PWGay

Politechnika Warszawska w kolorach tęczy
Dzisiaj jest 18 cze 2019, o 17:07

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Nieprzeczytany post: 4 cze 2009, o 12:51 
Mati - ja to raczej na angielskojęzyczne się nie wybieram, umiem co prawda angielski nawet nieźle, ale bardziej rozwijałem się w niemieckim, bo stwierdziłem, że angielski umie już każdy, to ja będę umiał coś innego. Na przykład po takim PW będzie do dyspozycji 170 studentów informatyki na EiTi, którzy dysponują angielskim, a tylko 30 którzy dysponują niemieckim, no i którzy będą mieli większą konkurencje? ( jeszcze w grę wchodzi opcja, że się umie obydwa - tutaj mam trochę dół, bo z góry wiem, że na politechnikach języków to mnie dobrze nie nauczą - w porównaniu do ekonomicznych uczelni ). Nadal uczę się i rozwijam w angielskim, bo przecież jakiekolwiek korzystanie z internetu, gier, rozmawianie z jakimś obcokrajowcem, przeczytanie instrukcji wymaga zazwyczaj używania angielskiego - o tym, że angielski to język nr 1 i że jest bardzo przydatny to ja wiem, no ale moim zdaniem umie go już praktycznie każdy, a jakiś informatyk ze znajomością niemieckiego byłby bardziej w cenie.



Teraz odnośnie informatyki. No właśnie ja jeszcze nie do końca wiem, czy mnie kręci ten cały świat cyferek, bo w liceum niezbyt mnie kręcił - co prawda mieliśmy najgorszego nauczyciela jaki mógł się chyba trafić :/. Lepiej u mnie już z logicznym myśleniem i matmą. A może mi napiszesz porównanie informatyki na EiTi i MiNi z twojego punktu widzenia? To pewnie byłoby dla mnie pomocne. Właśnie tego się boję jak pójdę na informatykę, że ja się w to nie wczuje i będzie to dla mnie straszną męczarnia - z drugiej strony nigdy nie wiadomo i może będzie zupełnie na odwrót. Dlatego biorę też pod uwagę takie kierunki jak budownictwo i telekomunikacja, bo tam nie będzie "świata cyferek" :P . Tzn na telekomunikacji pewnie trochę tak, ale to pewnie nic z nieustannym programowaniem na informatyce.



Chlopiec
Co to jest to PJWSTK ? Powiem CI, że na SGH też bym chciał bardzo iść, bo słyszałem, że studiowanie na tej uczelni to prestiż, murowana praca + siatka kontaktów - może to trochę przesadnie brzmi, ale ogólnie, że jest przyszłość po tej uczelni. Ale niestety już jest "po ptokach" a tam sobie chcą od maturzysty:
- matme/fize na poziomie rozszerzonym
- gere/historie/wos na poziomie rozszerzonym
- j. obcy na poziomie rozszerzonym
- j. obcy na dowolonym poziomie
No to trochę duże wymagania, chociaż dla mnie akurat fajnie, bo się uczę dwóch języków i wiem, że byłbym w stanie zdać obydwa bardzo dobrze. Zamiast fizyki bym się po prostu uczył geografii i myślę, że mógłbym dać radę. No ale niestety w drugiej klasie liceum zamiast się uczyć i pomyśleć coś o przyszłości to się piło piwko i chodziło na imprezy.. Ale wiesz zawsze sobie można zrobić po politechnice jakieś studia podyplomowe na SGH, żeby na przykład liznąć trochę wiedzy ekonomicznej - chociażby niezbędnej do prowadzenia prywatnej działalności albo być zorientowanym w sytuacji panującej na rynku, ale to wiadomo nie to samo. No a dwóch języków można na dobrą sprawę nauczyć się na każdym rodzaju uczelni, tylko trzeba mieć kasę na jakieś dodatkowe kursy.


No niby wolny to jestem, ale poderwać mnie nie możesz, bo jestem w 100% hetero, a piszę tutaj, bo to forum, które najszybciej udało mi się znaleźć,poza tym po przeczytaniu niektórych z waszych komentarzy z przed roku, kiedy to pomagaliście jakiemuś innemu zagubionemu maturzyście były już pomocne, więc zdecydowałem sam założyć swój topic. :P A co do gejów to nic do nich nie mam - kiedyś może trochę byłem nastawiony przeciwko nim, trochę nietolerancyjnie, ale to się zmieniło ( wynikało to pewnie z debilnych stereotypów, które panują zazwyczaj w większości mniejszych miast, gdzie każdy zna każdego i jakby ktoś się okazał gejem to pewnie od razu by go chcieli ściąć i wyśmiać ). Poznałem znajomego, który jest biseksualny, nie jest to co prawda to samo co gej, no ale już różni się od hetero i w sumie znam go od niezbyt dawna, a tak naprawdę okazał się bardzo interesującą, godną zaufania i w porządku osobą - może nawet pokusiłbym się o nazwanie go przyjacielem, podczas gdy wielu z moich hetero-kumpli, których znam od wielu lat na nazywanie ich moim przyjacielem nie zasługują. A w dzisiejszych czasach o przyjaciół trudno.



Mal - no nie gadaj, że przez 4 lata Ci się 3-4 przedmioty przydał :D? Czekam na ciąg dalszy twoich wywodów edukacyjnych. ;)


Może ktoś z lądowego się odezwie? Odbiór!?:P


Na górę
  
 
Nieprzeczytany post: 4 cze 2009, o 13:02 
Offline
Ciasteczkowy skrytożerca
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lis 2008, o 01:40
Posty: 2418
Lokalizacja: Praga Północ
ja to bym do studiowania fizyki namawiał ale pewnie i tak się nie skusisz :P

_________________
hań-ba, hań-ba...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 4 cze 2009, o 13:11 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
specjalizacja to zawsze jakies ograniczenie wszechstronnosci, a stopien specjalizacji to kwestia plynna.

Na PW na EITI nie udało mi sie nawiazac zadnych kontaktow, ktore widzialbym jako przyczynek do mojej dalszej kariery. Mysle ze PW ma male powiazania z biznesem - raczej ze srodowiskami naukowymi. Jesli chcesz byc doktorem/profesorem, to polecam jakis trudny kierunek na EITI albo MINI. I bedziesz mial w miare duzo kontaktow, szczegolnie jesli bedziesz sie staral o podroze zagraniczne.

EDIT- A SGH psuje ludzi. Robi z nich niefajnych cfaniakow.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 4 cze 2009, o 20:18 
Offline
Mistrz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2006, o 20:58
Posty: 220
Lokalizacja: IL - IDiM
koles pisze:
Może ktoś z lądowego się odezwie? Odbiór!?:P


Skoro już zostałem wywołany do tablicy... ;)

Studia na IL do najłatwiejszych nie należą. Zapytaj kogokolwiek z pierwszego roku (u nas na forum: Pegaz), czy zna takie pojęcie jak czas wolny? Ja dopiero na 8 semestrze znalazłem czas, aby móc się spotykać na zlotach PWG :P

Trzeba być bardzo pracowitym, aby bez problemów przejść te 4 lata studiów inżynierskich i 1,5 roku magisterskich. Zaczyna się od ogólnych przedmiotów, takich jak analiza matematyczna, algebra czy chemia budowlana. Do tego dochodzą przedmioty stricte inżynierskie: mechanika teoretyczna, miernictwo, rysunek techniczny czy geometria wykreślna. I tak z roku na rok, przechodzi się z systemu nazwijmy to szkolnego - gdzie jest dużo kolokwiów (w tym nasze ulubione bez możliwości poprawy w bieżącym roku akademickim), sprawozdań itp. do bardziej przypominającego studia - zaczynają się małe projekty, aż dochodzi się do dużej liczby dużych projektów ;)

Moje wnioski po 4 latach: to wydział dla wytrwałych, bo tu wyjątkowo łatwo narobić sobie zaległości, co kończy się nieuzyskaniem odpowiedniej liczby punktów ECTS potrzebnych do rejestracji na kolejny semestr/rok. Najwięcej osób odpada po 1. semestrze, ale są też tacy zdolni, którzy są skreślani z listy studentów po 3 roku... Mam za sobą wiele nieprzespanych i niedospanych nocy, co nie było spowodowane moim lenistwem, lecz ogromem pracy, jaką każdy z nas musiał wykonać.

Jeśli chodzi o pracę - najlepiej jest mieć uprawnienia - wykonawcze, projektowe lub oba naraz. Ostatnio byliśmy na budowie remontowanej trasy W-Z. Inżynier tam pracujący powiedział, że jego koledzy w biurach projektowych zarabiają dwukrotnie więcej od niego. Wszystko ma swoje plusy i minusy - projektant nie odpowiada za błędy wykonawcze, zaś wykonawca za projektowe. Zatem, jeśli nie interesuje Ciebie praca w błocie na drugim końcu Polski, to możesz grzać fotel w klimatyzowanym biurze ;)

Co do koniunktury - budować będzie się zawsze, mniej lub więcej. Ja wybrałem specjalizację mostową i widzę, że koledzy ze studiów inżynierskich, mimo wcześniejszych innych planów, też wybiorą Mosty i Budowle Podziemne. Obiekty inżynierskie trzeba remontować, modernizować, dokonywać przeglądów - ktoś musi to robić. Nawet teraz, na 4. roku prowadzący na zajęciach podają nam różne kontakty do firm, które szukają studentów do pracy.

Uważam, że musisz być przekonany co do kierunku. Studiowanie dla studiowania, czy bez nutki fascynacji danym tematem według mnie nie ma sensu.

_________________
Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
Palą się na stosie moje ideały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 4 cze 2009, o 22:50 
Offline
Czarownica nie z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 7 sty 2009, o 02:47
Posty: 710
Lokalizacja: MiNI
Ja osobiście informatykę na EITI odradzam z powodu poziomu, ale to już akurat moje zdanie :)

_________________
Ten post może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 5 cze 2009, o 00:45 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
mati pisze:
Ja osobiście informatykę na EITI odradzam z powodu poziomu, ale to już akurat moje zdanie :)

Nie będę przekonywał, że poziom info na EITI jest lepszy/równy temu z MINI, ale nie wydaje mi się, by różnice były bardzo istotne. MINI jest bardziej matematyczne, logiczne, ale na EITI też coś robią. Chyba że liczyć, że oni tam częściej zostają automatykami - a to już taka quasiinformatyka, w moim przekonaniu łatwiejsza od tej złożonej, matematycznej.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 5 cze 2009, o 14:59 
Offline
Emanacja Pi i Sigmy

Rejestracja: 12 lis 2007, o 19:28
Posty: 1620
koles pisze:
Co to jest to PJWSTK ?

tak zwany polijap czyli
Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych

Mal jest tamtejszy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 5 cze 2009, o 19:51 
Offline
Mistrz-Magik ;)
Awatar użytkownika

Rejestracja: 6 gru 2008, o 22:10
Posty: 297
Lokalizacja: FTiMS
Tak patrząc na objętość korespondencji - a może filologia? :P

_________________
W ręku mam różę i uszy za duże a w sercu Moniuszko mi gra.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 6 cze 2009, o 15:28 
Offline
Mistrz-Magik ;)
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lis 2008, o 18:25
Posty: 247
Cytuj:
no nie gadaj, że przez 4 lata Ci się 3-4 przedmioty przydał ? Czekam na ciąg dalszy twoich wywodów edukacyjnych.


Ponieważ sam zacząłem się nad tym zastanawiać, to pokuszę się o małe podsumowanie przedmiotów, z którymi miałem do czynienia na studiach. Zaznaczam, że piszę z perspektywy studenta pjwstk, który nie lubi imprezować i zalicza przedmioty na bierzaco na poziomie wystarczajaym, do uzyskania stypendium naukowego.

Semestr 1

Algebra liniowa i geometria - standard na studiach inzynierskich, moge ewentualnie uznac, ze mi sie przydalo, zasadniczo niewiele sie roznilo od matematyki w liceum. Ewentualnie operacje na macierzach moge uznac za przydatne, bo sa potem potrzebne prawie co rok na jakims przedmiocie.

Matematyka dyskretna - wyklady nawet ciekawe, cwiczenia mniej, troche wiedzy o operacjach na zbiorach potem mi sie przydalo, ewentualnie prawdopodobienstwo, zasadniczo przedmiot znany glownie z niskiej zdawalnosci, niektorym znajomym zaliczenie go zajelo 4 lata.

Historia i kultura Japonii - przydatny i ciekawy przedmiot, zaowocowal poznaniem ciekawego prowadzacego, dalszym zainteresowaniem Japonia i w sumie przyczynil sie w jakims stopniu do mojej wizyty tam.

Język angielski - nie bede go wymienial na pozniejszych semestrach bo teoretycznie jest na kazdym, w praktyce chodzilem na niego chyba w 3 semestrach, zasadniczo nic ciekawego wiec potem skorzystalem z faktu posiadania certyfikatow i sie zwolnilem. Bardzo przydatny, poniewaz w trakcie kiedy caly rok mial angielski moglem udac sie na konsultacje i przez 1,5h w tygodniu pogadac przy zielonej herbacie z profesorem Toho.

Język japoński - chodzilem w sumie przez 4 semestry, potem z braku grupy musialem przestac, bardzo ciekawe zajecia i prowadzaca.

Prawne podstawy funkcjonowania biznesu - usypiajace wyklady, cwiczenia nawet przydatne, lecz niestety z racji tego jak dynamicznie zmienia sie polski system prawny i tak wiedza na nich zdobyta jest juz nieaktualna.

Programowanie I - przydatny przedmiot, bardzo specyficzny prowadzacy jednak udalo mu utwierdzic mnie w przekonaniu, ze to wlasnie chce robic. No i z racji tego, ze przerobilismy program na jakies 2 lata do przodu w ciagu 1 semstru potem bylo juz tylko latwiej, a wiekszosc grupy nabawila sie glebokiej nienawisci do programowania.

Techniki i architektura komputerów - bardzo ciekawe wyklady, w sumie zaluje ze sporo z tego juz zapomnialem, ale to z racji nie uzywania w praktyce. Jesli jednak kogos bardziej interesuje hardware, to moze byc przydatne. No i prowadzacy - jedna z ciekawszych postaci na naszej uczelni i UW.

Użytkowanie komputerów - czyli word, excel itd. Jedyne co pamietam z tego przedmiotu to fakt, ze prowadzacy na koniec stwierdzil "Moge panu wystawic 4.5 albo 4, wiec postawie 4 bo to zadna roznica" a potem zabralko mi 0.01 sredniej do wyzszego progu stypendium wiec jego "zadna roznica" kosztowala mnie 1500zl.

Semestr 2

Analiza matematyczna I - czyli calki i inne stworki, jezeli nie planuje sie kariery naukowej to w zawodzie zasadniczo nieprzydatne. Jak stwierdzil pewien project manager - "najbardziej zaawansowana funkcja jakiej musialem uzyc w pracy zawodowej, jest pierwiastek".

Warsztaty programistyczne - czyli dalsze zabawy z Java, przedmiot dzieki ktoremu poznalem najfajniejsza prowadzaca na uczelni, z ktora przyjaznie sie do dzis, a przy okazji sporo sie nauczylem.

Programowanie II - czyli C++, poziom kiepski, wystarczylo zebym sie przekonal, ze c++ nie lubie.

Rachunkowość i finanse podmiotów gospodarczych - nie postanowilem zostac ksiegowym, a jak bede chcial liczyc wlasnorecznie ksiegowosc firmy to i tak bede sie musial ksztalcic w tym od nowa.

Relacyjne bazy danych - czyli Access ktorego nie polubilem, za to teoria baz danych przydatna.

Systemy operacyjne - czyli glownie klepanie skryptow w bashu albo recznie rozkladanie plikow na dysku. Linuxa raczej nie uzywam, ale niektorym chyba sie przydalo.

Semestr 3

Algorytmy i struktury danych - przydatne kazdemu informatykowi, przynajmniej po ot ,zeby wiedziec jakie nazwy potem wrzucac do googla jak beda potrzebne.

Analiza matematyczna II - patrz analiza I, tylko calki sie zrobily podwojne, potrojne itd.

Metody programowania - czyli Java 3, koncepcja sluszna ale zamordowana przez kiepskie prowadzenie, w sumie pozostalo mi milka nazw technologii w glowie i tyle.

Elektronika - glownie stres "jak ja to zalize?". Pierwsze spotkanie z typowymi laborkami, zaliczyc sie udalo, ale ja nadal nie panuje nad oscyloskopem. I podejrzewam ,ze jakos ten brak mi sie na poziomie zycia nie odbije.

Systemy baz danych - przydatne, poniekad zdecydowalo i moim wyborze specjalizacji. (inna sprawa, ze obecnie go raczej zaluje).

Sieci komputerowe I - zupelnie nie moja bajka, ale troche wiedzy w glowie zostalo, osobom zainteresowanym chyba sie nawet podobalo. Jedyny przypadek w trakcie moich studiow, kiedy kolezanka zrobila cos za mnie, bo ja nie dawalem rady. (Chodzilo o zalozenie koncowki na kabel sieciowy).

Semestr 4

Multimedia - czyli laborki z roznymi prowadzacymi na temat flasha, photoshopa, robienia menu do plyt dvd i innych takich spraw, w sumie to nawet fajne bylo, ale bardziej jako rozrywka niz nauka. Chociaz osobom idacym potem na te specjalizacje chyba sie przydalo.

Projektowanie systemów informacyjnych - w sumie nawet ciekawe, sporo zyciowych informacji np. dlaczego warto grac w golfa.

Narzędzia sztucznej inteligencji - ciekawy przedmiot z ulubiona prowadzaca.

Systemy wbudowane i techniki cyfrowe - czyli znowu laborki i "jak ja to zalicze?" obecnie w zasadzie juz nic z tego nie pamietam, no moze poza bramkami logicznymi.

Bezpieczeństwo systemów informacyjnych - calkiem ciekawy przedmiot, ale dosyc kiepska forma prowadzenia cwiczen. O ile nagle nie zostane adminem systemowym, to niewiele mi sie przyda, no ale istenieje taka ewentualnosc.

Wychowanie fizyczne - no comment

Semestr 5

Technologie Internetu - moglo by byc przydatne, ale prowazone raczej kiepsko wiec na nic sie jednak nie przydalo.

Grafika komputerowa - cwiczenia z photoshopa i 3dsmaxa, wniosek - grafikiem to ja nie bede. Wyklady - udziwniony system punktacji i jedyny w zyciu przypadek, kiedy udawalo mi sie strzelic odpowiedzi na pytania otwarte na zasadzie "chyba wiem jaki powinien byc wynik, wiec sproboje wymyslic jakies dzialania ktore do niego doprowadza". Ogolnie chyba glownym celem tego przedmiotu jest uwalanie ludzi niezainteresowanych grafika.

Budowa i integracja systemów informacyjnych - Cwiczeniowiec: "Ten przedmiot nie jest kontynuacja PRI" Wykladowca: "Ten przedmiot jest kontynuacja PRI" I to nadalo ton na caly semestr tego przedmiotu...w sumie niewiele sie z niego nowych rzeczy nauczylem, ale za to ile bluzgow w strone cwiczeniowca polecialo...chyba zadnemu innemu nie udalo sie tak zjednoczyc calej grupy.

Obciążenia podatkowe podmiotów gospodarczych - czyli liczymy PITy. Nudne, ale przydatne. Chociazby po to, zebym wiedzial za co ksiegowa bierze pieniadze.

Statystyczna analiza danych - Przydatne i calkiem fajne.


Semestr 6

Modelowanie i analiza systemów informacyjnych - troche przydatnych informacji bylo.

Planowanie, organizacja i zarządzanie przedsięwzięć - jedyne co mi po tym przedmiocie zostalo, to niechec do ludzi zwiazanych z zarzadzaniem.

Semestr 7

Automaty i gramatyki - ciekawe, wyraznia regularne przydaja sie w pracy.

Fizyka - beznadziejny cwiczeniowiec, beznadziejne wyklady. Kompletnie nic z nich nie wynikalo. Ale za to szukajac materialow trafilem na Richarda Faynmana, co bylo chyba najbardziej przelomowym wydarzeniem w moim zyciu w tym semestrze.

Zarządzanie projektem informatycznym - czyli uczymy sie robic dokumentacje wedlug normy ISO i IEEE.

Semestr 8

E-Learning - w szkolnictwie i biznesie - Sam przedmiot ciekawy, jedyna wada to bardzo obszerny projekt na zaliczenie.

Elementy modelowania matematycznego - praktycznie nic nowego, powtorka z matematyki i statystyki.

Geograficzne systemy informacyjne - nuda panie, dłużyzny, dialogi niedobre, bardzo niedobre dialogi.

Systemy zarządzania bazami danych - Ogromny material przedstiawiony bardzo pobieżnie.

Wyklad blokowy - Rozproszone systemy wiedzy - aly tydzien sluchania wykladu w stylu "a*.b* = a1" z ktorego nic nie wyniknelo.

Wyklad blokowy - Adaptive buisiness intelligence - chyba najlepsza rzecz na studiach, wyklad prowadzony przez jednego z najwiekszych swiatowych specjalistow, ktory przyjezdza do Polski na jeden tydzien w roku.

W zseatwieniu pominalem seminaria projektowe i dyplomowe.

Jesli mam to podsumowac, to tak naprawde za przydatne uznaje 2 przedmioty z programowania, historie i kulture Japonii, algorytmy, systemy baz danych, projektowanie systemow, statystyke, adaptive buisiness intelligence. Czyli 8 przedmiotow, bez ktorych moim zdaniem te studia bardzo by ucierpialy. Material pozostalych zdecydowanie lepiej mozna zrealizowa samemu.

Uff napsialem sie, przepraszam za ten wywod ale tak jakos na refleksje nad wlasna edukacje mi sie zebralo.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 6 cze 2009, o 17:01 
Offline
Czarownica z tej Ziemi
Awatar użytkownika

Rejestracja: 3 paź 2005, o 15:39
Posty: 933
Lokalizacja: Tajne/poufne
Czy każdy może się pochwalić, co robił na studiach i co mu się przydało? :P

_________________
Nie będziemy tego poprawiać. Wszyscy tak robią!
Ludzie się naoglądali telewizji HD i teraz chcą nie wiadomo czego…


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 6 cze 2009, o 19:39 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
Mal pisze:
Jesli mam to podsumowac, to tak naprawde za przydatne uznaje 2 przedmioty z programowania, historie i kulture Japonii, algorytmy, systemy baz danych, projektowanie systemow, statystyke, adaptive buisiness intelligence. Czyli 8 przedmiotow, bez ktorych moim zdaniem te studia bardzo by ucierpialy. Material pozostalych zdecydowanie lepiej mozna zrealizowa samemu.


A biorąc pod uwagę, że większości informatyków na świecie historia i kultura Japonii jest do niczego nie potrzebna pozostaje 8.

Ze swoich studiów do pracy jako informatyk-programista zostawiłbym kilka przedmiotów związanych z programowaniem i ze dwie matematyki - matematykę współczesną oraz algebrę. Ewentualnie jeszcze bazy danych.
Do pracy jako informatyk-administrator sieci: wyjąłbym chyba nawet te matematyki, zostawił trochę programowania i dodał przedmioty związane z sieciami komputerowymi i ich bezpieczeństwem (choć żeby dobrze wiedzieć co się robi, to przy bezpieczeństwie należałoby mówić o szyfrowaniu, a wtedy już matematyki są konieczne).
Do pracy jako informatyk grafik/web designer zostawiłbym może trochę programowania, dodał grafikę i ew. zostawił coś o sieciach komputerowych i bazach danych.
Do pracy jako elektronik - tu wszystko zależy od specjalności: inne przedmioty dla człowieka od. elektroniki analogowej, inne od cyfrowej. Szczególnie w analogowej przedmiotów byłoby trochę więcej niż u informatyków.
Ale jest jeszcze coś takiego jak kanon wiedzy, jaki powinien niby znać informatyk czy elektronik czy też specjalista z każdej innej dziedziny. Wiedza ta w praktyce nigdzie nie jest wykorzystywana ale prawie każdy kto ją poznał powie, że co to za informatyk/elektronik, jeśli nie zna... (i tu padają nazwy rzeczy, których uczy się człowieka na studiach). W praktyce jednak szkoła policealna oraz własne zaangażowanie może przygotować człowieka do konkretnej pracy znacznie lepiej niż studia. Tyle że wtedy się nie ma wykształcenia wyższego. Dlaczego tak jest? Chyba właśnie o to chodzi, że człowiek z wykształceniem wyższym powinien być dosyć wszechstronnie wykształcony. Inaczej nikt by nam nie fundował przedmiotów humanistycznych co semestr, ani nawet W-Fu. Przecież to ma się nijak do tematyki kierunku studiów. A mimo to tego uczą.
Ponieważ jestem jednym z tych, którzy praktycznie przeszli ten tok nauczania popieram go i w pewien sposób gardzę (choć to nie jest odpowiednie słowo) tymi, co zostają np. informatykami w sposób uproszczony. Bo przecież co to za informatyk, co nie zna zaawansowanej matematyki albo nie wie jak to jest z tymi tranzystorami w procesorze...
Moja opinia może wynikać też z faktu, że uważam że im człowiek więcej rozumie, tym lepiej. A mając dosyć kompletną wiedzę z zakresu informatyki (tj. od podstaw fizycznych, przez elektronikę i związane z nią procesy technologiczne, matematykę, ideę układów logicznych i w konsekwencji cyfrowych, budowę zaawansowanych układów procesorowych, budowę komputerów, ich oprogramowania, języków programowania, systemów komputerowych oraz sieci komputerowych, a przy okazji wszystkiego co z nimi związane: kryptografię, komunikację, grafikę, i nie wiem co jeszcze) da się znacznie lepiej rozumieć ten wycinek świata i inne z nim powiązane, niż wiedząc tylko jak skutecznie i szybko napisać odpowiedni program w C#.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 6 cze 2009, o 20:01 
Offline
Mistrz-Magik ;)
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lis 2008, o 18:25
Posty: 247
Cytuj:
Moja opinia może wynikać też z faktu, że uważam że im człowiek więcej rozumie, tym lepiej. A mając dosyć kompletną wiedzę z zakresu informatyki (tj. od podstaw fizycznych, przez elektronikę i związane z nią procesy technologiczne, matematykę, ideę układów logicznych i w konsekwencji cyfrowych, budowę zaawansowanych układów procesorowych, budowę komputerów, ich oprogramowania, języków programowania, systemów komputerowych oraz sieci komputerowych, a przy okazji wszystkiego co z nimi związane: kryptografię, komunikację, grafikę, i nie wiem co jeszcze) da się znacznie lepiej rozumieć ten wycinek świata i inne z nim powiązane, niż wiedząc tylko jak skutecznie i szybko napisać odpowiedni program w C#.


Tylko ile z tych rzeczy pamieta ktos, kto studia skonczyl np. 5 lat temu i nigdy nie mial potrzeby wykorzystywania ich w praktyce? Naturalnie na studiach powinny byc, bo moze akurat kogos zafascynuja, ale moim zdaniem w wiekszosci przypadkow do kariery zawodowej potrzebne nie sa i rownie dobrym programista moze zostac ktos, kto na studiach nie byl, za to od 10 roku zycia klepał kod i sam się kształcił.

Wolę oceniać ludzi po tym, co potrafią zrobić i co osiągnęli, a nie po tym, co teoretycznie wiedza/jakie studia skonczyli.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 6 cze 2009, o 21:55 
Offline
Mistrz-Magik ;)
Awatar użytkownika

Rejestracja: 6 gru 2008, o 22:10
Posty: 297
Lokalizacja: FTiMS
Mal pisze:
Tylko ile z tych rzeczy pamieta ktos, kto studia skonczyl np. 5 lat temu i nigdy nie mial potrzeby wykorzystywania ich w praktyce?
Wiesz - dzielenie wielomianów nad Z2 przydało mi się 4 lata po skończeniu studiów i 12 po tym, jak zostało to przedstawione na zajęciach z algebry. Dlatego zgadywanki i przepowiednie - co też Ci się przyda, a co nie - mają mało sensu. Dziś zajmujesz się bazami danych - jutro embedded.
Mal pisze:
Naturalnie na studiach powinny byc, bo moze akurat kogos zafascynuja, ale moim zdaniem w wiekszosci przypadkow do kariery zawodowej potrzebne nie sa
Mam inne zdanie. Więcej - jeśli chodzi o bycie programistą - bardzo przydatne są zdolności komunikacji - bo większość tego, co robi programista, to dogadywanie się z innymi. Przy interfejsach, zasadach nazywania funkcji, wygladu kodu, sposobu pisania dokumentacji i masie innych rzeczy.
Mal pisze:
i rownie dobrym programista moze zostac ktos, kto na studiach nie byl, za to od 10 roku zycia klepał kod i sam się kształcił.
Nie zgodzę się - o ile robił to sam, to nie. Technicznie - może będzie dobry, ale pisanie programów to sztuka komunikacji z innymi ludźmi, (niestety...)
Mal pisze:
Wolę oceniać ludzi po tym, co potrafią zrobić i co osiągnęli, a nie po tym, co teoretycznie wiedza/jakie studia skonczyli.

Pomijając, że się zgadzam - to nie ma nic do rzeczy.

_________________
W ręku mam różę i uszy za duże a w sercu Moniuszko mi gra.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 7 cze 2009, o 03:50 
Offline
Chłopiec
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 mar 2004, o 00:56
Posty: 4986
Lokalizacja: Elka
Mal pisze:
Tylko ile z tych rzeczy pamieta ktos, kto studia skonczyl np. 5 lat temu i nigdy nie mial potrzeby wykorzystywania ich w praktyce?

To chyba zależy głównie od tego jak człowiek uczył się danej wiedzy. Jeśli ja uczyłem się historii, gdzie musiałem zapamiętać który król kiedy się koronował, kiedy umarł i w których latach jakie wojny prowadził, to nic z tego nie pamiętałem nie tylko 5 lat po liceum ale i dzień po uczeniu się (stąd takie marne oceny miałem, bo już na klasówce nie pamiętałem). Ale gdy uczono mnie szczegółów algebry czułem się, że ktoś mi pokazuje dlaczego świat działa tak, a nie inaczej i tłumaczy niektóre z rzeczy, które przez lata mnie intrygowały. Praktycznie cała wiedza informatyczno-elektroniczna jest taka, może z wyjątkiem konkretnych języków programowania, gdzie temat sprowadza się już do konkretnych sformułowań. I o ile nie pamiętam dokładnie jak się zmieniał rozkład potencjału w półprzewodniku w tranzystorze przy zwiększeniu któregoś z napięć, to ogólną ideę rozumiałem, mniej więcej pamiętam i przez to nadal rozumiem, a z całą pewnością potrafię dość szybko odtworzyć. Tak samo z matematyką i podobnymi przedmiotami. Jeśli brać je na poważnie, to trafiają do wiedzy opisującej rozumienie świata i zostają na zawsze. U wielu ludzi podobnie działa np. wiedza z filozofii, choć ja jej nie umiem ze swoim systemem wiedzy zintegrować.

_________________
Chłopiec pełen magii

count your blessings now
'fore they're long gone


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Nieprzeczytany post: 7 cze 2009, o 20:36 
Offline
Mistrz-Magik ;)
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lis 2008, o 18:25
Posty: 247
Naturalnie zgadzam sie, ze w wiekszosci przypadków lepiej wiedzieć więcej niż mniej. Po prostu postarałem się zarysować w miarę wierny z mojego punktu widzenia obraz studiów informatycznych.

Cytuj:
Mam inne zdanie. Więcej - jeśli chodzi o bycie programistą - bardzo przydatne są zdolności komunikacji - bo większość tego, co robi programista, to dogadywanie się z innymi. Przy interfejsach, zasadach nazywania funkcji, wygladu kodu, sposobu pisania dokumentacji i masie innych rzeczy.


Komunikacji moim zdaniem dużo lepiej można nauczyć się w pracy, niż na studiach. Także jeżeli to właśnie ma być cecha dobrego informatyka, to tym bardziej ktoś, kto zaczał pracować w wieku 18 lat i zamiatst zaliczonych przedmiotów ma na koncie zrealizowane projekty, może mieć przewagę. Na studiach dokumentacja robiona jest zupełnie nierealnie, wygląd kodu i sposób opisania jest na ogół kompletnie niechlujny, a interfejsy to dla większości czarna magia. No ale to moje wnioski, wysunięte na bazie tych kilkudziesieciu osob z mojej uczelni, ktorych projekty widzialem. Prawda jest taka, ze moze z jakimis 5 czy 6 pracuje sie dobrze, o reszcie szkoda gadac.

Taki przykład z życia mi się nasunął - znajomy w swojej firmie informatycznej zatrudnia gimnazjalistów i licealistów, bo latwiej ich niż studentów przyuczyć do potrzebnych mu technologii, wyjściowo wiedze maja na podobnym poziomie co studenci, a na dodatek są dużo tańsi w utrzymaniu...

Cytuj:
Pomijając, że się zgadzam - to nie ma nic do rzeczy.


To była odpowiedź na pogardę Chłopca w stosunku do osób bez studiów.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group