PWGay
http://pwgay.vipserv.org/

zaliczenia.
http://pwgay.vipserv.org/viewtopic.php?f=15&t=3356
Strona 1 z 2

Autor:  kimi [ 1 gru 2011, o 00:45 ]
Tytuł:  zaliczenia.

dlaczego ciągle trafia się na takich,którzy chcą tylko zaliczyć i zostawić?

Autor:  Smith [ 1 gru 2011, o 00:51 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

Nie wiem, musisz opowiedzieć o tym szerzej.

Autor:  Szamot [ 1 gru 2011, o 01:16 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

3xZ
Zakuć, zaliczyć, zapomnieć.

Autor:  mithnae [ 1 gru 2011, o 01:19 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

Szamot pisze:
3xZ
Zakuć, zaliczyć, zapomnieć.

:rozga:
nie obśmiewać życiowych problemów proszę!...

Autor:  rav [ 1 gru 2011, o 02:22 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

Po temacie wątku pomyślałem o kolokwiach...

kimi pisze:
dlaczego ciągle trafia się na takich,którzy chcą tylko zaliczyć i zostawić?


Nie zawsze. Najlepiej przez dłuższy czas delikwentowi odmawiać i sprawdzić jego cierpliwość. Większość typowych zaliczaczy (?) zrezygnuje.

Autor:  EndOfMe [ 1 gru 2011, o 02:37 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

rav pisze:
Po temacie wątku pomyślałem o kolokwiach...

me too
ja chcę zaliczać :/

Autor:  emil_samo_zuo [ 1 gru 2011, o 11:32 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

nowy, aż 20 minut? szalony!

swoją drogą myślę, że ten temat jest jakąś prowokacją. nikt nie jest na tyle głupi żeby takim tematem zaczynać swoją karierę na forum.

Autor:  Makaron [ 1 gru 2011, o 11:53 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

niesmialek pisze:
emil_samo_zuo byłbym wdzięczny jakbyś NIE ustosunkowywał się do moich postów na forum,


Emil, tak samo jak każdy inny Użytkownik, ma prawo ustosunkować się do wszystkiego na forum, rzecz jasna przy zachowaniu elementarnej kultury. Jeśli nie odpowiadają Ci czyjekolwiek posty - dodaj do 'wrogów' i nie będziesz postów tej osoby widział.

---> Kimi, zachęcamy do powiedzenia czegoś więcej o sobie w wątku 'Kto? Skąd?'

---> Emil, nie zakładajmy od razu, że ktoś jest 'głupi', lub jest prowokatorem; może po prostu jest zagubiony? To i tak zawsze wyjaśnia się raczej prędzej, niż później.

Autor:  emil_samo_zuo [ 1 gru 2011, o 12:44 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

hm, słoneczko. my nie mieliśmy nigdy nic wspólnego, dlatego (serio!) możemy oszczędzić sobie publicznego zrywania.
na pma nie napisałem bo uznałem go za żart. no, widocznie się pomyliłem.

co do tematu:
faktycznie źle napisałem, ale tak to jest jak się pisze posty od razu po przebudzeniu.

nie można myśleć, że każdemu chłopakowi zależy na tym aby ciebie "zaliczyć". chociaż fakt, wszystkie podchody, randki, starania itp sprowadzają się do nagrody za trudy w postaci seksu. dlatego, drogi anonimowy autorze tematu, nie dawaj dupy na pierwszej randce, szanuj się i uprawiaj seks tylko z tymi chłopakami, z którymi to będzie znaczyło coś więcej niż zwykły akt fizyczny. wtedy nie będziesz narzekał, że cię tylko "zaliczają i zostawiają".


/e jednak nie, podtrzymuję, że takie tematy są głupie. ale jednocześnie śmieszne. nawet bardzo.

Autor:  emil_samo_zuo [ 1 gru 2011, o 13:55 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

słoneczko, taka jest prawda. nie sprowadzam wszystkiego do sprawy seksu, jednak kłamstwem byłoby gdyby ktoś powiedział, że spotyka się z chłopakiem, z którym nie chce się przespać. zauważ także, że napisałem do autora tematu, żeby uprawiał seks tylko z tymi chłopakami, z którymi będzie to coś więcej niż zwykły akt fizyczny. bo właśnie tym to wszystko jest: dodatkiem do miłości. co nie wyklucza tego, co napisałem na początku.

Autor:  Puma* [ 1 gru 2011, o 19:59 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

yyy są pedały i taborety co się na to poradzi :dunno: jestem takiego samego zdania jak Emil, szanuj się i nie dawaj się pierwszym lepszym. Niech seks będzie czymś wyjątkowym a nie zabawą, wówczas większa przyjemność gwarantowana i bezpieczeństwo ! :D

Autor:  Chlopiec [ 3 gru 2011, o 13:59 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

To ja mam pytanie ideologiczne:
czy zaliczaczem/zaliczanym się jest w zależności od statystyki czy od zamiarów?
Inaczej mówiąc - czy jak nie planuje się zaliczania chłopaków, ale w praktyce tak to wychodzi, że ma się ich jednego po drugim na krótko, to jest się zaliczaczem? Albo jeśli się planuje, a zostaje się na długo z jakimś jednym to wtedy się jest?
I w drugą stronę - jeśli niejednokrotnie zostało się rzuconym przez chłopaka po kilku "razach", to znaczy, że jest się zaliczanym, czy też ważne jest jakimi zamiarami kierowali się ci partnerzy?


rav pisze:
kimi pisze:
dlaczego ciągle trafia się na takich,którzy chcą tylko zaliczyć i zostawić?
Nie zawsze. Najlepiej przez dłuższy czas delikwentowi odmawiać i sprawdzić jego cierpliwość. Większość typowych zaliczaczy (?) zrezygnuje.
Ale wtedy możesz wyjść na zupełnie niezainteresowanego danym kimś i ten ktoś może się zniechęcić nie dlatego że jest zaliczaczem, tylko dlatego że uzna, ze nie darzysz go sympatią.

Autor:  Solaris [ 4 gru 2011, o 00:03 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

Chlopiec pisze:
To ja mam pytanie ideologiczne:
czy zaliczaczem/zaliczanym się jest w zależności od statystyki czy od zamiarów?
Moim zdaniem, to kwestia charakteru albo chociaż chwilowej postawy :wink:

rav pisze:
kimi pisze:
dlaczego ciągle trafia się na takich,którzy chcą tylko zaliczyć i zostawić?
Nie zawsze. Najlepiej przez dłuższy czas delikwentowi odmawiać i sprawdzić jego cierpliwość. Większość typowych zaliczaczy (?) zrezygnuje.
Ale wtedy możesz wyjść na zupełnie niezainteresowanego danym kimś i ten ktoś może się zniechęcić nie dlatego że jest zaliczaczem, tylko dlatego że uzna, ze nie darzysz go sympatią.

Można dawać bardzo jednoznaczne sygnały sympatii jednocześnie nie zaliczając/dając się zaliczyć...

Autor:  Chlopiec [ 4 gru 2011, o 10:37 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

Solaris pisze:
Chlopiec pisze:
To ja mam pytanie ideologiczne:
czy zaliczaczem/zaliczanym się jest w zależności od statystyki czy od zamiarów?
Moim zdaniem, to kwestia charakteru albo chociaż chwilowej postawy :wink:

rav pisze:
Nie zawsze. Najlepiej przez dłuższy czas delikwentowi odmawiać i sprawdzić jego cierpliwość. Większość typowych zaliczaczy (?) zrezygnuje.
Ale wtedy możesz wyjść na zupełnie niezainteresowanego danym kimś i ten ktoś może się zniechęcić nie dlatego że jest zaliczaczem, tylko dlatego że uzna, ze nie darzysz go sympatią.

Można dawać bardzo jednoznaczne sygnały sympatii jednocześnie nie zaliczając/dając się zaliczyć...

Zakladalem, ze Rav mial na mysli nie tyle "odmawianie dawania sie do zaliczenia", tylko ogolnie odmawianie tego i owego - zeby sprawdzic, czy chlopak bedzie na tyle wytrwaly i zainteresowny, by mimo trudnosci w stylu: "nie mam czasu, nie chce, nie teraz" nadal chcial sie spotykac i sie interesowal. A tego typu odmawianie moze juz byc uznane za zupelny brak zainteresowania ze strony odmawiajacego i za brak tzw. "sympatii"

Autor:  Szamot [ 4 gru 2011, o 13:32 ]
Tytuł:  Re: zaliczenia.

Chlopiec pisze:
To ja mam pytanie ideologiczne:
czy zaliczaczem/zaliczanym się jest w zależności od statystyki czy od zamiarów?
Inaczej mówiąc - czy jak nie planuje się zaliczania chłopaków, ale w praktyce tak to wychodzi, że ma się ich jednego po drugim na krótko, to jest się zaliczaczem? Albo jeśli się planuje, a zostaje się na długo z jakimś jednym to wtedy się jest?
I w drugą stronę - jeśli niejednokrotnie zostało się rzuconym przez chłopaka po kilku "razach", to znaczy, że jest się zaliczanym, czy też ważne jest jakimi zamiarami kierowali się ci partnerzy?
Zaliczaczem jest ten, kto czuje popęd w tym samym stopniu co lęk, że może z tego powstać coś wiecej. Intencje na wstępie kompletnie nie są istotne, bo nie zawsze są uświadomione. A co do statystyk: Niezaliczaczowi - owszem czasem/często może coś nie wyjść. Zaliczaczowi wyjdzie zawsze to samo.


Chlopiec pisze:
rav pisze:
kimi pisze:
dlaczego ciągle trafia się na takich,którzy chcą tylko zaliczyć i zostawić?
Nie zawsze. Najlepiej przez dłuższy czas delikwentowi odmawiać i sprawdzić jego cierpliwość. Większość typowych zaliczaczy (?) zrezygnuje.
Ale wtedy możesz wyjść na zupełnie niezainteresowanego danym kimś i ten ktoś może się zniechęcić nie dlatego że jest zaliczaczem, tylko dlatego że uzna, ze nie darzysz go sympatią.
Hmmm... Zależy czy pomimo braku dostępu do ciała udaje się wytworzyć jakąś wieź z tym oczekującym.
Bo jeśli z tego zachowania nie będzie dość jasno wynikało (jawnie, bądź półjawnie): "interesujesz mnie, ale nie teraz", jeśli nie będzie się ono wiązało z chęcia wspolnego spedzania czasu i wykazywania zainteresowania - w sposób dowolny, tylko nie 'ten' - zaś sprowadzi się to do nie do końca wyjaśnionego "nie"; to dany delikwent (wszystko jedno czy "Zaliczacz", czy tez osoba chcąca po prostu człowieka bliżej poznać), pójdzie do kogoś innego - kto mu te poczucie względnej wzajemności da. Niezależnie od tego jakie sam miał intencje. Chyba, że jest osobowością obsesyjną, lub masochistą.
Jak się inwestuje, trzeba wiedzieć w co.
Ja bym poszedł.

Strona 1 z 2 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/