwencje.

Ale wciąż ma pani sprawę najpoważniejszą, korupcyjną, związaną z ubezpieczeniem elektrowni.

Jeszcze się toczy, a pewnie potrwa dobrych kilka lat. To w tej sprawie mój mąż w 2004 roku trafił na 7 miesięcy do aresztu. Półtora roku później do aresztu, tym razem na trzy tygodnie, trafiłam ja.

Zdaniem prokuratora wzięła pani pół miliona łapówki, a miała obiecane kolejne 800 tys.

Widział pan film „Układ zamknięty"?! Wszyscy się zachwycają...

Czemu się pani tak denerwuje? Ja tyko chciałem uporządkować pani stan prawny.

To pan uporządkował. Ten stan prawny doprowadził do tego, że od dziewięciu lat nie ma mnie w życiu publicznym.

Żałuje pani?

Jak patrzę na nie, to nie ubolewam, że mnie w nim nie ma. Tym bardziej że nie zniknęłam całkowicie, piszę felietony, książki, bloga, a ostatnio zadebiutowałam na Twitterze. Nie poddam się tak łatwo...

A polityki pani nie brak?

Nie brak mi, bo nie umiałabym dziś w niej funkcjonować.

_________________
To mężczyzna powinien starać się o mężczyznę, a nie mężczyzna o mężczyznę!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 15 kwie 2013, o 09:42 
Offline
Rusałka
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 cze 2009, o 10:19
Posty: 1318
Lokalizacja: WAWA
Może to dlatego, że wywiad właśnie Mazurka? Trzeba wypaść niekontrowersyjnie? :)

_________________
Даже если вам немного за тридцать
Есть надежда выйти замуж за принца


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group