PWGay
http://pwgay.vipserv.org/

Paradoxa sive de perfidia
http://pwgay.vipserv.org/viewtopic.php?f=15&t=3338
Strona 1 z 3

Autor:  airborne73 [ 6 lis 2011, o 16:12 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Paranoiczna zazdrość i udowadnianie własnej niewinności. Nie wiem, ile jeszcze zniosę :(.

"Ale za co?"

Autor:  airborne73 [ 9 lis 2011, o 00:38 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

No i chyba już nie muszę znosić. Zdaje się (to też element tortury - nie wiadomo na pewno), że odszedł. :(

Autor:  Merlin [ 9 lis 2011, o 00:48 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

airborne73 pisze:
No i chyba już nie muszę znosić. Zdaje się (to też element tortury - nie wiadomo na pewno), że odszedł. :(


oj tam, jakoś to będzie :pocieszacz:

Autor:  airborne73 [ 9 lis 2011, o 01:31 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Merlin pisze:
oj tam, jakoś to będzie :pocieszacz:

:| Dzięki :|
Teraz jest trochę smutno i pusto. Wszystkie plany trzeba będzie napisać na nowo...

Sam się jeszcze skomentuję: http://www.youtube.com/watch?v=LBmUBMnuU2k

Autor:  mithnae [ 9 lis 2011, o 08:16 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

airborne73 pisze:
No i chyba już nie muszę znosić. Zdaje się (to też element tortury - nie wiadomo na pewno), że odszedł. :(


:pocieszacz:

"Przyszłość jest niepewna i tak być powinno." Dostajesz nowy, pusty blejtram - maluj. Myślami jestem z tobą.

Autor:  airborne73 [ 9 lis 2011, o 19:33 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Dzięki raz jeszcze. :)

Autor:  Solaris [ 11 lis 2011, o 13:19 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

airborne73 pisze:
Merlin pisze:
oj tam, jakoś to będzie :pocieszacz:

:| Dzięki :|
Teraz jest trochę smutno i pusto. Wszystkie plany trzeba będzie napisać na nowo...

Sam się jeszcze skomentuję: http://www.youtube.com/watch?v=LBmUBMnuU2k


Nowe plany mogą być ciekawsze niż były stare. I - po co się męczyć, jeśli można się nie męczyć?

Autor:  airborne73 [ 11 lis 2011, o 15:13 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Solaris pisze:
airborne73 pisze:
Teraz jest trochę smutno i pusto. Wszystkie plany trzeba będzie napisać na nowo...

Nowe plany mogą być ciekawsze niż były stare. I - po co się męczyć, jeśli można się nie męczyć?

Hmmm... Już się nie męczę. Jestem wq. na maksa, dobrze, że mój były jest daleko.
Zastawił na mnie pułapkę - podał się za kogo innego i próbował namówić do zdrady. Chciał sprawdzić, czy towar (czyli ja) nie ma wad ukrytych, zanim weźmie go na stałe do domu - nie mieszkamy razem; spróbujcie pożenić 2 osoby mieszkające 1000km od siebie i pracujące - nieproste.
Teraz - za zdradę uważa nawet porozmawianie z innym facetem, a już szczególnie bez jego zgody. Kichnąć nie we właściwej tonacji - już coś podejrzewa. Po czym - kiedy zgodziłem się z jego alter-ego spotkać (w Starbucksie na kawie!) - wyciągnął armaty. Przez miesiąc nie dawał mi żyć. Obrażał się o byle co, wywalał z kontaktów w Skype, wyłączał bez zapowiedzi telefony na 3 dni (mam do niego 500km, nie mam jak 'wstąpić po pracy'), dodawał, usuwał, ... itd. Emocjonalny Helter skelter.

W niedzielę znów się odciął - wyłączył wszystko, wywalił ze znajomych na FB, Skype, GR - wszystko bez słowa wyjaśnienia - NIC. Stwierdziłem, że mnie zostawił; zresztą miałem tego już tak dość, że nawet mi ulżyło.

Dziś się odezwał (jako alter-ego), przyznał do zasadzki. Dostał w odpowiedzi, że jego rzeczy dostanie pocztą, i że ja nie jestem, kurna, telewizor, żeby mnie testować przed zakupem! Jest niebotycznie zdziwiony, że nie chcę z nim gadać więcej. Poryczał mi się do telefonu, SMSuje, że zmarnował najlepszą rzecz, jaka mu się w życiu przytrafiła, że to wszystko przez to, że go kiedyś bardzo oszukano.

A na drzewo!

PS. Na początku mieszkaliśmy 1000km od siebie, ale ostatnio już tylko 500.

Autor:  Chlopiec [ 11 lis 2011, o 17:37 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

airborne73 pisze:
Dostał w odpowiedzi, że jego rzeczy dostanie pocztą, i że ja nie jestem, kurna, telewizor, żeby mnie testować przed zakupem! Jest niebotycznie zdziwiony, że nie chcę z nim gadać więcej. Poryczał mi się do telefonu, SMSuje, że zmarnował najlepszą rzecz, jaka mu się w życiu przytrafiła, że to wszystko przez to, że go kiedyś bardzo oszukano.
W sumie nie on jeden takie akcje przeprowadzał - to względnie na tyle częste, że jak ktoś szuka sobie chłopaka co jakiś czas, to ma bardzo duże szanse, że na takie zachowanie natrafi. Ale oczywiście nie znaczy to, że takie zachowanie jest zupełnie w porządku, bo ten proceder jest dosyć nieprzyjemny. Nawet jakby starać się to zignorować, to niesmak zostanie.

Tak czy inaczej - współczuję chyba obu Wam. Przykrość.

Autor:  airborne73 [ 11 lis 2011, o 18:20 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Chlopiec pisze:
airborne73 pisze:
Dostał w odpowiedzi, że jego rzeczy dostanie pocztą, i że ja nie jestem, kurna, telewizor, żeby mnie testować przed zakupem!
nie znaczy to, że takie zachowanie jest zupełnie w porządku, bo ten proceder jest dosyć nieprzyjemny.

Takie zachowanie świadczy o zupełnym braku zaufania (i szacunku). Po czymś takim nie ma już co zbierać. To jeszcze można jakoś spróbować usprawiedliwić, jak się jest razem 2 miesiące. Ale po prawie 3 latach, brak zaufania tak zupełny?
Co więcej - to jest test niszczący - jest coraz bardziej wyszukany. Najpierw - przyjazd w środku nocy bez zapowiedzi, później podszycie sie pod kogoś - co następne? Wynajęcie chłopców do towarzystwa? Aż do skutku? Bo może nie wszystkie możliwości przetestowane?
Dalej - świadczy to o bardzo niskiej samoocenie przeprowadzającego test.
Jak się wyda - niezależnie od wyniku - koniec relacji.
Na koniec - ch. mnie obchodzi, czy to częste, czy nie - dla mnie tak samo sk.syńskie.

Autor:  Chlopiec [ 11 lis 2011, o 19:29 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

airborne73 pisze:
Ale po prawie 3 latach, brak zaufania tak zupełny?
Skoro to 3 lata, to faktycznie dużo. Wypadałoby po takim czasie sobie już mocno ufać.
Nie lubię testów niszczących.

Autor:  Solaris [ 12 lis 2011, o 11:05 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

airborne73 pisze:
Ale po prawie 3 latach, brak zaufania tak zupełny?

Brak zaufania, brak szacunku, ale też brak poczucia własnej wartości. Tak czy owak, to zachowanie patologiczne. I bardziej szkodliwe dla związku niż zdrada.
Że nie wspomnę o odcinaniu się i wyłączaniu telefonu...

Autor:  Chlopiec [ 12 lis 2011, o 13:06 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Solaris pisze:
Brak zaufania, brak szacunku, ale też brak poczucia własnej wartości. Tak czy owak, to zachowanie patologiczne. I bardziej szkodliwe dla związku niż zdrada.

Bardziej szkodliwe niż zdrada??? Chyba nie! W końcu w zamyśle ma właśnie uchronić jedną ze stron przed zdradą z zaskoczenia.
Szukając analogii, porównałbym to do szpiegostwa i bombardowania w relacjach międzypaństwowych. Państwo A szpieguje państwo B, bo podejrzewa że B planuje bombardowanie A. I w jednej i w drugiej sytuacji mogą ginąć ludzie, ale jeśli szpiegostwo miałoby sprawić, że w razie bombardowania mieszkańcy A będą już w schronach, to byłoby to korzystne... o ile istniałaby realna szansa na bombardowanie. Jak dla mnie zdecydowanie bardziej szkodliwa będzie zdrada niż tak okazywany brak zaufania, bo niszczy znacznie więcej i bardziej niż niszczy stosowanie tych czynności zapobiegawczych.

A biorąc pod uwagę powszechność zdradzania się, to czasem wydaje mi się, że brak podejrzliwości można wręcz nazwać naiwnością.

I czy brak poczucia własnej wartości w omawianym przypadku wnioskowany jest z braku poczucia, że się jest dla kogoś bardzo ważnym?

Autor:  airborne73 [ 12 lis 2011, o 23:51 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Chlopiec pisze:
Solaris pisze:
Brak zaufania, brak szacunku, ale też brak poczucia własnej wartości. Tak czy owak, to zachowanie patologiczne. I bardziej szkodliwe dla związku niż zdrada.

Bardziej szkodliwe niż zdrada??? Chyba nie! W końcu w zamyśle ma właśnie uchronić jedną ze stron przed zdradą z zaskoczenia.

O naiwności. I sądzisz, że to coś pomoże? Mogę poznać faceta mojego życia w kolejce w supermarkecie - to co - GPS w d., podsłuch w telefonie i wszędzie chodzimy razem? Do pracy też? I do lekarza? I wynieść śmieci?

Dalej - szpiegujący już wykonał pierwszy krok do rozwalenia relacji - okłamał. 3 razy - raz, podając się za kogo innego, dwa - jako alter-ego podając fałszywe dane, trzy - ukrywając swoje postępowanie. Dodatkowo - założył, że strona szpiegowana jest niegodna zaufania i trzeba jej ciżgle patrzeć na ręce. Czyli- kłamca, hipokryta i despota w jednym. Nie zachęca to do utrzymania relacji...

Co więcej - to jest układ z dodatnim sprzężeniem zwrotnym - szpiegowanie się nasila, aż się znajdzie dowody "zdrady". To tak, jakby Twoi szpiedzy - dla wykazania się - opłacali zbrojenia przeciwnika...

Chlopiec pisze:
A biorąc pod uwagę powszechność zdradzania się, to czasem wydaje mi się, że brak podejrzliwości można wręcz nazwać naiwnością.

I co - z podejrzliwości będziesz wszystko sprawdzał? To zdrowe, uważasz? Prześwietlał znajomych? Grzebał w telefonie? Sprawdzał pocztę? Pilnował czasu powrotu do domu? Sprawdzał kolegów z pracy?

Chlopiec pisze:
I czy brak poczucia własnej wartości w omawianym przypadku wnioskowany jest z braku poczucia, że się jest dla kogoś bardzo ważnym?

Brak poczucia własnej wartości wnioskowany jest z chęci kontrolowania każdego aspektu życia drugiej strony, tak, by nie miała innego wyjścia, niż być ze swoim dręczycielem (bo przecież jakby mogła, to nigdy by się z takim zerem/pacanem/głąbem/dnem/potrzebne_dodać nie związała). Jakoś trafia fakt, że jedyną wartością bycia z kimś jest chęć bycia z tym kimś; jeśli się nie ma wyboru to mamy niewolnictwo, żaden związek.

Autor:  airborne73 [ 13 lis 2011, o 00:05 ]
Tytuł:  Re: Marudnik

Solaris pisze:
Tak czy owak, to zachowanie patologiczne. I bardziej szkodliwe dla związku niż zdrada.

Bardziej. Więcej niszczy - bo i zaufanie do mojego faceta, i wiarę w jego uczucie do mnie; pokazuje jaki jest mój obraz w jego oczach i czego mogę się spodziewać z jego strony.
Solaris pisze:
Że nie wspomnę o odcinaniu się i wyłączaniu telefonu...

O, to nie jedyne pomysły. Był też taki z "ach, właśnie się umówiłem z takim jedym misiem, przyjdzie do mnie za kwadrans, będziemy się dobrze bawić - chesz popatrzeć?" (mam nadzieję, że nie usłyszę, że to dobra metoda wzbudzania zazdrości - dla mnie to zachęta do powiedzenia "a to zostań z nim sobie").

Strona 1 z 3 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/